Nieobecność w pracy

Cytat:
Mój pracownik nie stawił się już drugi dzień do pracy. Nikt nie wie co się z
nim dzieje. Nie dzwonił, nie dał znać w żaden sposób co się z nim dzieje.



AFAIR pracownik, jeżeli przebywa na zwolnieniu, nie ma obowiązku
informować o tym pracodawcy. Zwolnienie może przedłożyć po przyjściu do
pracy. Oczywiście jeżeli pracownikowi zależy na pracy i ją szanuje -
powinien niezwłocznie poinformować pracodawcę o przyczynie absencji.

Cytat:Pomijam już to, że ostatnio zaczął kombinować. Np. dzwonił 6 rano, że nie
może przyjść do pracy bo musi cioci bawić dzieci i takie tam podobne
sytuacje. Co mogę w tym przypadku zrobić.



Jeżeli nie miał zwolnienia lekarskiego i nie uzyskał od przełożonego
zgody na zostanie w domu - może wylecieć dyscyplinarnie. Jeżeli jednak
pracodawca przez telefon zgodził się na jego opiekę nad dziećmi - jego
strata...

  Berberek

 

zwolnienie "chorowitego" pracownika

No tak, samo podpisywanie faktur( pisałeś ,ze prowadzi własna działalność)za usługi nie świadczy o świadczeniu pracy w trakcie chorobowego. I tak jak piszesz udowodnić to jest bardzo trudno, a przy zwolnieniu dyscyplinarnym, trzeba podać faktyczne powody.Ryzyko spore, tymbardziej, ze jak wiemy i tak "wszystko w rękach sądu".
Możesz jeszcze wystąpić do ZUS o kontrolę zasadności wystawienia zwolnienia lekarskiego. Wtedy lekarz orzecznik osądza czy pracownik jest chory czy nie. Też miewam takich uciążliwych , którzy na L-4 mają "może chodzić" i kontrole domowe nic nie dają. Wtedy wysyłam do kontroli do ZUS, ale jeszcze raz zaznaczam, jest to kontrola zasadności wystawienia L-4 przez lekarza, a nie jak pracownik wykorzystuje to L-4. Jeśli lekarz orzecznik uznaje,że pracownik jest zdolny do pracy, dostajesz decyzje o przerwaniu L_4 , wtedy pracownik wraca do pracy i już można spokojnie dać zwykłe wypowiedzenie.
Pozdrawiam

zwolnienie "chorowitego" pracownika

Cytat:No tak, samo podpisywanie faktur( pisałeś ,ze prowadzi własna działalność)za usługi nie świadczy o świadczeniu pracy w trakcie chorobowego. I tak jak piszesz udowodnić to jest bardzo trudno, a przy zwolnieniu dyscyplinarnym, trzeba podać faktyczne powody.Ryzyko spore, tymbardziej, ze jak wiemy i tak "wszystko w rękach sądu".
Możesz jeszcze wystąpić do ZUS o kontrolę zasadności wystawienia zwolnienia lekarskiego. Wtedy lekarz orzecznik osądza czy pracownik jest chory czy nie. Też miewam takich uciążliwych , którzy na L-4 mają "może chodzić" i kontrole domowe nic nie dają. Wtedy wysyłam do kontroli do ZUS, ale jeszcze raz zaznaczam, jest to kontrola zasadności wystawienia L-4 przez lekarza, a nie jak pracownik wykorzystuje to L-4. Jeśli lekarz orzecznik uznaje,że pracownik jest zdolny do pracy, dostajesz decyzje o przerwaniu L_4 , wtedy pracownik wraca do pracy i już można spokojnie dać zwykłe wypowiedzenie.
Pozdrawiam



piszesz, że miewasz takich "uciązliwców". Jakie uzasadnienie podajesz pracownikom w zwykłym wypowiedzeniu po powrocie z l-4?
Pozdrawiam i z góry dzieki za pomoc.

