sens swiata


Cytat:Jest  wiadomo   w asnego istnienia czyli w zasadzie czecha istoty rozumnej
albo np: swiadomo   zostawienia w  czonego  elazka w domu .
Czyli chodzi o mi o czysto s ownikow  definicj  .  



A moze wszystko ma jakas tam swiadomosc, i mineraly, i rosliny, i
zwierzeta...
Cytat:
swiaty "

Je eli co  zosta o stworzone tylko po to  eby twórca móg  tworzy  to oznacza
 e celem by o samo tworzenie a nie to co zosta o wykreowane .
Np: z nudów bierzesz kawa ek plasteliny i co  zaczynasz lepi  a pojakim
czasie stwierdzasz  e ulepi e  np: ptaka wi c czy mo na powiedzie   e tego
ptak ulepi e  celowo czy nie bo IMHO jedyne co mo na stwierdzi  to to  e le
pi e  celowo ( dla zabicia czasu )



A moze zycie jest wlasciwie sposobem spedzania wolnego czasu. I daje
wiele mozliwosci.

Cytat:| Zadnych narzedzi nie stosuje, logiki rowniez. Po prostu opisuje to co
| dostrzegam.

A stosujesz  klawiatur  oczy ale nie onie mi chodzi tylko o to które
ci  "zmusza" do rozmy lania nad  wiatem i samym sob
ciekawe czy zgadniesz co to jest bo ja niewiem  :):):):)



Nie tyle rozmyslam ile staram sie obserwowac.
Tak jakos nie potrafie zyc w swiecie ktorego nie rozumiem. W dodatku
zrozumienie czegos daje nowe mozliwosci dzialania.

 

Bog Dog

Piter idealnie to samo wrazenie ,kawal tektury owiniety tasna , papier po sniadaniu na szczesci wlozyl do twojej paczki i u mnie nie bylo.
Dzisiaj troszeczke go potestowalem.
Po pierwsze , po wyjeciu z kartonu nie byl za ostry , tzn pociol co mial pociac ale nie golil , po kilku minutach na Spyderco wszystko bylo OK.
Rekojec definitywnie bardzo wygodna nawet na moje duze lapy.
Jednkasam material to chyba pomylka , miekkie to , zero odpornosci na zaciecia , zatarcia i co tam jeszcze , tak jakby oprawic noz w plastelinie.
Sam noz dobrze wywarzony , przyzwoity balans.Grin bez zarzutu linia ostrza rownomierana z obydwu stron.
Ciecie : naprawde dobrze dnie warzywa , mieso ( hmm moze go do kuchni wezme , bo w terenie te rekojesc jeszcze jakies zwierze mi zje) ,
rabanie duza niespodzianka , znakomicie sobie radzi z 2X4 , nie wymniekka nawet na twardszym drzewie. Struganie patykow czy czegokolwiek rowniez na 5.
Kolejna niepodzianka , po tym wszystkim nadal goli !!!.
Na koniec przy wsadaniu do "wynalazku" kartonowej pochwy paskudnie zaciol mnie w palca .
Tak wiec definitywnie od pasa w dol jest prawdziwym mezczyzna.
Tylko kilka pic , bo juz musze spadac do pracy



jakim typem charakteru jestes??

ja tak nie mysle.nie zebym wogóle nie myslał.bo czasem mysle.ale akurat teraz nie mysle tak.bo mysle inaczej.myle ze powinni wszyscy zapalic plasteline i wyluzować.przez jednego głupiego albo nieprzemyslanego posta kluzia sie zrobiła burda jakas.jak sami napisaliscie wczesniej "to jest forum!" to po co sie kłucic na tym "forum" .mozna było olac .kazdy moze sobie napisac co mysli na ten temat.załoze sie ze jakby to napisał ktos inny to by nie było burdy.nie to ze jestem honorowym obrońcą zwierząt z odznaką zucha-żubra ale nie widze powodów zeby sie kłucic. .... albo sie kłucmy bedzie smiesznie dajesz dajesz joł joł.!!

[ Dodano: 2006-04-22, 14:13 ]

NIE WYCHOWUJ DZIECI KOSZTEM ZWIERZĄT

W mojej podstawówce tez kiedyś były zwierzeta, z tego co wiem są jeszcze żółwie i rybki, u których woda ciągle jest zielona...
Najlepiejby było gdyb w szkole zakazano trzymać zwierząt, lub żeby trzymali je, ale w dobrych dla nich warunkach...
Kiedyś sama w szkole postanowiłam posprzatć szynszyli klatkę, niestety nie zdażyłam...znalazłam ją martwą. Okazało się, że dzieci karmiły ją plasteliną....Kiedyś także znalazłam 2 żółwie wode wypuszczone na podłoge, naszczęście im nic się nie stało, w szkole była też papuga i świnka morska, które niestety umarły...
Po mimo tego ile zwierzat było meczonych przez te bezmyśle dzieci...dyrekcja szkoły nic z tym nie zrobiła!
To jest okropne...

 

Właściciele...

Ja Jestem Justyna lat mam 13 (jak na razie jestem najmłodsza) Kocham: Psy, kotki, króliki, papugi, świnki morskie i ogólnie zwierzeta, rysować, lepić z modeliny/plasteliny, tańczyć, troszkę śpiewać, dobrą muzykę, trochę sportu (siatkówka, koszykówka), sailor moon no i robić strony i blogi , blogów mam mnustwo np. www.juszes.blog.pl www.pupile.mylog.pl www.jk-dodatki.eblog.pl www.konkursy-oceny.blog.pl a reszty nawet nie pamiętam Mam też forko o SM, ale to nie do tematu

ino co ???????????????

Cytat: nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że plastelina nie odczuwa bólu, nie cierpi, nie trzeba jej karmić i o nią dbać... zwierzęta mają uczucia - to nie tylko fizjologia, ale też strach, smutek, a - przez takich jak ty - coraz rzadziej radość! sama mam cały zwierzyniec w domu to wiem. pewnie świnkę morską też byś zjadł (no bo w końcu w ameryce pd jest to pewien specjał... aż mi żal jak myślę, że byłbyś zdolny zjeść moją). a co do plasteliny i piwa - niektórzy chyba mają z niej mózg bo nic do nich nie dociera, a jeszcze jak zapiją browcem to w ogóle...

Cytat: my nawet nie jesteśmy przystosowani do tego, żeby jeść mięso... przypatrz się swoim zębom... czy przypominają ci tygrysie czy lwie? mamy zaledwie pozostałości kłów co potwierdza fakt, że to roślinki zostały nam przeznaczone.

Cytat: no i idąc dalej odwołam się do największego autorytetu. praktykująca to ja nie jestem, ale wiem to, co trzeba... no więc sięgnij do Księgi Rodzaju i tam jak byk jest napisane, że Bóg dał człowiekowi do jedzenia ROŚLINY!!! sam sprawdź... miłej lektury



Nie wiem nie zasmieca sobie głowy jakimis nakazami 12 panów z bliskiego wschodu którzy sobie napisali ksiazke i mówia mi ze mam według niej zyc takze nie wiem nie czytałem i nie jest to dla mnie zaden autorytet

cos tam miałem jescze pisac ale autobus mi ucieka moze edit zrobie

ino co ???????????????

Nie no, ja się w ogóle nie odzywam do mięsożerców, żyję w zamkniętym getcie jedynie z wegetarianami.
Jakoś niesamowicie dziwnym zbiegiem okoliczności, żyję głównie wśród nie-wegetarian i mi to naprawdę w najmniejszym stopniu nie przeszkadza. Jedynie słysząc, że stawia się zwierzęta na jednym poziomie z plastelina to mi trochę...ekhm...gorzej^^
Ramius ja wiem gdzie masz moje zdanie, doskonale. Ale forum, jakbyś do tej pory jeszcze nie wiedział, służy do jego wyrażania, czy komuś ono pasuje, czy też nie.

Takie różne ple ple ple... xDD

Cytat: Berserk?

Aaaaa, czy Wy możecie robić na dole dopiski dla głupoli, żebym mogła zrozumieć, o czym piszecie?!



W wierzeniach ludów północnych wielcy wojownicy mieli możliwośc przemiany w zwięrzęta, np. wilki, niedzwiedzie i tacy wojownicy byli nazywani berserkami.
Coś tam bylo jeszcze z szałem bitewnym, ale sprawdź sobie w wikipedii najlepiej
W moim wypadku, to powiedzmy, berserk uproszczony...

Lisie, Ty byłaś na Plastelinie??

Szalone zwierzęta ;-)

Moja nowa kotka codziennie rano kładzie mi się na twarzy i ugniata łapkami czoło, punktualnie o 7:34, a po dwóch minutach wraca spać na kaloryfer.

Jeden z moich kotów zjadał plastelinę, najchętniej granatową, a że był jasnobury oba jego końce przybierały interesujący borówkowy odcień.

Leczyłam kiedyś klacz która panicznie bała się tubek. Takich jak z pastą. Pierwszą próbę smarowania zakończyłam z plaśnięciem.

Nasze zwierzęta...każde z nich jest indywidualnością. Każde ma swoje obyczaje i gusty. Rzadko kiedy jednak potrafimy docenić głębię ich psychiki....co do mnie, zawsze miałam z tego niezły ubaw

Podzielcie się anegdotami o Waszych pluszakach

Historia ornitologiczno-szpiegowska z Bagicza.

Sielanka była jednak pozorna, gdyż wierny J-23, po konsumpcji i po degustacji prawnym ruchem zrzucił z siebie maskę. Brunner zamarł, a następnie załkał, co wywołało u Klossa spazmatyczny kaszel. Jednak superagent zachował spokój i drugim jeszcze sparwniejszym ruchem zdarł fałszywą facjatę z twarzy ss-mana.
- Brunner ty zwierzęciu! To juz koniec gry. - wycedził przez siekacze, po czym wyjął z kieszeni bryłkę plasteliny i błyskawicznie ulepił z niej samolocik, we wnetrzu którego zabalasował ... przepraszam zabalsamował Brunnera.

- Hans no co ty? - zabłagał Brunner.
- Jajco! A nawet dwa - odparował Kloss i zakleił go do końca.

Pod jego smukłymi palcami plastelina zaczęła powoli twardnieć.

Klasy

No właśnie.. tyle osób narzeka na G3 (ja zresztą również po TW), ale Gothic oferował naprawdę fajne indywidualne umiejętności jak kowalstwo chociażby. Tam się nie dało być wszystkim naraz. Albo ja po prostu tak nie umiałem zrobić.
Powrócę jeszcze do TW. Pytam: jaki ma sens np alchemia ze swoimi składnikami typu jajo trachida, albo lisia wątroba? Warzę sobie miksturę, dostaję megabonusy, a potem idę do duszmajstera i właściwie za żadne pieniądze zamieniam np życie na magię, albo na siłę. Bohater nie powinien być z plasteliny, jak już się czegoś nauczy, to niech mu to zostanie. Moim marzeniem byłby np system doświadczenia znany chociażby z Fable albo Dungeon Siege II. Walczysz magią, to w magii zyskujesz doświadczenie itd. stale, niezmiennie i bezpowrotnie.
To pójdźmy jeszcze dalej. Walisz młotem, to staje się on twoją ulubioną bronią. Możesz mieć dużo siły, a miecza w rękach nie utrzymasz.
A może jeszcze dalej? Nie tylko podział na klasy broni, ale także na ten jeden konkretny oręż? Niech to będzie przykładowo Kord Czterech Wiatrów (z TW). Walczysz nim, dorastasz do poziomu szabli, ale gdy już jej zaczynasz używać, to się okazuje, że kordem zadawałeś większy damage, bo już się do niego przyzwyczaiłeś
A co ze zbroją? Jesteś łowcą, to przywdziewaj skóry upolowanych zwierząt. Kto widział myśliwego w płytówce?
Ok, już schodzę na ziemię

Pomysły na prezent dla dziecka

a ja dla mojej 4 latki zastanawiam się nad:
- tablicą (z Ikei)- stojącą, z jednej strony ma plansze do zabaw kredą, z drugiej do pisania markerami, na dole wałek do założenia rolki papieru i rysunków,
- książeczek z naklejkami zwierząt (książka z obrazkami np zwierzęta domowe, nocne, z jakiegoś kontynentu z pustymi miejscami, w drugiej części są naklejki zwierzaków i wszystko trzeba dopasować)
- kolejnej paczki małych zwiwrzaków (uwielbia je, grupuje, ustawia w rodziny, liczy, buduje mieszkania z klocków dla w/w)
- może ciastolina z formami

W zeszłym roku sprawdziły się stemplki, sanki, puzle, książki oraz plastelina z wałkiem i foremkami i do wycinania wzorków

Środowisko

Naszła mnie następująca refleksyja. Człowiek jest istotą społeczną, chyba nikt nie zaprzeczy. To społeczeństwo nas kształtuje, pytanie brzmi - do jakiego stopnia?
Teza: człowiek jest czarą, do której można wlać poglądy, zachowania, kulturę, uprzedzenia i wrogość.
Czy naprawdę można zrobić z nami wszystko? Czy jesteśmy jak plastelina w rękach społeczeństwa? Znacie "Rok 1894" Orwella? A powinniście. Tam umysły ludzi są już tak głęboko zakorzenione w systemie, że nie potrafią myśleć inaczej, niż im podyktowano. Osoby, które wyrwą się spod jarzma tej ideologii są bezlitośnie do niej z powrotem wdrażane. Ta skuteczna metoda w przyszłości ma zapewnić 100%-towe poddanie się ludzi systemowi.
Wstawka literaturoznawcza.
A teraz dalej. Czy człowiek, odpowiednio pokierowany mógłby przestać być człowiekiem, ze wszystkimi tego konsekwencjami? Język, mowa gestów i ogólnie komunikacja są zdobyczą kultury. Bez znajomości jej stalibyśmy się pewnie jaskiniowcami. Jednak i jako jaskiniowcy szybko stalibyśmy się istotami społecznymi. Zdolność abstrakcyjnego myślenia odróżnia nas od zwierząt, dzięki czemu możliwa była ewolucja kulturowa. Czy istnieje coś takiego jak wrodzony zdrowy rozsądek - ludzkość w człowieku, że tak się metaforycznie wyrażę? Cy to wszystko podsuwa nam instynkt - bo w grupie się żyje łatwiej.
Wydaje mi się to ciekawym tematem, którego ostatecznie nie jestem sam w stanie podsumować, więc proszę, żebyście się wypowiedzieli. Być może jestem po protu debilem i nie widzę prostego rozwiązania.

II wojna tylko z Zydami !!


 No to Bush podobnie.

Naprawde nie widzisz roznicy? :-/

 Mozna polemizowac co jest naturalne dla czlowieka. W koncu jestesmy
 skazeni kultura i wiara, ktora to np. nie pozwala nam sie dzielic po
 rowno.

Nie, to nie kultura ani wiara. Gdzie i kiedy ludzie dzielili albo dziela
sie po rowno? Albo  jakie zwierzeta sie dziela po rowno?

 Ja wierze, ze kazdy czlowiek jest z natury dobry, a zlowrogi
 wplyw ma na niego spoleczenstwo i czasy w jakich zyje.

"Wierze" to odpowiednie slowo. ;-)
Niestety czlowiek jest mieszanka cech ktore okreslamy jako dobre i zle a
ktore nieco inaczej sa "oceniane" przez dobor naturalny. Ponadto to co
okreslamy czesto jako zle moze, np. w gospodarce, prznosic wymierne
korzysci ogolowi. Nie wierzysz chyba w sielski-anielski obraz ludzi
pierwotnych ktorzy dzielili sie wszystkim, zyli w powszechnej zgodzie i
kochali wszystkich i wszystko dookola.
Tak czy inaczej jestesmy jacy jestesmy, w jakichs granicach jestesmy
modyfikowalni ale w znacznie mniejszym stopniu niz to sie wydawalo
wielu, szczegolnie o lewicowych pogladach, paredziesiat lat temu.
Czlowiek to nie plastelina ani tabula rasa. Lepiej system dostosowac do
czlowieka, niz czlowieka do systemu do ktorego sie nie nadaje. Inaczej
nieszczescie gotowe.
(patrz planeta Pinta z "podrozy 13" "Dzienniki gwiazdowe" Lema) ;-)

 Zapewne
 pierwotni komunisci o tym zapomnieli, chcieli zmieniac czlowieka na
 sile, lub oszukujac go,

Zwaz na to ze tak bylo WSZEDZIE gdzie sie dorywali do wladzy. Ile
jeszcze prob trzebaby wykonac, ile milionow ludzi musi pojsc do piachu,
zeby bylo jasne ze to sie po prostu w praktyce nie sprawdza?

 a trzeba po prostu pomyslec na stworzeniem
 wlasciwych warunkow rozwoju, odpowiednich szans i nad wychowaniem.