Zwolnienie za " promile "

Po pierwsze: to nie jest obowiązek pracodawcy, że ma zwalniać za alkohol, lecz jego prawo (chociaż są wyjątki).
Po drugie: pracodawca ma prawo przyjąć do pracy każdego kogo uzna, że jego tego pracownika) praca przyniesie pożytek zakładowi - nawet wcześniej zwolnionego dyscyplinarnie.
Po trzecie: co to znaczy: "pracownik leczy sie w oddziale zamknietym" - według mnie taki pracownik przebywa na zwolnieniu lekarskim, więc nie może "przyjść do pracy pod wpływem"
Nie znam wszystkich faktów, ale może to wyglądać w sposób następujący:
1. pracownik przychodzi do pracy pod wpływem alkoholu i jest to potwierdzone alkomatem.
2. Pracownik natychmiast udaje sie do lekarza i rozpoczyna leczenie choroby alkoholowej tego samego dnia. Otrzymuje oczywiście zwolnienie lekarskie juz od tego dnia.
3. Fakt stwierdzenia przyjścia do pracy pracownika pod wpływem alkoholu spowodował rozpoczęcie procedury związanej ze rozwiązaniem stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika. Procedura była przeprowadzona szybko i sprawnie, zakończyła sie zwolnieniem pracownika.
4. Pracownik dostarcza zwolnienie lekarskie z którego wynika iz w danym dniu był juz na zwolnieniu.
5. Ponieważ pracownik w czasie usprawiedliwionej nieobecności w pracy (czyli na zwolnieniu) nie mógł naruszyć regulaminu pracy, ani popełnić innego przewinienia, więc pracoodawca sam uznał, że rozwiązanie stosunku pracy odbyło się nieprawidłowo i wszystko anulował.
Mogło to sie tak odbyć
Sprawa którą Ty opisujesz wcale nie musi byc identyczna.

 

Wypadek a brak badań profilaktycznych

Cytat:Witam wszystkich. Chciałabym prosić o radę w następującej sprawie:
Pracownik, zatrudniony od 3 miesięcy, miał wypadek przy pracy. Niestety, pracownik ten, mimo, iż zaraz na początku zatrudnienia otrzymał od pracodawcy skierowanie na badania wstępne, nie zrobił ich do dziś. Jaki ma to wpływ na działania związane z wypadkiem, czy firma może ponieść jakieś konsekwencje (bo pracownik pewnie nie...). Dodam tylko, że pracownik ma świadomość tego, iż zaniedbał sprawę tych badań i w związku z tym nie chce nawet zgłosić pracodawcy "oficjalną drogą" faktu iż uległ wypadkowi. Ot, po prostu, byłby na zwolnieniu lekarskim 3-4 tygodnie; potem normalnie może wrócić do pracy.



Pracownika zwolniłbym natomiast dyscyplinarnie, a przełożonego ukarał:)
O ile oczywiście skierowanie otrzymał.

Bo ani chybi winę za wypadek poniesie Pracodawca.

Pozdrawiam
B.

Postępowanie dyscyplinarne.

Witam szanownych forumowiczów.Służę już ładnych parę latek w MON-ie ale widocznie człowiek musi się uczyć całe życie.Dlatego też chciałbym poruszyć kilka kwestii , na które prosiłbym o odpowiedź.
1.Kto w czasie zwolnienia lekarskiego żołnierza zawodowego załatwia dla niego dokumenty na TWKL?Czy jest to jego bezpośredni dowódca , czy też może ten żolnierz ma sobie sam załatwić dokumenty? Nadmieniam , że na TWKL kieruje w/w żołnierza D-ca JW.
2.Można tego żołnierza skierować na TWKL w czasie trwania jego zwolnienia czy też trzeba czekać aż wróci do pracy po zwolnieniu?
3.Czy można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec żołnierza za to , że nie odbiera swojego telefonu komórkowego?
4.Czy można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec żołnierza , który roczny sprawdzian z wychowania fizycznego zaliczył na ocenę niedostateczną?
5.Czy można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec żołnierza , który idąc na zwolnienie lekarskie nie przekazał swoich obowiązków innej osobie?
W miarę możliwości prosiłbym o podparcie się przepisami jeśli jakieś normują w/w kwestie.
Z góry dziękuję za odpowiedź.Pozdrawiam.

Postępowanie dyscyplinarne.