Ale nie jestes w stanie wykorzenic wychowaniem wszystkich instynktow. No
chyba ze masz zamiar stosowac jakies manipulacje mozgiem itp....
Czlowiek to nie tylko istota socjalna ale takze, a moze przede wszystkim
biologiczna.

Swoja droga przeczytaj ksiazke "O pochodzeniu cnoty" M. Ridleya (kiedys
chyba Ci ja juz polecalem). B. ciekawa. Tu masz linka:
http://www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=132149&zet=j...

A.

Hatsan 105X TORPEDO czy 125STG

Byłem posiadaczem Hatsana 105 MW, to i o nim mogę powiedzieć cokolwiek (poszedł za 300 zł w bardzo dobrym stanie, ale nie był tuningowany).
Wady? Kop przy strzale wymagający sporo treningu, żeby opanować.
Celność (co widzę z perspektywy czasu) dość umiarkowana, chociaż w czasie jego eksploatacji jeszcze uważałem, że prawdziwi twardziele strzelają wyłącznie z otwartych.
Luzują się śruby, trzeba od czasu do czasu podokręcać.
Dość wrażliwym elementem jest uszczelka portu ładowania - z racji na specyficzną budowę portu dłuższe i lekko nadkalibrowe śruty przy zamykaniu drą uszczelkę. Ja swoją załatwiłem Tomitexem szpicem gładkim (jeszcze wtedy używałem takiego....).
Nigdy nie testowałem go na chrono, może i lepiej, bo miałem niejasne odczucie, że nie do końca jest zgodny z obowiązującymi przepisami. Sprzedawca się zaklinał, że ma 16 J, ale wiadomo jakie to wiarygodne. Po puszczeniu paru paczek śrutu i tak sprężyna odczuwalnie "zwolniła".
Niezbyt składny w oryginalnym łożu.
Jak dla mnie nie za dobrze wyważony.
Zalety?
Tanie (choć nie w momencie zakupu) "zwierzę", potrafiące zdemolować prosty kulochwyt.
Mechanicznie nadspodziewanie trwały.
Dobra rzecz do "twardego" strzelania rekreacyjnego - dziurawienie, rozbijanie itd.
Skłonny jestem ufać opiniom kolegów tuningujących Hatsany, że da się z nich wycisnąć sporo więcej, bo dziś sam widzę, że sprzęt ma potencjał i nie jest robiony z plasteliny i szajs-metalu. Poza tym nowe wyroby mają podobno rosnącą systematycznie jakość.
Kaliber?
Jak w limicie, to na pewno lepiej 4,5.
Tak więc może być, choć dziś, gdybym miał szukać mocniejszej niż 10 J sprężyny w tych pieniądzach, to pewnie bym rozważał Slavię 634. Zawsze mi się Czeszki podobały :D .

Odnajdź w sobie elfa...

co do elfów bo temat jest o takowych, moim prywatnym i skromnym zdaniem, myślę że ludzie mylą pojęcia jeśli chodzi o charakterystykę życia elfów, wielu ludzi mówi że elfy kochają naturę i że ją szanują, według mnie to nie jest pełne obraz tego co tak naprawdę czyni elfa, bo elfy jak ludzie aby przeżyć muszą ścinać drzewa, łuków ,strzał , domostw z plasteliny nie ulepią, muszą polować, no coś jeść trzeba, futra i skóry są znakomitym materiałem na odzież i pancerz, obuwie, lotki do strzał to raczej też nie są pióra które ptaki zgubiły, same włócznie robi się środka drzewa, do tego dochodzi wiele jeszcze nie bardzo dla mnie jasnych rzeczy jak skąd zdobyły materiał, na odzież i skąd biorą mąkę lub coś w ten deseń na lembasy, ale nie w tym rzecz, chodzi o to że elfy wykorzystują naturę w podobny sposób jak człowiek, tylko z jej użyciem są o wiele bardziej mądrzejsze, potrafiące zrozumieć otaczające ich środowisko i wykorzystać w 100%, podobnie jak finowie, ale tak naprawdę myślę sobie że nie chodzi tu już tylko o to że elfy szanują naturę,

Bardzo dobrze to ująłeś Asnaraku. Dokładnie tak jest z elfami i wlaśnie to urzeka m. in. nas, ale nie tylko. Wiele osób uważam, że elfowie to tak sobie tylko jedli owocki, żyli nie wiem... chyba śpiąc na drzewach itd. Oczywiście, że nie. Choć pamiętajmy, że wielkie królestwa elfów były wyryte w jaskiniach (Nargothrond, Menegroth), choć nie tylko "w", ale także "z, na" jak choćby wzgórze Tirion na wzgórzu Tuna. Jednak faktem jest, że musieli tak samo palić ogniska z drzew (czy też w kominkach), musieli jeść normalnie zwieżeta. Wszak nawet Orome polował na zwierzęta w Amanie. Elfowie doskonale rozumieli, że życie drzew, zwierząt jest częścią jakiegoś większego cyklu, który rozumieją w większym bądź mniejszym stopniu.

CNNUWOP

Luffy: ja umiem pływać!
Chopper: Usopp ty kłamiesz!
Usopp: naprawdę to jestem bratem pinokia, ale zrobili mnie z plasteliny dlatego jestem taki miękki...
Sanji: Chyba zgolę grzywkę...
Jyabura: a ja to lubię Pedigrie
Sogeking: dalej Pokeball! Kabuto, wybieram cię!!!
Zoro: kolor moich włosów to efekt szamponu Wella
Enel: ...no to jak mamy już arkę to jeszcze trzeba zagonić tu po parze zwierząt...
Franky: ej, ma ktoś jakiś odrdzewiacz?
Kizaru: ten krem rozświetlający cerę naprawdę działa!
Eustass Kid: ma się ten zwierzęcy magnetyzm
Capone Bege: posiadam bogate życie wewnętrzne
Basil Hawkins: a teraz przepowiem numery w przyszłym losowaniu TOTOLOTKA...
Basil Hawkins: znam zakończenie Mody na Sukces
Zoro: mam nowego GPS-a! teraz nigdy się nie zgubię!
Smoker: od dziś rzucam palenie
Ace: chyba mam zapalenie krtani
Robin: jestem bardzo poręczna
Shanks: biedaku, zaraz podam ci pomocną dłoń!
Ao Kiji: do tego potrzeba chłodnej oceny sytuacji
Gol D Roger: komornik przyszedł i zabrał mi One Piece bo nie spłaciłem kredytu
Don Krieg: a ta zbroja to jakieś Made in China
Luffy: chcę zostać królem piratów, dlatego sprzedaję płyty na stadionie dziesięciolecia
Luffy: co tam One Piece, wolę być jak Piraci z Karaibów!
Chopper: chcę być jak doktor House!
Chopper: a ta Sakura to z Naruto?
Don Flamingo: a ten szal to pożyczyłem od Dody
Brook: hmm... chyba trochę przecholowałem z tym odsysaniem tłuszczu...
Brook: wygrałem konkurs ,,jak oni śpiewają"
Kaku: razem z Batmanem dorabiamy w ZOO
Fukurou: idzie zima chapapapapa.. chapaap.. chapki zapomniałem
Franky: do tego zadania trzeba mieć stalowe nerwy
Franky: ..a tutaj naprawiamy... o kurde! ułamało mi się! eee... przyklei się i może nikt nie zauważy...

1

Cytat:Głupota ludzka nie zna granic.



a no właśnie...

Początkowo miałem nie odpowiadać na post Joanny opisujący w bardzo złym świetle Sekcję Zoologiczną Koła Naukowego przy Wydziale Nauk o Zwierzętach SGGW.
Myślałem że nie ma sensu dyskusja z osobą, która twierdzi że ma monopol na wiedzę związaną z herpetofauną i jej ochroną. Myślałem że nie ma sensu dyskusja z osobą, która opisuje świat tendencyjnie, często mijając się z prawdą, a jej komentarze są na poziomie małej, rozhisteryzowanej dziewczynki tupiącej nóżką...

Ale myślę, że pozostałym użytkownikom forum należy się kilka wyjaśnień...

- opisana sytuacja dotyczy imprezy pod nazwą Dni SGGW. Jej głównym celem jest prezentacja oferty dydaktycznej i naukowej uczelni, głównie dla uczniów i przyszłych studentów, ale także dla wszystkich mieszkańców Warszawy. W tym roku przyszło około 10 tysięcy osób. Impreza trwa 2 dni i NIE są to juwenalia (tak z łaciny określa się święto studentów, które polega na hucznej zabawie, uczestnictwie w paradach, koncertach itp.)

- Sekcja Zoologiczna co roku bierze udział w Dniach SGGW. Prezentuje zagadnienia dotyczące krajowej fauny, potrzeby i sposobów jej ochrony. Pokazywane są zwierzęta, postery, wystawy fotograficzne itp. W tym roku przygotowano ekspozycję dotyczącą m. in. płazów. Studenci opowiadali zwiedzającym o krajowej herpetofaunie, o gatunkach, ich rozpoznawaniu, preferencjach siedliskowych, wreszcie o zagrożeniach i sposobach ochrony. Ze szczególną uwagą studenci pochylają się nad dziećmi - dla nich organizowane są konkursy z nagrodami, warsztaty plastyczne gdzie mogą kolorować obrazki związane z płazami, lepić z plasteliny itp.

- zwierzęta odłowiono ze środowiska zgodnie z posiadanym przez opiekuna sekcji pozwoleniem od Ministra Środowiska i pozytywną opinią Lokalnej Komisji Etycznej.

- zachowano wszelkie możliwe środki aby zapewnić im warunki dobrostanu.
Jest sprawą oczywistą (do momentu przeczytanie postu Joanny tak przynajmniej myślałem), że płazy skaczą - jeśli znajdują się w dużym terrarium, obijają się o ściany i boleśnie kaleczą pysk... Dlatego też eksponowano je w niewielkich, plastikowych faunariach wypełnionych roślinami i miękką darnią.

- zwierzęta zostały niezwłocznie wypuszczone w tym samym miejscu, w którym je odłowiono

- Sekcja Zoologiczna wielokrotnie ponawiała zaproszenia Joanny na spotkanie ze studentami SGGW w celu opowiedzenia o jej walce o staw rzekotkowy z urzędnikami i biurokracją.... takie rozpropagowanie problemu mogłoby skutkować włączeniem się studentów w pracę Joanny. Zaproszenie nigdy nie zostało przyjęte...

Ubaw po pachy ;)

Najpierw porusze temat troche na czasie:

W Polsce niemożliwe są zamachy bo:
-jak ktoś zostawi walizkę samą, to w 10 sekund ją ukradną,
-jak arab wyjdzie z mieszkania to dostanie w pierwszej napotkanej bramie,
-zamachy na pociągi też nieprzejdą, bo maja takie opóznienia, że ciężko zsynchronizowac atak,
-rządu też raczej nie obalą bo i tak jego dni są policzone.
-organizacja zamachu wymaga współpracy jakiegoś (jakiś Polaków). A w takim przypadku Polak będzie miał swoje pomysły na zorganizowanie zamachu, podzieli się informacją z kumplami przy piwie, a przy okazji spróbuje opchąć semtex na stadione 10lecia, arabom zostawiając dla niepoznaki kilo marcepanu z plasteliną. Kupi tańsze wyposażenie bez VATu, sam spróbuje coś skonstruować. A na koniec nie przyjdzie na spotkanie, bo będzie mecz, poprzedniego dnia zapije albo żona go zamknie w pokoju

i kilka fotografii:











Niezle,niezle
http://fun.from.hell.pl/2002-08-07/org-calc.swf

Z cyklu "Z kamera wsrod zwierzat"
http://fun.from.hell.pl/2004-07-30/rozerwanie.avi

Sprzatamy przed powrotem rodzicow
http://www.ganja.com/software/2incrim.html

http://info.onet.pl/1,15,11,2735238,867 ... forum.html

Syvolution faza 1

a więc tak jestem uczniem gimnazjum i aby sobie poprawić ocenę ze sztuki wpadłem na pomysł aby razem z małą grupką przygotować film animowany.
łączone techniki - stop motion z połączeniem niektórych scen efektów animacji tradycyjnej jestem w fazie poganiania scenarzysty i to co narazie mi się udało uzyskać

Coś na kształt odcinka pilotażowego.

Cała historia stylizowana jest na program typu „Z kamerą wśród zwierząt”. Głos Krystyno-Czubówno-podobny jest lektorem całej scenki. Początek otwiera jakaś durna melodyjka.

NARRATOR
Dawno, dawno temu, pewien nastoletni chłopiec imieniem Franek miał ogromny bałagan w pokoju.

Akcja przenosi się do zagraconego pokoju, gdzie na łóżku siedzi dłubiący w nosie Franek.

MATKA (zza drzwi)
FRANEEEEK! Ogarnij wreszcie ten syf!

FRANEK
Doooooooooobra, matka! Spoko majonez!

MATKA
FRAAAANEEEEK! SPRZĄTAJ WRESZCIEEE!

NARRATOR
Pory roku zmieniały się za oknem, a Franek wciąż siedział na łóżku, dłubiąc w nosie.

Nagle na twarzy Franka pojawia się biała broda.

NARRATOR
Z czasem wszelki syf zaczął ewoluować, ostatecznie dając początek nowemu gatunkowi istot żywych.

Pojawiają się trzy istoty wykonane z plasteliny. Stoją na biurku i widocznie są zadowolone.

NARRATOR
Brudulus Pospolitus odznaczają się koniecznością zaspokajania potrzeb czysto rozrywkowych. Są wielbicielami najróżniejszych gier zespołowych oraz zabaw towarzyskich.

Pojawiają się kadry (jakby stare fotografie), na których Brudulusy grają w piłkę, karty, na komputerze, skaczą na skakance itp.

NARRATOR
Przyjrzyjmy się teraz dokładniej ich grze w ciuciubabkę.

Jeden Brudulus ma zasłonięte oczy i chodzi, próbując złapać uciekających towarzyszów zabawy. Słychać głupie śmiechy. Bawią się tak przez chwilę, gdy nagle ten Brudulus z zasłoniętymi oczami podchodzi na skraj biurka i spada z niego. Przyjaciele patrzą z radością w dół, widząc rozbryzganego na podłodze kolegę.

NARRATOR
Niestety, jak widzimy, Brudulusy nie charakteryzują się szczególną inteligencją.

KONIEC

później wkleję zdjęcia z planu i ew poprawki scenariusza

komixy komixy komixy



NOWA PLASTELINA

scenariusz i rysunki: Krzysztof Ostrowski
116 stron, format B5 (poziomy)
okładka i środek w kolorze, oprawa szyto-klejona
wydanie pierwsze
wydawca: kultura gniewu
data wydania: marzec 2007

„Nowa Plastelina” to już trzeci album z humorystycznymi komiksami Krzyśka Ostrowskiego, wokalisty znanego zespołu Cool Kids of Death, a także twórcy nagradzanych teledysków i animacji. Trzeci i zupełnie wyjątkowy. Po pierwsze zbiera on wszystkie „Plasteliny” stworzone w ciągu ostatnich dwóch lat, m.in. dla pism „Film”, „Playboy”, „Machina”, czy „Premiery”. Po drugie, znajdą się też w tej trzeciej odsłonie wybrane przez autora najlepsze prace z pierwszej „Plasteliny”, dziś już na rynku niedostępnej. W sumie prawie 120 stron komiksów. Bardzo śmiesznych komiksów, dodajmy.