Teoria teoria a praktyka praktyką. Jak już pewnie wszyscy zauważyli wiele zapisów ustawy doczyczących udziału przelożonego w postepowaniu jest martwych i cała robota spada na rzecznika. Po prostu należy wczynać postepowanie tylko w przypadku pewności popełnienia przewinienia dyscyplinarnego przez żołnierza najlepiej jeżeli można przeprowadzć je w trybie art 70 ustawy nie narusza to zasady obiektywizmu. W swojej karierze byłem również przełożonym udało mi się doprowadzić do zwolnienia żołnierza ze służby. Ponadto uważam że naganym jest używanie władzy dyscyplinarnej do załatwiania nie jasnych interesów w służbie, choć nieda ukryć się że są żołnierze któży wpełni zasługują na ponoszenie odpowiedzialności dyscyplinarnej. Dlatego zawsze przed wszczęciem postępowania rozmawiam z przełożonym i informuje go czy w świetle mojej wiedzy popełnił on przewinienie i czy możliwe jest udowodnienie tego faktu. Nigdy niezadażyło mi się prowadzć postępowania za tak zwane niemanie świateł. Na tomiast odnośnie zwolnienia lekarskiego powtarzam jescze raz jest legalny sposób na poprowadzenie postępowania mimo że obwiniony jest na zwolnieniu lekarskim choć trzeba przyznać że dosyć skomplikowany. Niwierzący nieczuj się urażony ale rozchodziło mi się tylko o to że jeżeli masz na pieńku z przełożonym to musisz uważać i niepopadać w zbyt dużą pewność siebie. Szczególnie uważaj na informację niejawna a w szczególności na to co masz w komputerze

[ Dodano: Nie 09 Wrz, 2007 ]

Postępowanie dyscyplinarne.

Jeśli chodzi o zwolnienie lekarskie opiękę nan najbliższym czlonkiem rodziny to faktycznie jest coś takiego jak pisanie wniosku o udzielenie urlopu, nie wiem dlaczego cos takiego obowiązuje w wojsku ale wiem po co. Wedlug przepisów żołnierz zawodowy może na opiękę w ciągu roku wykożystać maksymalnie 50 dni za które będzie otrzymywał 100% uposażenia ponad tą normę czas opieki powinien być bezpłatny. Wniosek żołnierza o opiękę jest załączany do TAPu czyli do teczki akt personalnych żołnierza aby latwo można było policzyć ile czasu w danym roku na opiekę wykorzystywał. Jednakże podejrzewam że nie do końca te przepsy wojskowe współgrają z innymi aktami normatywnymi funkcjonującymi w Prawie pracy i myśle że gdyby ktoś głębiej poszukał znalazł by przepisy które mogly by wykazać ze takie postępowanie w wojsku ze zwolnieniami na opiekę jest niezgodne z prawem.

Jeśli zaś chodzi i obrońcę to wiem że z tym problemem mamy do czynienia od dłuższego czasu bo niby dlaczego nie wziąc sobie adwokata lub radcy prawnego do obrony w postępowaniu dyscyplinarnym, żaden przepis tego nie zabrania. Jednak wiadomo ze przelożony dyscyplinarny w zetknięciu z taką osobą ma mniejsze szanse na ukaranie zołnierza z powodu nie znajomości prawa przepisów na takim poziomie jak zawodowy prawnik dlatego też nie chętnie patrzą na wszelkie takie próby. Jednym z argumentow stosowanych przez przelożonych jest fakt iż raport dyscyplinarny jest przeprowadzany na terenie jednostki gdzie osoba cywilna nie ma prawa przebywac. Chociaż ja nie widzę problemu by na czas raportu i czynności związanych z postępowaniem dyscyplinarnym dowodca jednostki wydawał takiej osobie zgodę na wejscie na teren jeddnostki wojskowej.

problemy z pracodawcą, jak je rozwiązać?

Witam.pracuje na fabryce rok.Jestem na kontrakcie.Moj problem pojawil sie od momentu pojscia na zwolnienie lekarskie.Bylem na zwolnieniu 2 tygodnie.Pracodawca najpierw zrobl mi dochodzenie w sprawie nieobecnosci ktora wyniosla 23 procent.Teraz za te sama sprawe bede mial dyscyplinarne dochodzenie.Czy to jest zgodne z prawem?Czy moze zglosic to do zwiazkow do ktorych naleze?pozdro

Zwolniony z Pracy Dysc. w czasie zwolnienia lekarskiego!! !!

Witam , nazywam sie Kamil P. pracowalem w Firmie "..." od 13 marca 2006 roku przez agencje , 4 wrzesnia 2006 dostalem kontrakt , obecnie zostalem wyrzucony -dyscyplinarnie , chociaz bylem na zwolnieniu lekarskim , dlatego miedzyinnymi ze nie chcilem chodzic po prywatnych lekarzach firmowych , tylko korzystalem z uslug JP i panstwowego szpitala , obecnie odwoluje sie do Citizens Advice Bureau C.A.B , tak sa zainteresowani sprawa ze mialem juz 2 spodkania z wyzszymi urzednikami , teraz czekam na spodkanie z udzialem polskiego tlumacza poniewaz do tej sprawy sa potrzebne szczegolowe wyjasnienia , a moj jezyk juz wykazuje braki . ( sparwa jest bardzo ciekawa - firma stosowala takie zagrywki ze nie jedna osoba lapala sie za glowe ) ale narazie nie bede tego opisywal na forum , potrzebuje jakiegos adresu polskiej gazety lub Tv , ktora byla by zainteresowana ta sprawa , jesli macie adres lub jestescie zainteresowani piszcie :

pulkownik777@wp.pl

wtedy udziele swojego nr tel , lub piszczie na forum kto jest zainteresowany ta sprawa .
Pozdrawiam.
Kamil z Haddersfield.

Dyscyplinarka

Mam pytanie.

Chcemy zwolnić dyscyplinarnie pracownika, który obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim (07.11. i nadal).
Jednakże dopiero teraz dowiedzieliśmy się o jego udziale w zdarzeniu ewidentnie podlegającym pod dyscyplinarkę.
Czy mamy prawo zwolnić go dyscyplinarnie pomimo tego, że zdarzenie miało miejsce 3 miesiące temu (przed jego chorobowym)?

Jeśli dobrze wyczytałam to pracodawca ma miesiąc na reakcję po dowiedzeniu się o zdarzeniu, tak? Tzn. pracodawca wiedział o zdarzeniu od razu, ale nie wiedział czyja to wina. Teraz dopiero wskazano winnego.
I czy jeśli nie jest członkiem związków zawodowych to występować do nich o opinię? Tak na wszelki wypadek.
Pozdrawiam.

Zwolnienia lekarskie - a praca

hortex1: [quote]Widzimisię przełożonych , traktujących często podwładnych jak poddanych w folwarku pańszczyżnianym - np.przeciąganie celowe bezcelowych odpraw , bo tak i już : "Ja tu dowodzę !" - ( a czas pracy dawno się skończył) = kontrola = kara (a tu do wyboru jak w cywilu : finansowa , zwolnienie dyscyplinarne etc).
Proste :
-albo wszystko w myśl zasady : muszę ale też mogę
- albo nic . [/qoute]

Panie hortex1.
Osobiście uważam że jezeli nie jest się symulantem to nie ma sie co obawiać tych 75% ale... tez osobiście zostałem potraktowany jako symulant przez dowódcę jednostki. Poszedłem na 7 dni zwolnienia będąc rozłożonym przez grypę (ostatni raz byłem na zwolnieniu lekarskim mając nogę w gipsie w 2004 roku). Traf chciał że 2-go dnia mojego zwolnienia otrzymaliśmy, po pilnym telegramie z wyższego szczebla, bardzo pilną robotę. Pan pułkownik doglądając swój folwark w czasie pracy zauważył mą nieobecność, i zostałem symulantem którego "za****ę jak tylko wróci". Chłop się tak zestresował moją symulacją że nie był w stanie przyjąć do wiadomości że większość tego co trzeba było zrobić wykonałem w domu i to co należało zostało wysłane w terminie. Na pewno miałbym u niego większe notowania gdybym siedział wtedy w sekcji na przemian się wypróżniając i wymiotując.
Nie chcę tutaj się użalac bo na pewno nie jeden z Kolegów był potraktowany przez przełozonego podobnie. Chciałbym jedynie życzyć wszystkim wszystkowiedzacym by życie dało im okazję zweryfikowac swoje jedynie słuszne opinie i uwagi.