Ostrowski nie ogranicza się w nich do jednego rodzaju humoru i bombarduje czytelników wszelkimi jego odmianami. W „Nowej Plastelinie” znaleźć można żarty purnonsensowe, groteskowe, absurdalne oraz politycznie niepoprawne. Ich bohaterami mogą być zarówno zwierzęta, warzywa, męskie członki, kosmici, elektryczny czajnik, jak i przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, detektyw R., znana projektantka mody, czy europoseł. Dzieją się także w malowniczych miejscach - stacja benzynowa, telewizyjne studio, plaża dla naturystów w Darłowie, czy tajemnicza Brokeback Mountain.

Specjalnie na potrzeby tego komiksu wstęp napisał znany showman i niezwykła telewizyjna osobowość - Szymon Majewski. A zaczyna się on tak: „Lektura rysunków Krzysztofa Ostrowskiego przyniosła mi wiele satysfakcji. Młody ambitny artysta z wielkim talentem posługuje się pędzlem i kredkami. Ze starannością mnicha zmiotką swego pędzla walczy o lepsze jutro polskiego komiksu. Pasją twórcy jest obserwacją otaczającego nas świata. Z niekłamaną radością stwierdzam, że pewne rzeczy widzimy podobnie. Na przykład żyrafy.”

http://kostry.net/

http://kultura.com.pl/








Gadżety

To ja wymienie swoja kolekcję. Pewnei pomyślicie,z e jestem chora psychicznie,a le ... :
- wszystkie ksiazki z serii Harry Potter,
- wszystkie filmy,
- gry komputerowe : Zakon eniksa, Czara Ognia, Więzień Azkabanu,
- płytkę " Harry Potter i Czara Ognia za kulisami Magii ",
- Kaseta z muzyką z " Kamienia Filozoficznego ",
- Ksiązkę " Mugole i magia ",
- ksiązkę " Ksiega wiedzy Czarodzijeskiej ",
- książkę " Kochamy Harry'ego Pottera ,
- książkę " Potterowa Myślodsiewnia " ,
- Ksiązka " Tezaurus ",
- książka " Jak powstał Harry Potter ",
- ksiażka " Fanatastyczne zwierzęta ", - książka " Quidditch przez wieki ",
- 3 zeszyty z Harry'm,
- dwa ręczniki z Harry'm,
- kalendarz ścinny 2008,
- 3 długopisy,
- 1 pióro,
- 2 ołówki,
- zestaw notatnik + długopis,
- lewitujacy długopis,
- 3 gumki do mazania,
- 4 temperówki,
- 1 talerz,
- zmieniacz czasu,
- kostki rubika z Harry'm,
- naszywka na bluzkę,
- karty do gry z " Zakonu Feniksa ",
- figura Hagrida + lampka + moneta,
- puzzle " Tajemniczy krąg ",
- smycz,
- 2 pamietniki,
- różdżka,
- figurka Parszywka,
- sześć szachów,
- 3 kreaje na laki Brabie uszyte przez moją siostrę : suknia Hermiona na bal, stórj Belli, strój Umbridge,
- Album na naklejki " Więzień Azkabanu ", brakuje mi 53 naklejek,
- album na naklejki " Czara Ognia ", brakuje mi 67 naklejek,
- album na naklejki " Zakon Feniksa ", brakuje mi 2 naklejek,
- 1500 naklejek powtórkowych z tych albmów wyżej wymienionych,
- 75 naklejek z albumu ( nie udąło mi sie go zdobyć ) , z " Kamieniea Filzozoficznego "
- fasolki Bertiego Botta z plasteliny,
- siatka " Książkę Półkrwi "
- zakłądka do ksiazki " Insygnia Śmierci ",
- zawieszka na drzwi " Zakon Feniksa ",
- 8 kart balowych z " Czary Ognia ",
- 18 naklejek za zeszyt " Kaminia Filozoficznego ",
- 96 naklejek brokatowych z " Kaminia Filozoficznego ",
- 2 nalepki z " Czary Ognia ",
- naklejka z Emmą Watson,
- 7 numerów " Kolekcja Szachy Harry Potter ",
- 9 posterów,
- ogromną, olbrzymią ilośc wycinków z gazet o Harry'm Potterze,
- okulary Harry'ego,
- zegar z Harry'ego Potter, mierzący ponad metr,
- segregator Harry Potter A4,
- dwie teczki A4,
- dwa opokowania kartonowe z " Zakonu feniksa ",
- 500 opokowań papierowych z " Zakonu Feniksa", " Więźnia Azkabanu ", " Czary Ognia " i " Kamienia Filozoficznego ",

Jestem wariatką ...

moje hobby

Cześć Lideka! Byłaś tu wcześniej niż ja, ale też Cię Witam.

Magda, fajny bojownik, ja też miałam takiego niebieskiego, a potem bordowego, Rzeczywiście ma małe wymagania. Podobno jest drapieżny w stosunku do samców swojego gatunku (stąd jego nazwa). Teraz mam całe akwarium 60-litrowe, a w nim różne gatunki - neonki, brzanki sumatrzańskie, razbory klinowe, danio pręgowane i malabarskie, fantomy, glonojady, labeo, kiryski panda, taką jedną żółtą rybkę, której nie znam nazwy, no i jakąś czerwonogłówkę. Miałam na początku welonki w różnych kolorach, ale to straszne brudasy i głodomory.

Olasam, fajny pies. Od dziecka marzyłam o psie, ale tak jakoś nie wychodzi. Mi się podobają jamniki i... bernardyny Chciałabym jeszcze mieć kanarka, bo pięknie śpiewa. A właściwie to lubię wszystkie zwierzęta (koty, Mariolko i Asiu, też, ale raczej chyba nie nadają się do bloku, no bo jak kot na smyczy?)

Od dziecka malowałam, Witch, Konkretna. Nawet interesuję się trochę sztuką. Teraz zostało mi tylko czytanie o niej. Jakie mam upodobania w tej dziedzinie, to może wypowiem się jak będę miała fuuuul czasu, ale to w innym dziale. Konkretna, też lubię Salvadora Dali.

Jeszcze kilka lat temu haftowałam (obrusy, serwetki, obrazki), ale teraz tak jakoś nie mogę się zebrać - wszystkiemu winny komputer.

Gdy byłam młodsza, lepiłam figurki z plasteliny i modeliny. Kilka lat temu byłam nawet na kilku zajęciach z lepienia z gliny. Nawet mi dobrze szło, ale przestałam tam chodzić z powodów osobistych.

Gotować zawsze lubiłam. Nauczyłam się tego kilka lat temu, ale wykorzystuję tylko, gdy mamy nie ma w domu (mama świetnie gotuje). Moją specjalnością są sałatki, surówki, dania jednogarnkowe no i spaghetti bolognese. Mięsa jakoś rzadko robię. Boję się nie wiem czego. Chyba nie mam doświadczenia w tej dziedzinie.

Lubię siedzieć przy kompie, ale właściwie jak nie ma neta, to w większości się przy nim nudzę. Lubię pisać sms-y. Czasem bawię się komórką.

Uwielbiam czytać gazety oraz książki medyczne, poradnikowe. Interesuję się zdrowiem, żywnością.

Lubię robić zdjęcia. Ale nie często. Zdjęcia przyrody na przykład.

I to chyba wszystko. Uffff, skończyłam :-X

Świat niczym gry komputerowe

No i byłoby znacznie mniej profesji:

Parę z dostępnych profesji:

- Kupiec (osoba sprzedająca towary pojawiające się znikąd w jej kieszeniach/magazynie)
- Uzdrowiciel/lekarz (osoba uzdrawiająca jednym dotknięciem, tudzież masażem klatki piersiowej)
- Alchemik/zielarz (producent mikstur/zbieracz ziół zwiększających HP, manę i inne rzeczy)
- Górnik/kowal (w zasadzie jedyne zawody wymagające ciężkiej pracy fizycznej; walenie w kowadło/żyłę rudy powodowałoby pojawianie się w kieszeniach różnych przedmiotów - począwszy od rudy i mieczy, a kończąc na pamięciach RAM i plastelinie.)
- Poszukiwacz przygód (najpopularniejsza profesja. Polegałaby na wykonywaniu ciekawych questów, zmniejszaniu populacji potworów, oskurowywaniu zwierząt i walce ze złymi/dobrymi/innymi poszukiwaczami przygód, poszukiwaniu arrtefaktów etc.)
- Znudzony (Napieprzanie w minigierki. Jeśli uważasz to za swoje życiowe powołanie, to jest to profesja dla Ciebie!)
- Ważny NPC (dość prestiżowy zawód, szczególnie ważny z punktu widzenia poszukiwaczy przygód. Polegałby na wymyślaniu questów, byciu eskortowanym, zabijanym, okradanym, etc.
- Mało ważny NPC (Hej! Jeśli nie chcesz całe życie łazić bez celu wokół bloku, udawać wbijanie gwoździ etc. za marne grosze, to lepiej przykładaj się do nauki!)
- Nauczyciel (osoba powiększająca staty i ucząca społeczeństwo nowych skilli)
- Strażnik miejski/policjant/żołnierz (profesja polegająca zwykle na staniu w miejscu i pilnowaniu porządku. Czasami jednak należałoby pójść na wojnę i pozabijać parę humanoidalnych stworów, albo zrespawnować na specjalnej arenie by stoczyć walkę z innymi wojownikami.)
- Łotrzyk (Chcesz okradać ludzi, zabijać po cichu i mówić brzydkie słowa? Nie dostałeś się do parlamentu? To profesja właśnie dla Ciebie!)

etc.

1

pies moze sie drzec ile ma tylko sil w plucach od 6 do 22, to tak teoretycznie, choc ostatnio slyszalam ze od 7 do 22, w tym czasie moga Ci naskoczyc
to ze Twoj pies szczeka i wyje za wami jak was nie ma to jest blad w wychowaniu szczeniaka ale psa jak plasteline uklada sie do 3 roku zycia, choc niektorzy mowia ze nawet do 5
jedyne co moge Ci poradzic od siebie w tym momencie to dawkowanie psu samotnosci isc do sasiada na 5minut i czekac jaka bedzie reakcja psa jesli zacznie wyc i szczekac to wejsc do domu i po prostu stanowczo mu powiedziec "nie wolno" i jak pies bedzie zapraszal do zabawy zaczepial to olac go pokazujac mu w ten sposob swoje niezadowolenie, jesli same slowa to za malo pozostaje skarcenia zwinieta w rulon gazeta bron boze reka bo ona jest od nagradzania i smycz tez odpada bo ona ma sie kojarzyc z kolejna przyjemnoscia to znaczy spacerem, zostawiajcie psa coraz to na dluzszy czas i w koncu sie przyzwyczai musi po prostu bo on z tego nie "wyrosnie" to tylko pies
jesli chodzi o trzymanie zwierzat w bloku jak widzialam tam jakies fragmetny postow to kazdemu psu czy innemu zwierzakowi bedzie lepiej w bloku niz na ulicy czy w schronisku ja mam wielkego psa, niektrorzy z was widzieli jej zdjecie jeszcze na starym forum a mieszkanie moich rodzicow to 50m2 w 10pietrowym bloku i nie widze zeby ona cierpiala z tego powodu na pewno lepiej jej u nas niz bylo w schronisku a jak kazdemu duzemu psu po prostu zapewniamy jej dlugie i aktywne spacery
a tak poza tym to psy szczekaja i bardzo dobrze bronia swojego terenu i w ten sposob odstraszaja obcych spod drzwi moja suka potrafi drzec sie przez ponad 10minut w sumie sasiadom to nie przeszkadza wrecz przeciwnie jak slysza draca sie Linde kiedy wracaja skads szybko gnaja na pietro sprawdzic czy ktos obcy sie tam przypadkiem nie kreci

Dojrzałość szkolna

Mały test dla rodzica. Czy twoje dziecko potrafi:
¡ powiedzieć, jakie ma imię i nazwisko, ile ma lat, gdzie mieszka, opowiedzieć o pracy rodziców,
¡ narysować rysunek postaci ludzkiej: postać jest kompletna, części ciała są proporcjonalne do całości, części ciała są rozmieszczone właściwie,
¡ obchodzić się z przyborami do rysowania, malowania, pisania; nie wychodzić poza linie kolorując obrazek; nazwać to co narysowało,
¡ ciąć nożyczkami w linii prostej i krzywej; lepić z plasteliny,
¡ dobrać w pary przedmioty lub obrazki, klasyfikować je wg określonej zasady, np. owoce, pojazdy, zwierzęta,
¡ łączyć zbiory wg określonej cechy, np. wielkość, kolor,
¡ wskazać różnice w pozornie takich samych obrazkach,
¡ rozpoznać różne dźwięki z otoczenia, np. głosy zwierząt,
¡ liczyć kolejno do 10 ; po przeliczeniu liczmanów powiedzieć, ile ich jest,
¡ dokonywać dodawania i odejmowania na konkretach w zakresie 10,
¡ mieć dobrą koncentrację uwagi,
¡ zainteresować się pracą i jej efektami,
¡ być odporne na niepowodzenia,
¡ być wytrwałe przy dłuższym wysiłku,
¡ prawidłowo wymawiać wszystkie głoski,
¡ nazwać głoskę na początku i na końcu wyrazu, różnicować wyrazy o podobnym brzmieniu, np. kran – tran, góra – kura, bada – pada,
¡ podzielić zdanie na wyrazy, wyrazy na sylaby,
¡ opowiedzieć treść obrazka posługując się mową zdaniową,
¡ rozwiązać proste zagadki,
¡ czytać niedługie teksty ze zrozumieniem,
¡ uważnie słuchać przez dłuższą chwilę opowiadania, bajki, muzyki,
¡ wykonać proste ćwiczenia gimnastyczne; uczestniczyć w grupowych zabawach ruchowych,
¡ wskazać lewą i prawą stronę swego ciała i osoby stojącej na wprost,
¡ doprowadzić do końca rozpoczętą zabawę, pracę, w trudniejszych sytuacjach zwrócić się o pomoc do osoby dorosłej,
¡ zgodnie bawić się z rówieśnikami – współdziałać, czekać na swoją kolej,
¡ działać sprawnie; umieć podporządkować się słownym poleceniom,
¡ wykonać podstawowe czynności samoobsługowe: samodzielnie zjeść, ubrać się, umyć, zawiązać sznurowadła, zapiąć guziki, zamki,
¡ mieć dobre tempo pracy,

Jeśli na większość z w/w zagadnień odpowiedzieliście twierdząco to znaczy, że wasze dziecko ma dobre przygotowanie do podjęcia nauki.

Kleszcze - jak sobie z nimi radzicie?

Dzięki za odzew.
Najpierw załatwy sprawę kleszczy na zwierzakach: też mam urządzonko do wyciągania kleszczy, ale moje jest trochę inne i kosztowało 5zł - pamiętacie automatyczne ołówki, takie metalowe? Wykręcało się środek i pozostawała doskonała rurka do plucia plasteliną. Albo kawałkami gumki do mazania... ale to tak btw było. Wracając do tematu - jak się z góry naciska przycisk - dwie łapki (w ołówku było chyba 4 lub 5) rozszerzają się, łapię kleszcza przy skórze i wykręcam. Z każdego kota po każdym przyjściu z pola kilka wydzieram. Z wyciąganiem nie mam problemu - sama trzymam zwierzę i wykręcam, Nadia miała raptem 2 w tamtym roku - tzn dwa jej znalazłam, ale padnięte były - efekt zakrapiania.
Natomiast jeżeli chodzi o boreliozę to masakra jakaś jest, panowie. I panie oczywiście też .
Rumień pojawia się w ok. 30-40% procentach przypadków, u dzieci jeszcze rzadziej - coś koło 10 o ile dobrze zapamiętałam. Leczenie antybiotykiem jest tym dłuższe im "dawniejsza" jest choroba.
Najbardziej miarodajny jest test PCR w Poznaniu - tylko oni to robią. Tak się doczytałam na forum medycznym o boreliozie - muszę jeszcze zgłębić temat.
Poza tym - jeszcze jedna "fenomenalna" wiadomość: można się tym zarazić drogą płciową, matka może zarazić karmiąc dziecko, dziecko już może się urodzić zarażone jak matka jest chora!! No obłęd jakiś!
U lekarza to on był, ale po lekturze forum widzę, że leczenie było do d...y. Dostał antybiotyk, brał coś koło tygodnia, rumień zniknął, ale bakterie napewno mają się dobrze.
Jola! Objawó żadnych to on nie ma, ale ja go tak na siłę pchałam do tego lekarza - był 3 razy (pierwszy raz gdzieś w styczniu). Muszę się na tamtym forum poudzielać - zobaczymy co mi napiszą.
Dobra, spadam, muszę dziećmi pposterować w kierunku spania, może jeszcze wrócę.