rozkaz personalny o zwolnienie ze słuzby

Mój znajomy od 5 miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim - alkoholizm. Wczesniej był nieobecny (3 dni nieusprawiedliwione) w pażdzierniku otrzymał decyzję o ukaraniu i odciagnieciu 3/30 z uposazenia. Napisał odwołanie do jesnostki nadrzednej, która umorzyła postepowanie i cofnęła decyzję dowódcy macierzystej jw. miedzy czasie jego dowódca wysłał do MON-u wniosek o zwolnienie dyscyplinarne. trzymał wię rozkaz personalny o zwolnieniu dyscyplinarnym. Co mozna jeszcze z tym fantem zrobić , na jakie powołać się przepisy w odwołaniu?, Proszę o poradę

rozkaz personalny o zwolnienie ze słuzby

Dowódca postąpił zgodnie z prawem.
Mało szczegółów, co do gościa.
Na pewno ma prawo odwołać się od decyzji o zwolnieniu dyscyplinarnym, jeżeli wcześniej nie był karany, to ma duże szanse na cofnięcie decyzji. Tylko mądrze to rozegrać.
Można przy okazji troszkę napsuć przełożonemu krwi, brak zrozumienia problemów kadry, mobbing, brak pracy wychowawczej i wiele innych rzeczy może bardziej pognębić d-cę niż jego samego. Zresztą wdać że pomysł zwolnienia dyscyplinarnego powstał po odwołaniu się od ukarania, więc bardziej pachnie to zemstą niż pracą wychowawczą.
Jedyne o czym musi pamiętać to o zachowaniu terminów, do wniesienia odwołania.
Ja coś podobnego przeżyłem, natomiast na zwolnieniu lekarskim byłem 8 miesięcy i to d-ca pierwszy odszedł do cywila niż ja a mi pozostała grupa inwalidzka w związku z służbą wojskową i ponad dwieście złotych więcej do emerytury
Więc chyba warto walczyć o swoje.

wypowiedzenie

tak możesz go wolnić bez problemu :Zaświadczenie lekarskie o niezdolności do pracy z powodu choroby nie chroni pracownika przed rozwiązaniem umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym. Zgodnie z art. 41 kodeksu pracy zwolnienie chorobowe chroni pracownika tylko przed wypowiedzeniem umowy o pracę, i to też pod warunkiem, że nie upłynął jeszcze okres uprawniający do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia bez winy pracownika. Zatem gdy zajdzie jedna z przesłanek, wymieniona w art. 52 k.p., umożliwiająca pracodawcy natychmiastowe rozstanie z pracownikiem z jego winy, pracodawca może rozwiązać umowę o pracę, nawet jeśli pracownik przebywa na zwolnieniu lekarskim. Rozwiązanie umowy o pracę w tym trybie nie może nastąpić po upływie 1 miesiąca od uzyskania przez pracodawcę wiadomości o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy. Przed podjęciem decyzji o rozwiązaniu umowy w tym trybie pracodawca powinien skonsultować swój zamiar z zakładową organizacją związkową. Stanowisko związku nie jest dla pracodawcy wiążące. Pracodawca po rozważeniu przedstawionej mu opinii zakładowej organizacji związkowej, ma prawo podjąć decyzję zupełnie samodzielnie.

zwolnienie pracownika podczas choroby

Bardzo proszę o pomoc. Za niuzasadniony czyn dyrektor chciał zwolnić pracownik ( zarzuty postawione w wypowiedzeniu nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości ) pracownik jest na zwonieniu lekarskim trzeci miesiąc. Teraz ponieważ lada dzień dyrektor będzie zwolniony dyscyplinarnie i on otym wie że tak może być mści się na wszystkich pracownikach różnymi sposobami i mięży innymi wyslał wypowiedzenie ( okres trzymiesięczny) pocztą temu pracownikowi choć jest na zwolnieniu. Mam pytanie czy jeżeli pracownik nie odbierze z poczty to uznaje się jako doręczone, czy dopiero kiedy zakład drugi raz wyśle i nie odbierze to będzie doręczone. A poza tym czy wówczas sąd pracy roztrzyga, skoro moim zaniem jest nieprawnie doręczone bo podczas choroby i wszyscy wiedzą że dyrektor robi ostatnie ruchy. Proszę o pomoc

czy można zwolnić ciężąrną?

Witam.Moje pytanie jest nietypowe.Czy można zwolnić kobiete ciężarną dyscyplinarnie.Zawsze staram się postawic w sytuacji pracownika i rzadko mi sie zdarza kogoś zwalniać-zwłaszcza dyscyplinarnie,ale ta kobieta bardzo dużo złego wyrządziła mojej firmie i skutki finansowe i nie tylko poniose jeszcze długo..
Może ktos z Państwa zna jakis artykuł ,który pozwala zwolnic w takich okolicznościach kobietę w ciązy i w dodatku na zwolnieniu lekarskim?
Z góry dziękuję za pomoc.

obecność w pracy a zwolnienie lekarskie

proszę o pomoc w następującej sutyacji.
Pracownica była w pracy 18.05 około 14.00 pracodawca wręczył jej naganę za niedopełnienie obowiązków na stanowisku(księgowej). Powiedziała, że musi wyjśc na chwilę do toalety a następnie wsiadła w samochód i opuściła firmę bez uprzedzenia.
Pracodawca wysłał listem poleconym wypowiedzenie dyscyplinarne z art 52 za opuśzczenie pracy bez zgody pracodawcy.
Pani x nastepnego dnia zadzwoniła, że jest na zwolnieniu lekarskim.
Zwolnienie jest od 18maja a tego dnia była w pracy co potwierdza lista obecności.
Czy za 18maja wypłacić wynagrodzenie za czas choroby (zgodnie ze zwolnieniem lekraskim) czy też normalne wynagrodzenie(bo przecież pracownica była tego dnia w pracy do godziny 14 tej)
dziękuję za pomoc
Maja

potrzebuje pomocy

Pracuje w dość dużej firmie której nazwy nie chce tu wymieniac. Rozchodzi się o to że od czsu do czasu siadałm w kasie na zastępstwo. W tym czsie płaciłam wypłate lub wypłacałam pożyczki. Ostatnio podczas mego pobytu w kasie małam manko. Zaznaczam że to nie pierwsze moje manko. Chodziłam do mojego kierownictwa z prośbą o odsuniecie mnie ze stanowiska zastępcy kasjera. Niestety jednak bezskutecznie. W tej chwili szefowa chce mnie zwolnic dyscyplinarnie twierdząc iż ukradłam te pieniądze. Po naradach staneło na tym iż nie zwolnią mnie dyscyplinarnie(no chyba ze dyrektor sie rozmysli). W obecnej chwili jestem na zwolnieniu lekarskim. Cały czas czekam na werdykt w mojej sprawie. Bardzo proszę o pomoc. Niewiem czy moga mnie zwolnic nie majac zadnych dowodów. MAnko spłaciłam. Prosze pomóżcie. Nie mam nawet 30 lat. Zwolnienie mnie dyscyplinarnie skreśla mnie na całe zycie.
odpowiedź prosze kierowac na adres tycia84@op.pl

z góry dziekuje

RPO


Cytat:Nie wiem, o jakie pieczatki chodzi, ale okresowych badan lekarskich moga
od
Ciebie zadac, tak samo jak pracodawca, dla ktorego brak badan jest
podstawa
do zwolnienia dyscyplinarnego.



Ale nie mogą mnie zmuszać do skorzystania z konkretnej przychodni -
zapłaciłam już 30 zł za przeniesienie do innej ( wcześniejsze korzystanie z
przychodni studenckiej skończyło się dla mnie na sali operacyjnej) - po
prostu nie wiem jak z tym walczyć, skarga do Kasy Chorych nie pomogła ("to
nie leży w naszej gestii").
A poza tym uważam, że to narusza moją wolność osobistą - jaki związek ze
studiowaniem ma stan mojego uzębienia? Te obowiązkowe badania są w moim
odczuciu reliktem komunizmu. Mogę się zgodzić na badania, które mają ustalić
czy mi w ogóle wolno wykonywać jakiś zawód (w przemyśle spożywczym, pilota
odrzutowców itd.) jednak jeżeli jestem panią siedzącą za biurkiem i w czasie
ostatnich dwóch lat nie byłam nawet na jednodniowym zwolnieniu obowiązkowe
badanie jest dla mnie wyłącznie marnotrawieniem czasu i energii (nie mówiąc
o środkach finansowych naszej biednej służby zdrowia). A zmuszanie co roku
do wykonywania badań roentgenowskich (choć takie jest ważne dwa lata) to już
kompletna paranoja.]