To, co nas pamięta.


Cytat:

Sprowokowana powyższym i niespotykaną ilością poezji w skromnych 12 wersach
przybywam pośpiesznie, aby nadać Waszej Indywidualności następujące kolejne
tytuły:



Ije, nie rozbawiaj mnie w tak uroczystej chwili jaką jest rozdzieranie szat
i wyrawanie włosów z głowy :)

Cytat:2) Tytuł Wrażliwego Człowieka



To moja osobista porażka! Całe życie poświęciłem na uczynienie się
niewrażliwym.

Cytat:3) Tytuł Prawdziwego Poety Umiejącego Mówić Nie Wprost O Miłości



Mówienie o miłości przynosi pecha.

Cytat:O!
W celu zachwania powyższych tytułów nie należy jedynie "hasać" lubieżnie na
niewinnych krzesłach, naśladując niechlubne tradycje, o ktorych tym razem nie
wspomnę przez wzgląd na uroczystą chwilę.



Daruj mi już te krzesło - przeczytaj ten fragment bez wkładania go w treść
własnego wiersza.  Forma która wymknęła się zamiarom konstrukcyjnym
i okazała się czymś niespodziewanym jak choćby własnie... Twój wiersz
w moich rękach  :)
 Weźmy plastelinę - różową, białą, czarną - możemy z niej ulepić słonika
który niezaleznie od koloru będzie słonikiem ale zawsze będzie tylko

można zaskoczyć bardzo łatwo, to jeden z tych
przedmiotów które dość słabo trzymają się zamiarów kontruktora.
Weźmy nogi - nogi jako takie nie należą już do krzesła, zostały zapożyczone
od zwierząt i człowieka. Jest to jeden z powazniejszych błędów w procesie
ukrześlania materiału wyjściowego przez twórcę - stolarza. Mój przykład z
doktorem Popularnym bazował na zaskoczeniu krzesła: doktor chce usiąć a w
ostatniej
chwili rezygnuje z tego i zaskakuje krzesło pod którym odruchowo
ugięły się nogi ukazując pomiędzy nimi majtki w groszki. Trzeba do tego
olbrzymiej
szybkości, nadludzkiego wrecz refleksu dlatego jest to przykład raczej
fikcyjny i poetycki. W warunkach domowych musimy uzbroić się
w śmiertelną cierpliwość, dzień w dzień użytkowac krzesło i obserwować jak
stopniowo sie zmienia w to czym jest naprawdę, aż prędzej czy później
(raczej później) przestanie udawać krzesło. Tu od razu zaznaczę, że
pogłoski, jakoby
można było wyrwać krzesło z jego zamysłu konstrukcyjnego poprzez
lubiezne łaskotanie którejś z nóg są idiotyczne! Przecież nawet majtki
majać inny kształt niż majtki ludzkie - w końcu załozone sa na cztery nogi
więc i układ nerwowy krzesła będzie co najmniej podwójny.

To tyle, w wielkim skrócie bo to temat rzeka a wszystkie kajaki rozeschły
się na słońcu.

Cytat:Z uszanowaniem:

ije



Z uśmiechem,
marco

Jak powstal Wszechswiat

Witam,

Oj przez awarie bramki mam opoznienia jak widze ...

Cytat:
przepyszne!), czyscil ramki i przystepowal do zakladania na nie kupowanej w
sklepach specjalnej osnowy woskowej. Osnowa taka miala okolo 1 mm grubosci i
miala po obu stronach delikatnie zarysowane szesciakatne zarysy komorek.
Kiedy ramki te wkladal znowu do uli, pszczoly przystepowaly z olbrzymia
energia do budowy od podstaw plastra miodu, kierujac sie jednak zawarta w
woskowej osnowie "idea-projektem" plastra. Do delikatnych szesciokatnych
zarysow w wosku dobudowywaly pionowe woskowe sciany (studzienki), aby potem
zapelnic je miodem a w koncu "zakleic" z wierzchu specjalnym gatunkiem
wosku.
Pszczoly wykorzystywaly wiec gotowy PROJEKT pszczelarski i na jego bazie
tworzyly pozniej przepiekny i przebogaty plaster.



Nawet jezeli stosuje sie takie sztuczki w celu powiekszenia wydajnosci
to wzorce tych komorek zostaly zaczerpniete z wypracowanych przez
pszczoly. Analogia jest wiec niepelna i nieadekwatna - pominoles
pierwowzor. Plaster pszczeli (pszczoly dzikie robia go przeciez
same) ma bardzo skomplikowana budowe i jest swietnym przykladem na
ewolucje, samo spoleczenstwo pszczol tez. Jest znacznie wiecej
wynalazkow ktorych zasada dzialania opiera sie na potpatrywaniu
natury (radar - nietoperze, sonar - delfiny, niektore ryby, zdjecia
w spolaryzowanym ultrafiolecie - widzenie przez pszczoly, naped
odrzutowy - osmiornice i matwy, stryzkawka - komary, sieci neurowone
- mozgi owadow (na razie), ubrania izolujace od zimna - siersc
zwierzat arktycznych, zapinki typu "rzepa" - owoce rzepy, najnowsze
metody programowania oparte o programy samouczace i przeksztalcajace
sie np. algorytmy genetyczne - genetyka i nauki pokrewne itd.
Zajmuje sie tym mi.  bionika.

[ciach - Twoja koncepcja rzeczywistosci oparta o watki religijne]

Mozna dyskutowac o konstrukcji tego fragmentu (widze szereg trudnosci
i niekonsekwencji logicznych w tej koncepcji) ale nie widze sensu
poniewaz wiekszosc jezeli nie calosc rozwazan oparta jest na wiarze
w obiekty znajdujace sie poza czasem i poza przestrzenia. A takie
teorie z natury rzeczy nie moga byc ani obalone ani potwierdzone
na gruncie racjonalny ktorego nalezy oczekiwac na grupach *sci*.

Cytat:Przeszlosc jest bowiem "dialektyczna" i moze sie zmieniac. Jest jakby "z
plasteliny" i jest ksztaltowana przez czlowieka. To, co stalo, pozostaje
STALE jedynie w naszej pamieci, ale nie jest STALE naprawde, materialnie.
W filozofii, psychologi, religii i nauce walcza ze soba dwie diametralnie



W filozofii jest pewna klasyfikacja tez w zaleznosci od przyjetej
platformy rozwazan.

W psychologii podobnie (zapytaj sie na pl.sci.psychologia jak Ciebie to
interesuje- nie czje sie kompetentny).

Religie z natury rzeczy dotycza wylacznie _wyznawcow danej reeligii
badz okreslonego ugrupowania_ poniewaz dyskusje wartosciujace
mozliwe sa _wylacznie_ po przyjeciu okreslonych dogmatow.

Cytat:1) koncepcja ANTRPOCENTRYCZNA (prezentowana pozwyzej), ktora uznaje



[...]

Cytat:2) koncepcja "pylka", probujaca wmowic czlowiekowi, ze naprzeciw ogromu



Koncepcje mozliwa do przyjecia przy okreslonym swiatopogladzie, tutaj
religijnym i to okreslonym. Wnioski koncowe tez.

Cytat:Ardzuna PETRIC



--
Jaroslaw Sakowski

SWIAT, "swiatek" i czlowiek

RINALDO SPRACH:
===============
No i teraz przyszla pora na zdefiniowanie tego, co ja nazywam CALYM SWIATEM.
Otoz wedlug mojej koncepcji ow CALY SWIAT mozna opisac na cztery rownowazne
sposoby:
- jest to suma wszystkich malych "swiatkow" wszystkich ludzi (czyli suma 6
miliardow swiatkow) ale chyba rowniez "swiatki" zwierzat, byc moze roslin -
wszystkiego co zyje i jakos tam ten swiat percepuje.

MAREK:
=======
 No, No and No!!! SWIAT rownie dobrze istnialby bez tych "swiatkow". Mars,
na ktorym nie ma ani ludzi, ani zwierzat, ani roslin, ma sie dobrze!
Istnieje bez nich!!!

RINALDO SPRACH:
================
- ? jest to CHAOS, ktorzy starozytni Grecy uwazali za poczatek calego
Wszechswiata ("na poczatku byl Chaos").

MAREK:
=======
- SWIAT bynajmniej nie jest Chaosem, ale ma swoja wewnetrzna logike, ktora
kazdy ze "swiatkow" (6 mld ludzi plus zwierzeta plus moze rosliny i moze
mineraly) probuje na swoj sposob rozszyfrowac dla siebie samego. Naukowcy
czynia to dla siebie i dla ogolu. Problem w tym, ze kazdy z tych "swiatkow"
ma niedostatecznie rozwiniety system postrzegania i analizowania
skomplikowanej, a jednoczesnie byc moze prostej logiki SWIATA. Ona przerasta
nas. Na tej zasadzie logika psa jadacego z panem samochodem, jest zbyt malo
rozwinieta, aby pojac logike postepowania pana zatrzymujacego sie np. na
swiatlach. Pies nie jest w stanie przeniknac, pojac za posrednictwem swojej
ograniczonej logiki, bardziej rozwinietej logiki pana.
- Z kolei mrowce nie moznaby wytlumaczyc, ze istnieje swiat trojwymiarowy,
bo jej widzenie SWIATA jest ograniczone do dwoch wymiarow.
- W przypadku trudnosci czlowieka z jego  z pojmowaniem logiki SWIATA
wynikaja stad, ze jego logika jest "zabarwiona" uczuciami i emocjami. Nie ma
wiec mowy o obiektywnym postrzeganiu SWIATA - w duzym stopniu widzi sie
tylko taki fragment logiki SWIATA, na jaki pozwalaja uczucie i emocje. Sa to
liny ciagnace w roznych kierunkach, czesto chaotycznie, "latarke", czyli
Umysl. Stad tez rzucany przez nia "snop swiatla" w sposob chaotyczny
wydobywa z mroku strukture "lasu", czyli SWIATA!  A wiec nie ma mowy o
pelnym pojmowaniu struktur logicznych SWIATA.

RINALDO SPRACH:
===============
- jest to modelina, plastelina, glina, tworzywo nieskonczenie platyczne - w
ktorym sami jak rzezbiarze rzezbimy (umyslem, emocjami, czynami, slowem,
dzialaniem) otaczajacy nas "swiatek". SWIAT bylby tu tylko tworzywem (byc
moze danym przez Boga w prezencie czlowiekowi) - a zadaniem czlowieka jest
tworzyc swoj wlasny swiatek

MAREK:
=======
No, No and No!!! Zadaniem czlowieka jest poznawac SWIAT, a przez to i siebie
samego oraz otaczajace nas "swiatki", aby je lepiej zrozumiec  i pomoc im w
ich rozwoju, w obiektywizowaniu ich logiki.

RINALDO SPRACH:
================
- jest to SEZAM pelen skarbow, w ktorym Ali Baba zlozyl swoje skarby, a
czlowiek moze czerpac z niego do woli - po prostu wystarczy oswietlic
swiatlem swojego umyslu odpowiednie rejony owego SWIATA_SEZAMU - aby
natychmiast - jak za dotknieciem rozdzki czarodziejskiej - wydobyc z niego
to, co jest nam uzyteczne i przydatne. Mozna by tez nazwac ow SWIAT nie
SEZAMEM, ale WARSZTATEM, w ktorym mechanik trzyma swoje narzedzia, albo
nawet MAGAZYNEM w ktorym jest WSZYSTKO.

MAREK:
=======
Hm..... Tak i nie!

RINALDO SPRACH:
=================
SWIAT ma biliardy biliardow roznych przejawien, a my postrzegamy tylko
niektore z nich, i na podstawie owych bardzo nielicznych rejestrowanych
przez nasze zmysly przejawien - czesto bezpodstawnie wnioskujemy cos o
nieograniczonej reszcie owych przejawien (biliardy biliardow). I wtedy
wlasnie dochodzi do konfliktu - gdyz wnioski jakie wyciagamy o calym SWIECIE
moga nie pokrywac sie z wnioskami o calym SWIECIE wyciaganymi przez innego
czlowieka.

MAREK:
=======
Ostatni akapit -To jasne!

Marek z Dotmundu

jakby to było gdyby mnie nie było


Cytat:Wg tego co opisales to zyjemy w dwu roznych swiatach, czyli zastanawiam
sie co ja robie w Twoim swiecie, a Ty w moim....



Jesli znasz sie na teorii zbiorow - to w tym przypadku sytyacja jest podobna.
Twoj swiat to obserwowalny przez ciebie fragment Rzeczywistosci, ludzie z
ktorymi przychodzi ci spotykac sie na codzien: bliscy, krewni, znajomi,
wspolpracownicy itp. rowniez zwierzeta: psy, koty, chomiki, zolwie i co tam
jescze masz, drzewa, kwiaty - no jednym slowem wszystko co percepujesz.
Moj swiat jest pewnie w conajmniej 99% rozlaczny z moim (nie wykluczam
istnienia jakichs pojedynczych wspolnych znajomych).
Tak wiec wlasciwie mowiac to nic nie robisz w moim swiecie, ani ja w twoim.

Cytat:Dobrze, nie krzycz, mnie interesuje swiat, beze mnie.



Chaos, magma, papka, continuum mozliwosci, spelnionych i niespelnionych
marzen - to cie interesuje? A po co ci to? Przeciez jesli nie uszeregujesz na
swoj "ludzko-marko-kosturowy" sposob wrazen dochodzacych z tego continuum -
to pozostanie on wlasnie chaosem i niczym innym.

Cytat:Ale co nie
zmienia faktu, ze mnie to wcale nie przekonuje, nie istnieje Twoj
subiektywny swiat. Ale istnieje obiektywny - bezduszny swiat. Mnie on
jak najbardziej interesuje.



Nic a nic z tego nie rozumiem. Powiedz wiec, skoro mowisz ze on istnieje -
JAKI ON JEST?
Ja nie potrafie tego powiedziec, wiec powiadam: chaos, plastelina, glina do
lepienia....

Cytat:A ja tam mysle ze warto, bez niego nie byloby poznania. Pozatym dla mnie
to wcale nie jest chaos, kazdy z nas opisujac pewne rzeczy, dochodzi do
podobnych, lub tych samych wnioskow. To jest cos wspolnego, nie sadzisz
?



Jest wspolne dla pewnej grupy ludzi, przez pewien czas, a potem sie zmienia,
przestaje byc wspolne. Do kitu taki opis.

Cytat:Hmm, ja jednak bym oddzielil zdolosc percepcji zaleznej od istoty ktora
go postrzega, od tego czym ona jest.



Co znaczy "od tego czym ona jest". czy mozna cokolwiek powiedziec na temat
czegokolwiek "czym ono jest" BEZ PERCEPCJI? Ja nie potrafie!

Cytat:Kazda rzecz dla mnie na tym swiecie ma swoje cechy, przypadlosci jesli
wolisz i sa one obiektywne nie zalezne od postrzegania, mojego, Twojego,
czy zaby.



Zawsze sa zalezne od postrzegania, nie tylko od postrzegania, rowniez od
systemu wartosciowania, filtrowania, dobierania wrazen i odsiewania plew.

Cytat:Mam zupelnie inny biegun okreslania rzeczywistosci od Ciebie,
swiat jest jaki jest



No wlasnie! I to jest twoje ominiecie problemu. Mowiac ze "swiat jest jaki
jest" wcale nie wiesz jaki on jest. Wiec po co gadac?

Cytat:Swiat to nie chaos, to rzeczywistosc, widziana na rozne
sposoby, a nie rzeczywistosc uwarunkowana spostrzezeniem.