To, że ktoś może czegoś żądać wcale nie znaczy, że jego żądanie jest
słuszne. Za PRLu wielu rzeczy żądano od obywateli - dyscyplinarnie
zwolnionym można było być za nieuczestniczenie w pochodzie pierwszomajowym.

Jezeli chodzi o Tepse, to nie jestes

Cytat:szczegolnie oryginalna - twoja skarga na nich, to jak nucenie pod nosem
kawalka, ktory akurat jest grany na koncercie(...)



Tu nie chodzi o rachunki za telefon - gdyby było tylko to po prostu
rzuciłabym w diabły i korzystała wyłącznie z telefonów komórkowych. Sprawa
wygląda tak: chcieliśmy zbydować na naszym osiedlu sieć - zebraliśmy
odpowiednią ilość chętnych, zgody od administratorów budynków i tylko TPSA
nie zgodziła się na wykorzystanie ich łączy (a przecież innych nie ma) -
powiedzieli nam, że sami być może w jakiejś tam bliżej nieokreślonej
przyszłości i za oczywiście odpowiednią oplatą umożliwią dostęp do internetu
stałym łączem.

Ale jak nikt z grupy nie wie jak się adresuje listy do RPO to trudno. A ktoś
się tu chwalił, że naprawdę jest dziennikarzem....

Asmira

Atakowane Schronisko "Na Paluchu"


opublikowanie jej na tej liscie. Ze swojej strony podaje adres do WOT-u:

"Wczoraj po godz. 18:00 pokazano materiał o Schronisku "Na
Paluchu". Program ten stronniczo atakował obecnego dyrektora Schroniska
Szczepana Kawskiego. Szczególnie wypowiedzi dwóch "działaczek" związkowych
były przykładem wyjątkowej wrecz perfidii. Pierwsza z nich p.. Hanna
Gąsowska, przedstawiona jako przedstawicielka NSZZ "S" nie jest pracownikiem
Schroniska, gdyż została dyscyplinarnie zwolniona jeszcze za czasów
dyrektorowania p. Elżbiety Kodym. Druga "działaczka" przedstawiona jako
przewodnicząca OPZZ p. Bogumiła Folman przez ostatnie pół roku przebywała na
zwolnieniach lekarskich. Obecnie nie stawia się do pracy i Jej
nieuzasadniona nieobecność w pracy kwalifikuje Ją do zwolnienia
dyscyplinarnego. Spotkałoby to każdego pracownika. Pani Folman wykorzystuje
swoje stanowisko zwiazkowe do oczywistego łamania prawa pracy. Całej sprawie
pikanterii dodaje fakt, że okres swojej "choroby" p. Folman wykorzystała dla
założenia własnej fundacji i próby założenia konkurencyjnego wobec "Palucha"
schroniska. Atak na dyrektora schroniska p. Szczepana Kawskiego, nie ma więc
na celu dobra zwierząt a jedynie własne bardzo przyziemne cele osób
atakujących. Dodatkowo zasugerowano dr. Schoenthalerowi jakoby na terenie
Schroniska dokonywano masowych uspień zwierząt podając liczbę 1600
kilogramów padliny wywiezionej ze Schroniska tylko w listopadzie 2001 r.,
konfrontując to z niewielką, oficjalną liczbą tzw. eutanazji zwierząt w tym
miesiącu. Nie wyjaśniono dr. Schoenthalerowi, że ze względu na koszty,
wywozu
padliny dokonuje się raz na kilka miesięcy a zwłoki zabezpieczone i głęboko
zamrożone są przechowywane w zamrazarkach. Te 1600 kilogramów jest więc
rezultatem tak
naturalnych padnięc jak i eutanazji z kilku miesięcy a nie tylko listopada.
W materiale WOT pokazano też, wywieszane na latarniach, anonimowe paszkwile.
Nie zapewniono jednak dyrektorowi prawa do repliki na te pomówienia. Całość
tego materiału
telewizyjnego jest więc przykładem wyjątkowo wręcz nierzetelnego
dziennikarstwa. Aż przykro, że ukazał się w WOT.