Skro porownanie do chaosu ci nie odpowiada, sprobuje podac ci inne. Wyobraz
sobie ze jestes malym dzieckiem i ojciec przywiozl ci na imieniny mase
prezentow, w tym cala mase klockow kolorowych, wiele roznych pudelek, i
drewniane i plastikowe lego i inne.
I tu z tych klockow budujesz sobie cos. Budujesz domy, samochody, pojazdy
kosmiczne....
Ten zewnetrzny swiat to wlasnie ten zbior klockow do ukladania. Tworzywo. Ty
jestes budowniczym. A ojcem, ktory zafundowal ci taka frajde jest - byc
moze.....Bog.
Korneliusz

Dlaczego właśnie szczur?

Dlaczego szczur?
po pirewsze zawsze chciałam miec coś wyjątkowego i tak po tym jak dostałam psa majac 5 lat byl to cocer spaniel mało w tamtych czasach znany wśród niepolujących mieszczuchów,potem wujo przywiózł mi wycieczki zagranicznej leminga był cudny ale dziki i mało kontaktowy.Bedąc w pierwszej kalsie podstawówki, mieliśmy przynieśc zwierzątko do szkoły ja niemogłam bo leming nie dał się brac na rece to wymyśliłam coś i ulepiłam z plasteliny szczura białego i schowałam do pudełka,w szkole powiedziałam że niemoge go wyjać bo sie boi no i wpadłam pani chyba sie kapneła i miałam problem,w nocy czekałam na tate i strasznie sie bojąc konsekwencji kłamania powiedziałam o tym oszustwie- a co zrobiła mój Tatko na drugi dzień jezdził po Warszawie i szukał szczura w tedy w sklepach patrzyli na niego jak na wariata i jedyna opcja to były szczury labolatoryjne ale niechcac mi robic przykrosci ze zaraz moze umrzeć nie kupuł takiego.ale dostał cynk że na bazarze na kole w poniedziałki sprzedaja zwierzaki (do dnia dzisiejszego ) i tam kupiliśmy dwa ogromne szczury wędrowne czarne może aquti z czerwonymi oczami obrzydliwe jak je okresliła Mamcia bardzo płakała jak je przywiezliśmy i bała sie wejsc do pokoju- i wiecie co te szczuraski były wspaniałe mieszkały w akwarium i były tak wielkie ze ledwo na reku mi sie mieściły, no ale nadszedł dzień rozpaczy bo uciekły z akwarium ale zamieszkały w piwnicy naszego bloku a skąd wiem bo je widzialam nie raz i nie dwa karmiłam w piwnicy ale nigdy nie podchodziły tak blisko zeby je wziac na rece- Mama widząc moją rozpacz zgodziła sie na nastepnego była to samiczka czarno biała o imieniu Mona mama ddługo się do niej przyzwyczajała. ale w momencie jak mona zaczeła reagowac na jej głos przybiegac z pokoju do kuchni jak otwierała lodówke zawładneła sercem mamy pewnego dnia przyniosłam monie kolege do zabawy na pare godzin niewiedzac co z tego moze byc-pewmego dnia jak mama chiała posprzatac klatke zaczeła krzyczec ze zalęgły sie robaki w klatce!!!! a co sie okazało mona urodziła 17 małych rozowych kluseczek no i miałyśmy male przedszkole ale ja sie natłumaczyłam ze ten samiec szczurka to tylko kolega mony i wtaki sposób mama mnie uświadomiła .maluchy rozeszły sie po znajomych mamy choc niebyli przekonani co do szczurów chomiki to znali ale szczury kojarzyły im sie z czymś paskudnym.mona żyła bardzo długo ok 3,5 roku dopuki nie dopadł jej nowotwór w warszawie niebyło lekarza ktory umiał by sie zając szczurem umarła [*] i nasze zycie niemogło juz byc bez ogonków potem były ślepy wacik i sparalizowana kapturka błekitny samczyk i srebrny samczyk, i tak juz chyba zostanie że ogonki beda z nami. Są one połączeniem wszystkich najlepszych cech różnych zwierzat sa inteligentne,sprytne,czyste,uwielbiaja sie pieszczochac mozna z nimi spac w łóżku,mozna je zabrac prawie wszedzie,przebijaja wszystkie zwierzaki jakie mam wystarczy wypisac wszystkie plusy i minusy i zobaczycie że szczur bedzie na pierwszym miejscu!!!!!! no torszke mnie ponioslo ale o ciurach można pisac i pisac

Biblioteka Miejska

Krwi nie było dużo, nie płynęła tak intensywnie jak przy ranach tego typu. Najprawdopodobniej ominęła wszystkie ważne narządy wewnętrzne, lecz utknęła w bardzo niewygodnym dla rannej miejscu. Krwi ubywało jej z minuty na minutę. Po kolorze Victor stwierdził, że żadna tętnica nie została uszkodzona. Kulę mógł wyciągnąć, ale potrzebowałby spokojniejszych warunków ku temu. A tutaj... rozgrywała się masarka. Tumany kurzu, hałasy, strzały. Wszyscy biegali, unikali kolejnych kul.

Bennettowie walczyli jak lwy. Bitwa była tak zaciekła, że po obu stronach byli ranni, lecz nie zabici.

Graham usiłował wydostać się z mogącego okazać się śmiertelnym dla niego kłów uścisku Garou. Miał już i tak poważne rany brzucha i musiał czym prędzej oswobodzić się, by przeżyć.
Przez okna biblioteki niedługo po wyciu Lukasa, zjawiło się czterech innych Garou, także w postaci bitewnej. Okazali się nieopisanym wsparciem dla tych, co są wewnątrz. Bennettami na zewnątrz zajmowali się Assamici.
Bitwa trwała już kilka minut, a zdawało się, że przeciąga się którąś z kolei godzinę.
Magowie tracili siły. Ich serca nadal biły, organizm męczył się, a ich zmęczenie dawało przeciwnikom przewagę.
Pierwsi padali najmłodsi z Bennettów. Ich jeszcze ciepłe ciała służyły wampirom jako dodatkowe źródła krwi.
Na zewnątrz trwała rzeź. Kim bowiem byli młodzi Magowie wobec Assamitów, Brujahów czy Gangreli. Magowie nie przyzwyczajeni jeszcze, że mogą otwarciej używać swych mocy korzystali jedynie z broni palnej. A i ta zdawała się na nic przeciw Akceleracji, odporności czy Taumaturgii. Wkrótce cały plac przed biblioteką zapełnił się trupami młodych Bennettów. Plac stał się miejscem spoczynku także dla wielu młodych wampirów.

W środku biblioteki było... inaczej...

Graham wyswobodził się ze szczęk wilkołaka używając silnego uderzenia w nozdrza zwierzęcia. Szybko odsunął się na bok, będąc wpółżywym. Katrhin leżała na ziemi bez cienia życia. Prawdopodobnie stanęła na torze jednego lub więcej pocisków.
Gregory używał Magyi otwarcie. Nie wiedział jeszcze, jakie tego będą konsekwencje.

Patrząca na wszystko z góry Joan dostrzegała załamującą się od działań Gregory'ego rzeczywistość. Była jak gumowa ściana. Jak plastelina, którą mag rozciągał jak chciał i czerpał z niej wszystko, czego potrzebował.
Odrywając się od ziemi zauważyła, jak szklana podłoga, do której przywierała, odkleja się od niej.
Usłyszała wprawiającą się w ruch zębatkę. A wraz z nią cały mechanizm. Nie było tu przecież nic takiego. Ale poczuła, że w niej... coś się zmienia.
"To jest rzeczywistość"
Usłyszała.
"Otwórz oczy"
Zamknęła je.
"Otwórz oczy!"
A gdy otworzyła je, zobaczyła... prawdę.
Wszystko wróciło do normy. Ale sama Joan zmieniła się. A raczej dostrzegła to, co dziś ludzie zwą rzeczywistością, a co dla maga jest magyią.

Gregory walczył najzacieklej. On i jego grupka stawiali trwały opór. Graham dogorywał. Zdążył jednak powiadomić Mont Saint o mobilizacji.
- Klątwa... znowu... - blask życia w jego oczach zgasł.

Jedynymi, którzy stawiali opór, byli zagonieni w róg Magowie pod dowództwem Gregory'ego.

Wegatarianizm, weganizm itp.

Cytat:nie chodzi tutaj o zabijanie krowy dla mleka czy kury dla jaka ale o wykorzystywanie zwierząt... dlaczego niby zwierzeta maja służyć człowiekowi?



No dobra... tylko pomyśl, że jakbyś krowy nie wydoiła, to albo by krówka zachorowała, albo by się "sama wydoiła" (odprowadziła mleko) i w rezultacie by się ono zmarnowało. A akurat krowie to bimba, czy mleko wypije człowiek, czy sobie gdzieś indziej to mleko pójdzie. Tak samo jak kurze zwisa to, gdzie pójdą jej jaja, i nawet taka kura nie protestuje bo się tym po prostu NIE PRZEJMUJE czy służy człowiekowi czy biega po lesie..

No i tak jak mówił Banita - zwierzęta w lesie też się nawzajem zjadają. Taka już kolej rzeczy i nie powinno się w to ingerowac żadnym głupoterianizmem

---

Ściągnięte z tego waszego vegan.pl

Cytat:• Czipsy bananowe podczas produkcji mogą być zanurzane w miodzie.

• Płatki śniadaniowe często zawierają witaminę D, która przeważnie jest pochodzenia zwierzęcego.

• Gorzka czekolada - nie można być pewnym, która jest wolna od składników zwierzęcych. Mimo, że na opakowaniu nie ma podanych żadnych składników pochodzenia zwierzęcego to sam produkt może takowe zawierać. Często zdarza się, że producent używa tej samej linii produkcyjnej do czekolady mlecznej i gorzkiej. Oczywiście maszyny są dokładnie czyszczone jednak istnieje pewne ryzyko, że w gorzkiej czekoladzie znajdzie się odrobina mleka. Powoduje to, że taki produkt nie jest odpowiedni dla osób z nietolerancją na produkty mleczne.

• Chrupki i czipsy - serwatka, laktoza oraz inne składniki pochodzenia zwierzęcego mogą być używane jako nośnik smaku. Nie ma przepisów, które nakazują podawać je w składzie produktu.

• di-calcium phosphate - może być pozyskiwany z kości.

• Beta karoten i witamina D2 - ich nośnikiem może być żelatyna, która jest używana jako stabilizator. Generalnie, witaminy te występujące w postaci proszku zawierają żelatynę.
W przypadku beta karotenu nośnikiem może być olej roślinny, który przeważnie nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Dostępne na rynku w postaci suplementów niemal zawsze powlekane są żelatyną.

• Body Shop - nie można stwierdzić, czy jakikolwiek produkt tej firmy jest wolny od składników pochodzenia zwierzęcego.

• Soczewki kontaktowe - mogą być testowane na zwierzętach.

• Środki do higieny jamy ustnej - mogą zawierać glicerynę pochodzenia zwierzęcego, dodawaną do past do zębów i płynów do płukania jamy ustnej.
Niektóre nitki dentystyczne zawierają wosk pszczeli lub propolis.

• Kadzidełka zapachowe mogą zawierać żelatynę lub inne składniki pochodzenia zwierzęcego.

• Zapałki - łebki zapałek zawierają żelatynę.

• Farby - niektóre rodzaje farb zawierają kazeinę lub szelak (tzw. farby kazeinowe). Czarna farba wodna może być zrobiona ze spalonych kości zwierząt.

Plastelina zawiera łój zwierzęcy.



Ludzie? ? ? Czym wy się przejmujecie? Najlepiej to nic nie jedzcie, bo przecież żeby wyrosło jabłko, to kwiat jabłoni TEŻ musiała zapłodnic pszczoła! I znowu wykorzystywanie zwierząt! Tak jest na każdym kroku, więc mówię wam, opanujcie się! Czy wy naprawdę nie macie innych problemów? Cieszcie się, że macie to mięso i możecie je jeśc nawet powinniście! Pomyślcie o głodujących dzieciach w Afryce! Nawet sobie nie wyobrażacie, jak one marzą o chociaż kawałku jedzenia! I nie pogardzą ani mięsem, ani żadnym innym produktem! A wy? Jesteście tak wybredni, że marudzicie na każdym kroku o to mięso i zwierzęta...

Gdybyśmy nagle wszyscy przestali jeśc mięso i uzywac produktow ze skory / pochodzenia zwierzecego - padła by wtedy światowa gospodarka i wtedy to by bylo dopiero wesoło

Pomyślcie o swoich dzieciach - do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebne jest mięso, szczególnie zawarte w nim białka pełnowartościowe.
I co? Chcecie, żeby wasze dzieci, szczególnie te małe, źle się rozwijały?

Wyzwanie Actimela xD

11. Grafika komputerowa. Szkic, lineart, kolor. Wykorzystaj godzinę lub więcej na każde z kroków
12. Tradycyjnie. Szkic, lineart, kolor. Wykorzystaj godzinę lub więcej na każde z kroków
13. Zrób rysunek na komputerze narzędziami, które symulują tradycyjne media.
14. Cg/tradycyjnie narysuj twarz - męską lub żeńską. Zaprojektuj tatuaż, albo makijaż by tą twarz udekorować.
15. Tradycyjnie tuszem. Pokoloruj kredkami.
16. Naszkicuj człowieka w dynamicznej pozie. Stopy nie mogą dotykać ziemi, a dłonie nie mogą być po bokach ciała. Nieważne czy go skończysz, czy nie.
17. Narysuj coś nie w swoim zwykłym stylu. Może być na jaja.
18. 10-klatkowa animacja. (Flash, Flash Player. Adobe Imageready, etc)
19. Zrób rysunek używając tylko ołówka/węgla i gumki. Skończ go odpowiednio zacieniowując.
20. Narysuj coś bardzo bogatego w detale.
21. Stwórz tradycyjną pracę która ma w sobie dodane trójwymiarowe elementy takie jak materiały, rośliny etc (kolaż)
22. Narysuj coś bardzo prostego
23. Narysuj coś bardzo małego. (na przykład; A5/500 x 500)
24. Narysuj coś bardzo dużego. (na przykład; A3/2000 x 2000)
25. Na rysuj fanarta swej najmniej lubianej serii (anime albo serialu), pokazywalne, bez robienia sobie jaj.
26. Narysuj swe ulubione zwierzę.
27. Tradycyjny obraz używając tylko akrylowych/akwarelowych/olejnych, etc.
28. Narysuj coś czego nigdy nie rysowałeś wcześniej. Nawet w szkicach.
29. Zrób kilka kilka szkiców obiektu/organizmu, z którym masz największe problemy.
30. Narysuj coś używając tylko kredek
31. Narysuj zbliżenie na jakąś część ciała człowieka. Coś od szyi w dół. (brzmi kusząco ;P)
32. Lineart tuszem. Pokolorowany tylko jednym albo dwoma kolorami.
33. Narysuj coś z perspektywy lotu ptaka.
34. Namaluj coś kawą.
35. Narysuj coś surrealistycznego.
36. Narysuj bitwę.
37. Tradycyjny szkic ołówkowy, pokolorowany akwarelami.
38. Narysuj nagiego człowieka. Bez przesadzonych cycków, czy penisów (xD')
39. Zrób dwa zdjęcia zwykłych przedmiotów codziennego użytku. Połącz je jako fotomanipulację przy użycia Photoshopa, bądź innego programu graficznego.
40. Zrób pixel-arta tylko przy użyciu pixeli. Co najmniej 100x100
41. Narysuj ptaka w locie.
42. Pokoloruj coś na kompie używając tylko narzędzi różdżki i wypełnienia
43. Narysuj pojazd.
44. Zrób kolaż. Możesz użyć pióra do stworzenia efektów lub detali.
45. Zrób na kompie pracę bez szkicu ani lineartu. Zacznij kolorami i rób nimi aż do skończenia pracy.
46. Narysuj portret jakieś żywego człowieka. Karykatura bądź realistyczny.
47. Zaprojektuj dekoracyjny ubiór według własnego gustu.
48. Zrób małą rzeźbę, nie wyższą niż 20 cm, nie niższą niż 10 cm. Możesz użyć gliny, czy nawet play-doh. (taka plastelina)
49. Narysuj coś i pokoloruj to tylko trzema odcieniami jednego koloru.
50. Narysuj zwierzę z jakimś elementem surrealistycznym.

o T^T

Most

Należy wam się pewne podsumowanie tego, co napisaliście. Otóż posiadacie widzę, o którą osobę niezwiązaną z budownictwem bym nie posądzał (no Therion to mnie wprost wgniutł w ziemię). Postaram sie ją trochę tylko usystematyzować.
most (a dokładniej obiekt mostowy) jest to budowla (czyli każde dzieło rąk ludzkich połączone na stałe w ziemią) nająca na celu przeprowadzenie drogi, ciągu pieszego, szlaku wędrówek zwierząt dzikożyjących lub innego rodzaju komunikacji gospodarczej nad przeszkodą terenową (definicja z Rozporządzenia Ministra). Rozróżnia się mosty, kładki, wiadukty, estakady i akwedukty (i przejście dla zwierząt, o ile nie wicza się go do kłądek).
Zrobione mogą być z drewna, kamienia, cegłu, stali i betonu (zwykłego betonu, betonu zbrojonego stalą - żelbetu i betonu sprężonego).
Z czego skłąda się most. Najprostrzy podział dzieli most na część górną i dolną. Część górna to w dużym uproszczeniu przęsło (czyli wszystko to poziome): płyta, dźwigary (te belki), jezdnia, chodniki, ale i barjerki i poręcze, odwodnienie i jeszcze trochę tego. Część dolna to to, na czym leży część górna, w dużym uproszczeniu podpory. Wyróżnia się podpory skrajne (przyczółki) i podpory pośrednie (filary). Oczywiście obie stoją na fundamentach.
Co do niszczenia mostu przez rezonans, można tak zniszczyć tylko mosty wiszące. Do tego tak latająca konstrukcja z betonu raczej pokruszyłaby się.
Podświetlenie mostu nie wchodzi w skład projektu technicznego (oświetlenie tak, ale podświetlenie nie).
Mosty zwodzone stały sie o wiele rzadsze, bo już nikt nie potrzebuje ich do celów obronnych, ale zdarzają się jeszcze te "oczyszczające" drogę dla wyższych statków. Ale nie tylko nad rzekami buduje się mosty zwodzone. Sam widziałem nad główną uliczą Gdańska kładkę dla pieszych podnoszoną o kilka metrów. Poza tym system podnoszenia jest różnorodny - jednostronnie, obustronnie, albo przez obrót - różnie.
Na koniec rozprawa Theriona. Rzeczywiście najsłabszym miejscem w moście na schemacie belki prostej jest środek (pod warunkiem, że nie zmienia sie jej przekrój). I rzeczywiście taki most liczy sie na moment zginający. Ale nie każdy most jest taki. Istnieje coś takiego jak kratownica (czego doświadczyć można we wspomnianiych grach) - tak liczy sie siła normalna (wzdłuż osi pręta). Filar to jedno z rozwiązań problemu, ale nie tak łatwo już dzieli most na dwa. Jeżeli przęsło jest ciągłe (tylko położone na moście) to powstaje coś, co sie nazywa belką ciągłą i moment przeskakuje w niej na drugą stronę (rozciąga nie dół, a górę) - proste doświadczenie - połóżcie "wałek" plasteliny na trzech podparciach i naciskajcie na obu środkach tych "przęseł" - rozciągnie się dół miejsc, w których naciskacie, ale i góra środkowego podparcia.
Długość mostu stanowi problem, gdy nie można wstawić w środek filara - wtedy robi sie rzecz trudniejszą - wydłuża przęsło. "Najdłuższe mosty" niekoniecznie są najdłuższe, ale mają najdłuższe przęśła. W tych momentach prócz podwieszeń i kratownic (czyli tych rusztowań) stosuje sie jeszcze łuki (i na nich min. można podwiesić pomost "do góry). Łuki są zazwyczaj kołowe (może i krzywa łańcuchowa jest lepsza, ale widziałeś jej wzór? masakra). Łuk bardzo łądnie znosi obciążenia (nawet punktowe).
I jeszcze ciekawostka do kratownicy - tam wszystko się toczy wokół tego, by obciążenia były punktowe (ale przykładane w odpowiednich punktach). Wówczas pręty nie są zginane (nie pojawiają sie momenty), tylko są ściskane (albo rozciągane).
To chyba tyle - narazie.
Pozdrawiam i dziękuję za wypowiedzi.
Klonus

FILMY

Ja od dawna czytam blog Barbarelli, a poprzez nią trafiłam na pozostałe.

Nie zawsze pisze w moich klimatach, ale na ogół można po prostu boki zrywać.
Pozwólcie, ze w ramach zachęty zacytuję tu wpis sprzed chyba trzech lat. To od tego wpisu zaczęłam czytać Barbarellę codziennie.

Muszę się dziś do czegoś przyczepić, a podczas porannej rozmówki zeszło się na mój UKOCHANY temat pod tytułem WIZYTA GOŚCI Z DZIEĆMI W DOMU GDZIE NIE MA DZIECI ANI ZABAWEK A JEST SPRZĘT ELEKTRONICZNY I/LUB ZWIERZĘTA. No i krew mnie zalała i muszę pofermentować.

Kto z nas nie przeżył wizyty o następującym scenariuszu:
a) zapraszamy gości (dzwoniąc telefonem) na imieniny dorosłego człowieka lub jakąkolwiek imprezę z wódeczką i polityczką a także bigosem w domyśle;
b) robimy inwentaryzację w celu obliczenia szklanek i widelców, które należy przygotować do spożywania ww. wódeczki pod ww. bigosik;
c) wyluzowujemy się totalnie;
d) goście się spóźniają;
e) goście przychodzą O RADOŚCI! Z nieletnim potomstwem w liczbie sztuk najczęściej po dwa bachory od parki;
f) miotamy się po mieszkaniu w celu podwojenia ilości szklanek, talerzyków, wyżymamy nad wanną obrusy zalane kokakolą i fantą;
g) potomstwo oznajmia co chwila CIOCIA JA SIĘ NUDZĘ co było do cholery do przewidzenia, bo u nas w domu ostatnie dziecko urosło dobre dziesięć lat temu i nawet nie ma sensu grzebać po szufladach - a nuż znajdziemy jakieś stare kredki, plastelinę czy chociaż do cholery ciężkiej jakąś zaplutą malowankę;

To nic jeszcze. To jeszcze nic, że rozmowy muszą przebiegać w akompaniamencie wycierania nosów, robienia kanapek z szynką, nalewania kokakoli, gdyż poprzednia została wylana na obrus. Zawsze następuje moment kulminacyjny, kiedy - oczywiście - rodzice mający dość kochanych pociech powiedzą sakramentalne: IDŹ, POBAW SIĘ W POKOJU CIOCI, ONA MA KOMPUTER. Oczywiście że tak powiedzą, bo przecież przyszli tu ODPOCZĄĆ, WYLUZOWAĆ SIĘ i NA IMIENINY i nie mają obowiązku patrzeć nonstop na zasmarkańców.

Kurwa mać, proszę państwa, i bardzo proszę nie cenzurować, bo to NAJMNIEJ co mogę powiedzieć.

Pokój oczywiście wygląda potem jak po przejściu pożogi wojennej, bo cholerne małe rączki muszą wywlec wszystko z półek, powywalać książki i zalać dywan kokakolą, depcząc przy tym i ciągnąc za ogony psy, które później O DZIWO WARCZĄ a nawet MOŻE UGRYZĄ, więc się leci z krzykiem do zrelaksowanych rodziców, którzy są oburzeni na gospodarzy za trzymanie baskerwillów. Ale to ciągle nic. Nic to, jak mawiał Mały Rycerz, czyli przebrany w beret Łomnicki. Sprzątnie się, a książki wypłucze i osuszy suszarką.

Najgorsze jest to, że dzieci muszą POGRAĆ W KOMPUTER.

Może ja jestem zboczona - ale chyba nie. Ten, kto ma komputer, kto używa go do czegoś więcej, jak tylko rąbanki typu DOOM czy QUAKE, traktuje go bardzo osobiście. Komputer to coś więcej niż telewizor, chociaż chyba posiadacze telewizorów też niechętnie by patrzyli na małych spoconych bezmyślnych wandali z brudnymi łapami, jakimi są w pewnym wieku wszystkie dzieci i nic się na to nie poradzi.

Komputer to dla mnie coś pomiędzy pamiętnikiem, szafką na bieliznę, a może samą bielizną, kolegą z wojska, koleżanką z ławki, sekretarką i diabli wiedzą czym jeszcze. Wiem, jak paskudnie się czuję, kiedy włączam moje posłuszne zwierzątko i okazuje się, że ma poprzestawiane ustawienia na desktopie - toż to jak po rewizji osobistej.

I już nawet nie chodzi o sam fakt zalewania klawiatury kokakolą i paskudzenia myszy kanapkami z szynką. Chodzi o naruszenie prywatności. Chodzi o fakt, że w moim własnym domu, czyli miejscu do cholery które powinno być OAZĄ każdego człowieka, narusza się prawo własności. A ja nic na to nie mogę poradzić, bo zostanę okrzyknięta - i tak zresztą jestem - sobkiem i nieużytkiem.

Kochani Rodzice. Nie apeluję do was, bo to nic nie da. Nawet ludzie inteligentni mają na oczach nie klapki, a po prostu potrójną kataraktę, jeśli chodzi o własne dzieci.

Ja tylko ostrzegam lojalnie, że dawanie mi okazji do pomszczenia krzywd zostanie wykorzystane.

W imieniu psów i komputerów -

BARBARELLA

Wampir wampir?

O wampirach czesc trzecia - sabat.

Sekta zwana Sabatem, to najgorszy wrog Camarilli. Jej czlonkowie nie czuja potrzeby chowania sie w strachu przed ludzmi i ratowaniu resztek czlowieczenstwa. Wrecz przeciwnie, czesto odrzucaja w sobie wszystko, co ludzkie i podarzajac wlasnymi mrocznymi sciezkami . W miastach opanowanych przez Sabatnikow zaden czlowiek nie moze czuc sie pewnie. Wampiry laczace sie w watachy sieja przerazenie smierc i zepsucie na kazdym rogu .

Coraz wiecej mlodych wampirow dolacza do Sabatu, zirytowanych brakiem swobody i rola pionkow w rozgrywkach swoich Starszych.

Sabat jest bardzo realnym zagrozeniem dla spoleczenstwa spokrewnionych. Ma wladze nad wieloma olbrzymimi miastami jak na przyklad Meksyk.... majacy 20 000 000 mieszkancow - co w przeliczniku na Camarillowe 1 wamir na 10 000 daje nam 200 wampirow w samym Meksyku. A do tego sabat nie przejmuje sie nadto maskarada, wiec utrzymuje znacznie wieksza populacjie...... I kto sie odwazy ich ruszyc???

~`;;`~ KLANY ~`;;`~

Lasombra - jeden z dwoch zalozycielskich klanow sabatu. Wampirza arystokracja, podobnie jak Ventrue, tyle ze zepsuta i zdegenerowana. Nie odrzucaja, jak inni sabatnicy, wszystkiego co ludkie - po prostu wykorzystuja to dla swoich wlasnych potrzeb. Klan Lasombra byl od poczatku zaangarzowany w rozwoj kosciola, rozszerzanie wiary w Chrystusa i wyprawy krzyzowe.... Jednak ostatnimi czasy na skutek moralnego upadku, odwrocili sie od dawnych spraw, przerzucajac sie na satanizm i role antychrystow
Klany z sabatu slyna z najbardziej przerazajacych mocy. Lasombra nauczyli sie jak manipulowac ciemnoscia - poruszajac cienie, przywolujac duszace chmury smolistej ciemnosci, tworzyc cieniste macki, a nawet samemu stawac sie niematerialnym cieniem. Ponadto dzieki sztuce magicznej dominacji i niewyobrazalnej sile sa niepodwazalnymi przywodcami sabatu.
Ich klanowa ulomnosc wywoluje pewna anomalie - Lasombra nie rzucaja zadnych odbic. Nie widac ich w lustrach, ale tez na fotografiach, czy kamerach, razem z ich stojem i podrecznymi przedmiotami. ( przydatne jak sie okrada bank

Tzymise - drudzy z zalozycieli Sabatu. Ich szczezgolna moc budzi i zawsze budzila przerazenie wsrod innych kainitow - z tad ich przydomek - Diably. Mimo ze Tzymisi sa przewaznie bardzo spokojni, wyrachowiani i wyjatkowo goscinni to wszyscy domyslaja sie prawdy na temat ich okrutnych eksperymentow. Czlonkowie klanu odkryli, jak ksztaltowac cialo i kosci. Przychodzi im to z taka latwoscia, jak zabawa plastelina. Bierzesz dwa ludziki z plasteliny i zlepiasz ze soba, doklejasz kolejne 10, dotatkowe, szczeki, nozki, raczki, wciskasz im tasaki i.... siejace groze abominacje lataja po swiecie. Dotego potrafia ksztaltowac dowolnie swoj i cudzy wyglad, przesuwiac miesnie, zmieniac strukture skieletu.... Wystarczy jeden chwyt Tzymisa, aby zebra wampira wydluzyly i znieksztalcily sie, przebijajac serce. Wystarczy jeden dotyk aby zamienic konczyne w przypominajacy slfaczala opone kikut.... Ta moc swietnei zastepuje wszelkie narzedziz do tortur. Ponadto potrafia komunikowac sie ze zwierzetami i wcielac w nie swoje dusze oraz rozwijac swoje zmysly tak jak niektore wampiry z Camarilli.

Tzymise sa szczegolnie zwiazani z rodzinnymi stronami. Kiedy zapadaja w sen podczas dnia - musza sie otoczyc przynajmniej dwiema garsciami ziemi z rodzinnych stron. Bez tego slabna z dnia na dzien, powoli stajac sie kompletnie bezsilni.

Tylko te dwa klany formalnie naleza do Sabatu - chociaz wiele innych pochodzi z klanow formalnie nalerzacych do camarilli oraz klanow niezalerznych. Wampir te nazywaja siebie odszczepiencami albo antyklanami i czesto roznia sie pod wzgledem moralnosci i mocy od reszty przedstawicieli, uczac sie dyscyplin o zastosowaniu bardziej bojowym.

Kolejnym razem o klanach niezaleznych.
----------------------------------------
Hope is the first step on a route to disappointment.

Zręczne rączki - małego artysty

Najlepszym treningiem przed nauką pisania jest wycinanie, rysowanie i lepienie z plasteliny. Chociaż dzieci rozwijają się różnie i zawsze wszystkie w którymś momencie osiągają podobny poziom rozwoju nie powinno się czekać, aż maluch SAM dogoni rówieśników. Jeżeli widzisz, że Twoje dziecko rysuje kółeczka, linie proste, podczas gdy inni wyczarowują na kartce papieru domki i zwierzęta, warto poświęcić więcej czasu na plastyczne zajęcia, w domu - z mamą lub tatą.
Podczas wspólnego rysowania poobserwuj zachowanie malca: czy jest zręczny? Z jaką siłą zaciska paluszki na kredkach? Czy lubi w ogóle rysować? Jeżeli coś Cię niepokoi możesz iść do psychologa, który powie Ci czy masz powód, aby się czymś denerwować. A może wszystko opiera się na złym trzymaniu kredki przez dziecko? Sprawdź!
Jest bardzo dużo sposobów na usprawnianie rączek! Wiele codziennych czynności składa się na trening- ściąganie, zakładanie skarpetek, koszulek, butów, samodzielne jedzenie, czesanie, zapinanie guzików. Wszystkie informacje, które są potrzebne do wykonania tych „domowych” rzeczy są również wykorzystywane przy pisaniu: cierpliwość, precyzja, zgranie pracy rąk z informacjami dostarczanymi do mózgu za pośrednictwem wzroku. Postaraj się nie wyręczać dziecka. Wiele z domowych czynności to trudne rzeczy i dlatego wymagają czasu, aby się ich nauczyć - kto z nas nauczył się sznurować buty od razu? Popędzanie nic nie da a może wręcz spowodować odwrotny skutek niż zamierzaliśmy.
Rozwój manualny, (czyli rączek) wiąże się ściśle z rozwojem fizycznym. A więc wszystkie te szaleństwa na dworze: jazda na rowerze, kopanie piłki, skakanie, zabawy w kolegami, wspinanie się na równoważnie, drabinki- wszystko to ma podobne znaczenie jak malowanie!
Jedna z głównych teorii psychofizycznego rozwoju brzmi,( w dużym uproszczeniu), iż ciało dziecka rozwija się od środka: a więc bark, ramię, ręką, dłoń, paluszki. Nie wszystko naraz tylko, aby paluszki były sprawne w pełni, najpierw wszystko to, co jest przed nimi również musi być w pełni rozwinięte.
Dzieci uczą się głównie poprzez zabawę. Oprócz ruchu są też wspaniałe zabawki: klocki, kręgle, piłki, zabawki konstrukcyjne, książki…Niepotrzebne są koniecznie zestawy markowe za kilkaset złotych, genialne pomoce możecie wykonać sami- spędzając ze sobą czas i świetnie się przy tym bawiąc. Popularną ciastolinę idealnie zastępuje ciasto pierogowe;)
Malujcie palcami po dużych kartonach, kartach papieru. Rysujcie kolorową kredą po chodnikach. Najważniejsze to radość z tych ćwiczeń!
Pokaż swojemu dziecku jak wspaniałe może okazać się rysowanie, malowanie i lepienie. Działajcie poprzez zabawę.

NIGDY:
- nie krytykuj prac malca, nie porównuj ich z dziełami rówieśników;
- nie popędzaj, nie bądź zniecierpliwionym;
- nie stawiaj poprzeczki za wysoko, gdyż może to szybko zniechęcić małego artystę.

ZAWSZE:
- zaczynaj od prostych zadań, szybki sukces zachęci do dalszych działań;
- chwal malca, pamiętaj o zorganizowaniu wystawy jego prac;
- pozwól dziecku malować na dużych powierzchniach.

Dla nowych użytkowników: Kto Ty jesteś? - Polak mały!

No to czas na mnie
Cieszycie się prawda??

Imię (pseudonim): Monisia (Ninona)
Płeć i wiek: kobieta, 20(prawia)
Miejsce zamieszkania: Warszawa
Wlosy: to zależy od pory roku i dnia..ale raczej takie rudawo blond ale naturalne ;p
Wzrost/waga: 163..w sam raz
Ulubione programy: wszelkie głupie teleturnieja..kiedyś się trzeba odmóżdżyć
Jak wygląda Twoja podkładka pod mysz? : nie mam podkładki..tylko kartkę papieru, na której zapisuje sie wszystkie wazne rzeczy
Ulubiona gra?: Drei chiniesen auf dem kontrabas oczywiście w języku niemieckim..to dopiero ubaw
Ulubione czasopismo, gazeta, magazyn? : raczej nie czytam...ale jakby co to "Czwarty wymier"
Ulubione perfumy: Nie mam pojęcia..ale ostatnio używam "Nero"
Twoje zalety: pikna, wspaniała..pociągajaca..mądra ..i wogóle ahhh i ehhh
Twoje wady: mam...ale csiiii
Nałogi: internet , gorąca czekolada, muzyka, koncerty..ehh sporotego..a i jeszcze nauka..żeby się Marigell nie czepiała
Najgorsze uczucie? : zazdrość i bezsilność
Najlepsze uczucie? : zaufanie, przyjaźń, miłość
Ulubiona muzyka? : gotyc, rock, metal
Ulubiona roślinka? : niebieskie róże
Pierwsza myśl po przebudzeniu? : ja nie myślę...
Czy jest Ci niedobrze w czasie podróży? : nie
Lubisz szoferować? : o taaak
Pióro atramentowe czy ołówek? : ołówek
Ile razy dzwoni telefon zanim go podniesiesz? : to zależy czy jestem sama w domu czy nie..jeśli sama to 2 razy..jeśli nie sama..to niech se dzwoni :p
Jak byś nazwał/a swojego syna? : Krzyś
A córkę? : Małgorzata
Lody wanilinowe czy czekoladowe?: Waniliowe
Jeśli byś miał/a możliwość spotkać się z kimkolwiek żyjącym to kto by to był?: nie wiem..nie mam jakiegos idola..no poza marigell
Ulubione picie alkoholowe?: raczej nie piję alkoholu..ale malibu czy smirnoff ice..to sobie lubię wypić
Ulubiona bajka? : smerfy
Jak wygląda ściana nad Twoim łóżkiem? : jest półka..na której jest śmietnik..znaczy wszystko..kwiatki, ksiażki..figurki..glośnik..kadzidełka..a powyżej jest kratka płaczu..czyli wisza jakies dyplomy i medale...
A co jest pod łóżkiem? : hmm..czasami pilot od wierzy i komórka ;p
Pepsi czy Cola?: sok
Ulubiony film? : "Uwierz w ducha" z Patriciem S.
Jesteś prawo- czy leworęczny/a? prawo
Prawidłowo trzymasz dłonie pisząc na klawiaturze? nie mam pojęcia
Gdybyś był/a narzędziem ogrodowym, to czym? motyką
szczęśliwy numerek? 29
Znak zodiaku? : bieliźniak
Ulubiony sport? : taniec, taniec, taniec, pływanie, jazda konna, jazda na rolkach
Na jaki kolor ufarbowałbyś(abyś) włosy? : na ciemny..najlepiej czarny..z czerwonymi pasemkami
Co i gdzie byś sobie wytatuował(a)? : małe serduszko na kostce
Co zrobiłbyś(abyś) osobie której nienawidzisz? : nielubię nienawiści..wiec nic
Pozycja, w której najchętniej zasypiasz: : wtulona w misia (interpretacja dowolna )
Czym się kierujesz przy dokonywaniu wyborów (rozumem/uczuciami)? : to zalezy
W notesie przeważają adresy płci męskiej czy żeńskiej? : jest mniej wiecej po równo
Co robisz najczęściej gdy ogarnia Cię nuda: dzwonię do znajomych i wyciągam ich gdzieś..a jak nie to zasypiam słuchając muzyki
Czy uważasz że można zabijać w imię idei: NIE!!
Twoje motto życiowe? Chwytaj grzech..grzesze więc jeste..wszystko grzeszy
Co ogólnie porabiasz? a wszystko
Twoje zainteresowania/hobby: taniec, lepienie z plasteliny, chodzenie na koncerty
Ulubione zwierzę: konie
Ulubione zespoły: nie mam jednego..więc nie bede wymieniać
Ulubione miasta: Kazimierz Wielki, Rosnowo,Kraków

No to na tyle by było
pozdrawiam wszystkich którzy to przeczytali

Pierwsi ludzie na Ziemi

Ten temat był już poruszany baaardzo wiele razy, w bardzo wielu źródłach. Otóż jak powstaliśmy? Tak, mowa ogólnie o nas, ludziach, istotach najbardziej rozumnych z reszty zwierząt. Teorii powstania było wiele, ale dwie z nich są najbardziej prawdopodobne - ale uwaga, każda z innego punktu widzenia. Oto one:

1. Ewolucja. Życie na Ziemi składało się z bakterii i grzybów, które w miarę potrzeby ewoluowały, rosnąc lub łącząc się w większe, wielokomórkowe istoty, takie jak drobne owady, rośliny i psylofity (bo chyba tak nazywały się prymitiwne grzyby rosnące w ziemi). Rośliny zaczęły ewoluować w rozmaite tlenotwórcze cuda pokroju paproci, oraz małe drzewka, które rzecz jasna stawały się coraz większe. Owady zaś zamieniły się w ryby i płazy, potem z tego ewoluowało więcej gatunków zwierząt. Wśród nich był twór o nazwie Australopithecus (australopitek), będący, jak się potem okazuje, ojcem ludzi i małp, które ewoluowały w dwóch kierunkach ze względu na potrzeby. Małpy stały się zwinne i sprawne fizycznie, ale głupie. Człowiek zaś, ewoluując stopniowo, zatracał cechy łączące go z małpą, zyskując rozum, który stale doskonalił się ze względu na to, że był priorytetową cechą u człowieka. Na samym końcu zrodził się homo sapiens, czyli gatunek, do którego należymy my.

2. Adam i Ewa oraz lepienie z gliny. Bóg (wg biblii Jahwe) stworzył świat w 6 dni. Ostatniego dnia, gdy skończył już tworzenie wszystkiego, stworzył pierwszą "istotę podobną do siebie", nazywając ją Adam. Gdy Adam spał, Bóg wyrwał mu żebro i z niego stworzył towarzystwo dla Adama. Była to kobieta, nazwał ją Ewa. Bóg dał Adamowi i Ewie cudowny ogród o nazwie Eden, w którym owi ludzie mogli cieszyć się naturą i tym co Bóg stworzył. Zastrzegł dla siebie tylko jedno drzewo, z którego zabronił ludziom zrywać owoców. Niestety, w grę wszedł jeszcze jeden mocny gracz - Szatan, a dokładnie Samael. Był on w postaci węża. Kusił Adama i Ewę do zerwania jabłka rosnącego na owym drzewie, snując bajki o tym, że gdy go zjedzą, będą mieć boską siłę i będą mogli się równać Bogu. Ewa skusiła się i zerwała jabłko, dając je Adamowi, który nie odrzuca propozycji. Bóg oczywiście nie popuścił ustalonej zasady i ukarał Adama i Ewę, skazując ich na ostateczną karę - życie.

________
Jako że nie ma żadnej zasady że piszący topic powinien być bezstronny, powiem jak ja to widzę. Teoria biblijna to bajka. To brzmi po prostu jak baśń, bo nie można sobie wyobrazić tego, że Bóg formuje planety i gwiazdy jak z plasteliny, potem to samo robi z człowiekiem, którego potem kaleczy, mało tego robi to tak, że ten nie czuje bólu! Potem tworzy jakąś krainę marzeń, czeka na błąd (gadające węże? LOL!), a potem po prostu umieszcza ich na ziemi... i czar pryska, od teraz wszystko jest normalne. Jak dla mnie to bajka, którą np. taki Full Metal Alchemist kilkukrotnie przerasta fabularnie. A teoria ewolucji to moim zdaniem czysta logika. Wszystko zdaje się być rzeczywiste i prawdopodobne. Takie jest moje zdanie na ten temat. A i tak człowiek ma wiele wspólnych cech z małpą. Wystarczy spojrzeć w jego anatomię. A tym, którzy mówią że człowiek to nie zwierzę (a takich znam kilku), mam ochotę łby poobrzynać. Bez obrazy.

Zaproszenia do Cinema City i Imax

Kina Cinema City zapraszają na w filmowe Ferie Zimowe w baśniowej filmowej atmosferze. Wśród repertuarowych atrakcji na dzieciaki czekają zimowe konkursy, zabawy, nagrody i łakocie. A na ekranach bawią m.in. bohaterowie „Opowieści na dobranoc” oraz drugiej części „Madagaskaru” i „Sezonu na Misia”.

Opowieści na dobranoc
reż: Adam Shankman
wyst: Adam Sandler, Keri Russell, Guy Pearce
Skeeter Bronson w ciągu dnia pracuje w hotelu, a wieczorami opiekuje się swoimi siostrzeńcami. Żeby uspokoić dzieci zaczyna opowiadać im różne historie i otwiera tym drzwi do ich nieograniczonej wyobraźni. Wkrótce okazuje się, że opowieści Skittera w tajemniczy sposób przenikają do jego życia. I tak spełnia się marzenie dzieci o opowieściach na dobranoc, które stają się rzeczywistością...

Sezon na misia 2
reż: Matthew O'Callaghan
Nowe przygody Bogusia i Elliota. Elliot jest po poroże zakochany w Gizeli, ale nie tak szybko staną przed ołtarzem – Pan Kabanos zostaje porwany, a oprawcy chcą go zwrócić właścicielom… Zwierzęta muszą przeprowadzić akcję ratunkową i dowiadują się, że "kanapowce" są ich największym wrogiem. Porywaczom przewodzi pudel Fifi, ale przyjaciele Pana Kabanosa nie dadzą za wygraną.

Madagaskar 2
Reż.: Eric Darnell, Tom McGarth
Lew Alex, Zebra Marty, Żyrafa Melman, Hipopotamica Gloria, Król Julian, Pingwiny i Szympansy wyrzucone na odległy brzeg Madagaskaru snują nowy plan. Z wojskową precyzją Pingwiny dokonały naprawy starego rozbitego samolotu. Niedługo postarcie linii lotniczych Pingwin, z dość zaskakującą załogą na pokładzie, samolot zdołał się utrzymać w powietrzu na tyle długo, żeby przenieść naszych bohaterów do najdzikszego miejsca na ziemi – bezkresnych równin Afryki.

Perła Oceanów 3D
W kinie Orange IMAX Katowice na widzów czeka trójwymiarowa podwodna podróż do świata kipiących życiem raf koralowych i królestwa niezwykłych stworzeń żyjących w oceanach. „Perła Oceanów 3D” w reżyserii Jean – Jacques’a Mantello to czarująca przygoda w podwodnym świecie, która widzom uchodzi na sucho.
Tylko w kinie Orange IMAX Katowice będzie można zanurzyć się w oceanie
i obserwować niesamowite bogactwo życia na rafach koralowych. Tylko tutaj bez uszczerbku dla zdrowia można spotkać się oko w oko z wężem morskim, czy wziąć udział w uczcie rekinów. Ogromny ekran kina Orange IMAX pozwoli zatopić się w świecie, gdzie delfiny popisują się swoim tańcem, mądre, stare żółwie oprowadzają po swoim domu, a życie jest ilustracją do słów „żyj i daj żyć innym”.

Pozafilmowe atrakcje w kinach Cinema City:
Punkt 44 i Orange IMAX Katowice
- ruchowe atrakcje codziennie do godziny 13.00 dla grup;
- tory przeszkód: tunele, rzut do celu, skakanka, pokonywania dystansów wg pomysłów filmowych bohaterów
- gra w kręgle dla maluchów w mini kręgielni przygotowanej na lobby kina, dla starszych w kręgielni Hokus Pokus (za dopłatą)
- zabawa w kalambury
- zimowe podchody na Sali - szukanie oznak zimy - głównie dla grup zorganizowanych
- uczestnicy zabaw otrzymują nagrody i słodycze

Cinema City Rybnik Plaza
- kącik plastyczny: kolorowanki, lepienie postaci bajkowych z plasteliny
- kącik gier: możliwość zagrania w gry planszowe (np. chińczyk, warcaby, jenga),
- zgadywanki filmowe, krzyżówki kinowe itp.
- dla grup zorganizowanych: warsztaty kinowe "Kino od kuchni" i kino dla malucha

Cinema City Gliwice

- czytanie bajek dla dzieciaków
- zabawy na lobby
- konkursy filmowe z nagrodami przed filmami
- gry planszowe dla każdego: Twister, Chińczyk, Connect

Cinema City Sosnowiec
- rozwiązywanie filmowych krzyżówek
- układanie puzzli
- zagadki
- malowanki
- słodycze i książeczki z bajkami jako nagrody

Cinema City Silesia
- kolorowanki, zabawy plastyczne
- zabawy ruchowe na lobby: słoń, gąsienica, osiołek, rzucanie „śnieżkami”, zabawy ze skakanką
- cukierki i konkursowe nagrody dla dzieci

Portal Moja Czeladź ma dla Naszych Czytelników/Internautów mamy 5 podwójnych zaproszeń do kina trójwymiarowego Orange Imax Katowice na wybrany przez siebie film, do wykorzystania od poniedziałku do czwartku: 2-5 lutego oraz 9-12 lutego. Wystarczy przesłać zgłoszenie e-mailem na adres konkurs@czeladz.org.pl o treści "Ferie z Cinema City", imieniem i nazwiskiem, tytułem filmu, terminem oraz telefonem kontaktowym. Losowanie w poniedziałek, 2 lutego.

Repertuar kina Imax znajdziecie T U T A J.

Dysleksja

A oto kilka ćwiczeń usprawniających ruchy dłoni i palców:
swobodne bazgranie na dużych arkuszach papieru flamastrami, kredkami świecowymi, pastelami itp.,
zamalowywanie dużych powierzchni farbami i grubym pędzlem (dziecko stoi przy odpowiednio wysokim stoliku),
rysowanie na dużej płaszczyźnie pionowej i poziomej oburącz różnych wzorów lub przedmiotów symetrycznie i równolegle, stopniowo zmniejszając pole i elementy rysunku,
wypełnianie kolorem całej powierzchni papieru dużymi, wahadłowymi ruchami pionowymi lub poziomymi,
kreślenie linii pionowych i poziomych (góra – dół, lewa – prawa),
malowanie w powietrzu (ruchy pionowe, poziome – z zachowaniem kierunku od lewej do prawej),
‼leniwe ósemki” (element Gimnastyki Mózgu P. Dennisona),
malowanie linii falistych poziomych i pionowych, spirali w powietrzu,
‼rysowanie” w powietrzu,
malowanie palcami, watą,
rysowanie kredkami, mazakami,
zapełnianie barwą obrazków konturowych bez przekraczania linii (farbą, kredkami, flamastrami, wydzieranką),
obrysowywanie szablonów,
kalkowanie obrazków,
cięcie po narysowanych liniach prostych, łamanych, falistych, kolistych,
wycinanie najpierw prostych, potem nieco bardziej skomplikowanych kształtów z papieru kolorowego,
stemplowanie i rysowanie z zachowaniem rytmu,
wypełnianie konturów za pomocą kresek poziomych i pionowych,
rysowanie patykiem na podkładzie z kaszy,
rysowanie patykiem na ziemi,
rysowanie po śladzie,
rysowanie form kulistych według wzoru,
rysowanie form falistych według wzoru,
łączenie kropek w rysunku,
pisanie liter i cyfr różnymi narzędziami pisarskimi w różnych liniaturach,
rysowanie szlaczków literopodobnych w liniaturze (zmniejszając wymiary),
wykonanie wizytówek z kaligraficznym pismem,
ozdabianie tekturowych talerzyków,
wyrywanki i naklejanki w kolorowym papierze,
wrzucanie ziarnek fasoli do butelki z małym otworem,
wyklejanie plasteliną, ziarenkami ryżu, grochu itp.,
nawlekanie korali, także z makaronu,
pstrykanie, stukanie palcami,
układanie puzzli,
modelowanie w glinie, plastelinie, modelinie, masie solnej, masie papierowej (najpierw kuleczek, wałeczków, a potem form bardziej złożonych – zwierząt, postaci ludzkich, liter itp.),
kolorowanki i malowanki w książeczkach dla dzieci,
wyszywanie, szycie, robienie na szydełku, przyszywanie guzików,
przewlekanie sznurowadeł,
odtwarzanie rytmu deszczu,
granie na pianinie,
pisanie na klawiaturze,
gniecenie chusteczki, papieru, gazety,
strząsanie wody z palców,
faliste ruchy ramion (zabawa w przylot i odlot bocianów),
zabawa w pływanie (wolny chód, ruchy rąk jak podczas pływania żabką),
zabawa w pociągi (ruch rąk naśladuje obroty kół),
zabawa w pranie, rozwieszanie bielizny, prasowanie,
zabawa w gotowanie obiadu (naśladowanie wałkowania ciasta, mieszania gęstej zupy, kręcenia kranem, ubijania piany),
zabawa w rąbanie i piłowanie drzewa,
zabawy pacynką,
gry w pchełki, bierki, kręgle, bilard stołowy,
rzucanie woreczków, piłeczek w dal,
toczenie piłki do dołka,
zabawa z chwytaniem i rzucaniem piłki,
kozłowanie piłki,
przerzucanie piłki średniej wielkości z ręki prawej do lewej i podrzucanie jej raz prawą, raz lewą ręką,
podbijanie balonu wyłącznie palcami prawej i lewej ręki,
wypuszczanie piłeczki tenisowej z ręki w dół i próby chwytania jej w locie, samymi palcami – zanim odbije się od podłogi,
i wiele innych (wystarczy uruchomić wyobraźnię)

Zwyczajne, codzienne prace domowe, w których dziecko uczestniczy z dorosłym, są dla niego wielką frajdą. Wielce prawdopodobne, że sprzątania po takich domowych hulankach będzie co nie miara, ale na uwadze miejmy jednak rozwój naszych dzieci i uśmiechy na ich twarzach.

CHAOS

Czlowiek wedrujacy w ciemnosci przez nieoświetlony teren uzywa czasem
latarki, aby rozswietlic panujace ciemnosci. Nie widzi bowiem poruszających
sie w ciemnosci ludzi i zwierzat oraz nieruchomych przeszkod utrudniających
poruszanie się. Jeżeli w takiej sytuacji uzyje latarki, to rozswietli
panujace wokol ciemnosci.

 Czy uda mu się oswietlic latarka CALY otaczający go swiat? Z pewnoscią nie!
Snop swiatła wydobywajacy się z latarki pozwala oswietlic, wydrzec z
ciemności, tylko pewien jej wycinek, fragment, wybrany przez niego samego.
Wybrany poprzez ruch latarka w określonym kierunku. Sterujac snopem swiatla,
poruszajac trzymana w dloni latarka, może "wybierac" obiekty, ktore chce
zobaczyc.

 Nawet w jasny dzien kieruje czlowiek "snop swiatla", biegnący jak gdyby z
jego mozgu w otaczajaca go rzeczywistosc i wydobywa z niej te tylko aspekty,
ktore przedstawiają dla niego pewna wartosc. Te "wydobyte z ciemnosci"
obiekty i zjawiska postrzega sie na zewnatrz siebie. One to stanowia to, co
nazywam "dusza" czlowieka, która na z zewnatrz otacza człowieka.

 W taki wlasnie sposob wydobywa czlowiek "z cienia" (chaosu, swiata) zawsze,
w kazdej chwili swego zycia - pewne obiekty, pewne zjawiska, inne zas
pozostawia w cieniu, pograzone w ciemnosci, chaosie,otaczajacym wszystko -
tle, a nawet mozna by powiedziec "w nie-bycie". Czlowiek sam,osobiscie,
kreuje siebie samego w swiecie, kreuje swoje bycie-w-swiecie. Kreuje swoje
otoczenie, ktore wspol-tworzy i wspol-ksztaltuje na swoisty sposob.

Jest panem i kowalem swego losu, tworca wlasnej duszy, ktora zarowno z niego
samego sie wydobywa, jak i z zewnatrz jest przyciagana, tworzac fizyczny
odcisk, swoiste pietno wlasnej osoby, w tym chaosie, ktory sam, bez niego,
jest kompletnie bezsensowny.

Przygladajac sie swemu otoczeniu, jak w lustrze ogladamy swoje wlasne
wnetrze. Kto patrzy na swiat, ten jednoczesnie patrzy na dusze, bo widzialny
(percepowany zmyslami) swiat stanowi wlasnie dusza czlowieka.

Nowonarodzony człowiek jest jak czysta kartka papieru. Ma jednak pewne
pierwotne matryce, przejete po przodkach. Mysle, ze przez cale zycie zmaga
sie z tym, co w nim pierwotne, dane a priori, z tym, co sam tworzy. Dlatego
współ-tworzy, wspol-kreuje otaczajaca go rzeczywistość

Nazwal bym tez ten stan pierwotny "wszechmozliwoscia zaistnienia
wszystkiego", plastelina czy tworzywem, z ktorej to nasza swiadomosc lepi,
rzezbi, tworzy swoj wlasny swiat.

 Nasuwa mi sie porownanie z ogromnym, najwiekszym na swiecie (wszechswiecie)
hipermaketem, w ktorego magazynach znajduja sie wszystkie niezbedne towary,
ktorych czlowiek  potrzebuje i ktore przez tworcza prace swojego umyslu,

nieskonczonej otchlani takiego magazynu.

I byc moze jest tak, jakis Pan Magazynier sie tam krzata i wszystko na
regalach ladnie uklada i porzadkuje, tak aby wtedy, kiedy czlowiek dojrzeje
do jakiejs potrzeby, mogl to natychmiast dostac, otrzymac w prezencie.

Co miesci się w chaosie? Rowniez inne porządki, które kreuja inni ludzie.
Wszystko się w nim zawiera.

Ale pozostale porzadki sa dla percepujacego podmiotu wlasnie chaosem, z
ktorego wydobywa swoj wlasny porzadek, czyli swoj wlasny swiat.

To nasza percepcja wydobywa porządek z czegoś... nawet jeśli z zupełnie
innego porządku, to - z powodów czysto poznawczych - dla Ciebie z chaosu,
jeśli zadajesz sobie pytanie, czy ten "chaos" to jakiś inny porządek, to już
z tego czegoś próbujesz wyciągnąć jakieś uporządkowanie...

Wydawac by się moglo, że to co poznajemy jest zgodne z prawdą, że jak idę do
sklepu, to drzewo (jabłoń) jest po lewej stronie, a zielony dom po prawej,
że to jest wiedza naukowa, na przykład fizyczna.

Wydawac by się moglo, że ow "pierwotny stan", z którego "wydobywamy" tą
wiedzę jest na pewno ogromnie pojemniejszy, bardziej rozbudowany i zapewne
inny, bo w jego centrum mogą być inne rzeczy, których nie możemy pomyśleć a
nasz wszechświat jest jedynie peryferią, ze ten poszerzony wszechświat jest
w swojej naturze, w swojej plastyce podobny do tego fragmentu jaki
obserwujemy, a to co obserwujemy nie jest chaosem.

Tymczasem chaos dlatego, że nie znasz jego uporządkowania, ze nie potrafisz
go uchwycić - pozostaje przez to chaosem. Moment uchwytywania chaosu jest
jego kresem... dla Ciebie...

Kiedy patrzysz na chaos zawsze jakos go porządkujesz, na swój sposób, choćby
przez to ze zauwazasz przedmioty w okreslonym porządku, ktory zalezy od
twoich wlasnych cech, jakichs apriorycznych uwarunkowan i systemu wartości
oraz emocjonalnego zaangażowania, powstałego na bazie dopsiwdczen życiowych,
które każdy ma inne.

Chaos wiec to stan przed percepcją, niezależnie od tego, że to co
percepowane, tez może być jakims porządkiem.

Można by powiedziec, ze swiat wyprzedza umysł i jako taki wyprzedzający jest
zawsze w pierwszej chwili niezrozumiały, nowedrogi są tak kręte, że wydają
się w pierwszej chwili chaotyczne.

PYTACZ:

Cytat:Hm... ujmę to tak. Jest sobie za zamkniętymi drzwiami coś... nie wiesz,
co tam jest, może drzwi do innego wymiaru etc... może kiełbasa... masz
chaos. Ten chaos podlega już pewnemu uporządkowaniu, jeśłi zastanawiasz
się nad nim.. tworzysz cokolwiek... skoro jest kiełbasa, pewnie i półki,
skoro portal to pewnie i McGyver czai się gdzieś z boku a łysol boi się
o powracających, którzy odbijają się od metalicznej osłony wrót... to
jest jeszcze chaos, ale już uporządkowany.. w zasadzie apriorycznie...
dalej nie wiesz, ale już wierzysz, że jednak coś... potem otwierają dzwi
i widzisz McGyvera wiozącego kiełbasę na lewitronach... wyłonił Ci się
porządek... jak wejdziesz za drzwi, wyłoni się go jeszcze więcej...
Ja, że to, co poznajemy, to poznajemy to za pomoca
pewnych użytecznych narzędzi, jak teorie fizyczne czy przepisy ruchu
drogowego... ale nie wiążę z prawdą żadnych nadziei z braku możliwości
do niej dotarcia... pozostaje neotomizm: na pytanie: dlaczego tak jest?
odpowiada się: a masz lepsze wyjaśnienie? To pozwala uniknąć śmierci pod
kołami samochodu z pewną - duuużą - dozą prawdopodobieństwa oraz
skonstuować kolejny komputer... ale czy ma to związek z jakąś prawdą? tu
jestem agnostykiem, ale nie próbującym zawieszać wszelkich sądów...
| Otóż wydaje mi się, że "pierwotny stan", z
| którego "wydobywamy" tą wiedzę jest na pewno ogromnie
| pojemniejszy, bardziej rozbudowany i zapewne inny, bo w jego
| centrum mogą być inne rzeczy, których nie możemy pomyśleć
| a nasz wszechświat jest jedynie peryferią, ale wydaje mi
| się, że ten poszerzony wszechświat jest w swojej naturze,
| w swojej plastyce podobny do tego fragmentu jaki obserwujemy,
| a to co obserwujemy nie jest chaosem.
Acha czyli rozumiem, nazywasz chaosem stan przed percepcją
niezależnie od tego, że to co percepowane może być porządkiem.
twierdzę, że nie mam dostępu do świata jak tylko w tej



części, którą jestem w stanie zoczyć w jakikolwiek sposób. Co prawda
podejrzewam, że jak pojadę do Akwizgranu, to on będzie taki, jak na
zdjęciach, wszak paranoikiem nie jestem, ale ontologicznej pewności nie
mam... jeszcze tam nie byłem.
Cytat:Czyli ten chaos to Ty lokujesz jakby bardziej w umyśle niż
w świecie, jakby jako widmo, jako to na co patrzy umysł nim
na coś spojrzy.



Coś tak niej więcej. To nieco inne pojęcie chaosu niż starozytnych w
filozofowaniu poprzedników. Bo być może tamten przedświatowy chaos i
był, ale przecie świat zeń sie wyłonił i chaosu juz nie ma, chyba że w
jakimś pozaświecie, o którym nic powiedzieć nie możńa poza tym, że być
może jest, albo że być może go nie ma.
Cytat:Czyli nie twierdzisz, wedle tego jak ja
to rozumiałem, że poszerzony świat jest chaotyczny,
tylko, że świat wyprzedza umysł i jako taki wyprzedzający
jest zawsze w pierwszej chwili niezrozumiały, nowe
drogi są tak kręte, że wydają się w pierwszej chwili
chaotyczne. OK.



To tak coś w ten deseń by było. Nie twierdzę, że za pomocą kantowskiego
aparatu stwarzam świat, twierdzę zaś dwie rzeczy:
- jedną taką: nie ma dla mnie świata poza moim doświadczeniem, więc tam
równie dobrze może być porządek, jak i chaos
- drugą taką: mój świat dla siebie stwarzam za pomocą pewnych
przyrodzonych mi przekonań (jak nabytych to na iny wątek) i tworzę
własny porządek, który jest dla mnie warunkiem rozumienia istniejącego
świata... jeśli spotykam drugie takie indywiduum i postrzegamy w ten sam
sposób te same przedmioty, mój świat dla mnie staje się jeszcze mniej
chaotyczny, jeśli to indywiduum twierdzi co innego... ratuję świat z
chaosu biorąc go za wariata albo zastanawiam się, co jest nie tak...
Cytat:Nie w pełni łapię, ale zdaje mi się, że ja sam sobie twierdzą
więcej niż to, że poznajemy za pomocą użytecznych narzędzi.
Wydaje mi się, że to co jest nam dane do poznawania to
prawda, to według mnie _nadaje_ się na prawdę. Czyżby nasze
zmysły wytwarzały sobie fałsz? Według mnie raczej nie...



Twierdzę, że to, co wytwarza nasz ogląd z danych zmysłowych to dla nas
jest prawda... czy jest to ontologiczna prawda, czymkolwiek by ona nie
była... nie wiem... ale ponieważ nie istniejemy bez naszych zmysłów,
choćby nawet silnie okrojonych... może to wygląda zupełnie inaczej niż
my widzimy... tego nie wiem... i nie mam możliwości nabyć innych oczu i
innychn rąk, by to jakoś sprawdzić, bo przesunę tylko problem... ale go
nie zlikwiduję... stąd to uporczywe trwanie wielu filozofów na
stanowisku poznania pozazmysłowego... jest bowiem silna trudność w
dojściu do przekonania, co to właściwie my widzimy i czy to jest to, co
jest, czy tylko nasze jakieś złudzenie czegoś... tylko że z poznaniem
pozazmysłowym jest podobny kłopot...
Cytat:Mi



...

więcej »