Sądzę, że przyświecać nam powinna zasada Prius quam exaudias, ne iudices -
Nie sądż, zanim wysłuchasz. Co łaskawej uwadze polecam dziennikarzom WOT i
TKW."

Pozdrawiam,
Marlena

Wieści z WARS-u

No nie do końca tak jest. Z Gorzowa jest Marcinkiewicz i Janusz Dreczka, były doradca Marcinkiewicza, gdy ten był premierem. Trzeba było załatwić Dreczce robotę, gdy Kaziu popadł w niełaskę u Jarka, to załatwił ją Terek. Zanim jednak oficjalnie go zatrudnił na stanowisku dyrektora oddziału w Warszawie, to zrobił go zastępcą urzędującej pani dyrektor, o czym jej nie powiadomił, a ta swojego zastępcy nigdy nie widziała. Sprawa przecież była bardzo pilna, gardłowa i honorowa. Mi zaproponował honorowe, natychmiastowe rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron i wypłatę wynagrodzenia za miesiąc. A że nie jestem człowiek honorowy, to się nie zgodziłem, więc następnego dnia przyjechał do mnie i znalazł "nielicencjonowany" program komputerowy. Dodał do tego komentarz: "Jak pan widzi, nie działam w ciemno". Byłem wtedy na zwolnieniu lekarskim, więc żeby swoją decyzję lepiej uzasadnić, wręczył mi karę porządkową "nagana" za to, że poprzedniego dnia miałem ochotę z nim gadać w Warszawie, czyli za nieprawidłowe wykorzystanie zwolnienia lekarskiego. Zwolnił mnie jak panią dyrektor z Warszawy dyscyplinarnie - z art.52 k.p.

Sam Terek przyjechał do Warszawy z Zielonej Góry. Tam też prowadzi interesy, jak reklamuje się w Zumi. Zresztą, gdzie go nie było? Był też w Szczecinie i w Poznaniu. Gorzowem też nie wzgardził. Mobilny facet, jak ja. O janikowych wekslach słyszał - przynajmniej tak mówił - choć pisuary sprawie łeb ukręcili i nie powinien na ten temat dzioba otwierać.

W internecie niewiele znajdziecie, tajniacy też są polityczni. Nadal wyrzynają się nawzajem tymi samymi metodami. Nadal udzielają sobie wzajemnych rekomendacji. W przypadki nie wierzę. Jedyny, w który uwierzyłem, to to, że się urodziłem.

Fałszowanie badań lekarskich w IZ OPOLE

Próbowałam zweryfikować wiadomość, którą otrzymałam kilka dni temu (cytat powyżej).

Powiem tak, strach przed mafią związkową w IZ Opole jest tak wielki, że wszyscy nabrali wody w usta! Z tego co udało mi się ustalić, dyrekcja IZ Opole poszła z Markiem Sz. (szef ZZDR w Opolu) na "ugodę" i ten wróci do pracy. Wcześniej Marek Sz. został zwolniony dyscyplinarnie, jak wszyscy umoczeni w aferę z fałszowaniem okresowych badań lekarskich. Ponoć po zwolnieniu z PLK Marek Sz. został do razu zatrudniony w Cargo (CZ Opole), teraz znów jest w PLK - jak ćwierkają wróble, dzięki bliskiej znajomej z centrali PKP PLK, Grażynie Blicharz, która od początku odpowiada za tuszowanie tej afery, a szczególnie za ratowanie d... Markowi Sz.

Marek Sz. od początku był tak pewny swego, że nawet nie składał do sądu odwołania. Wiedział, że trzyma wszystkich w garści i że układy w centrali PKP PLK pozwolą mu uniknąć odpowiedzialności za proceder, który uprawiał przez kilka lat! No cóż, nie pierwszy to przypadek kiedy działacze kolejowych związków zawodowych są całkowicie bezkarni.

Za fałszowanie podpisów Renatę B. z Samoobrony skazali niedawno na 1,5 roku, a tu za hurtowe fałszowanie dokumentacji medycznej nawet docelowo nie zwalnia się z pracy jednego z głównych winowajców, pomimo iż zachodzi zagrożenie dla zdrowia i życia pracownika oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego (z powodu niewiadomego stanu zdrowia pracownika).

Są też podejrzenia, że podrabiane badania okresowe to tylko uboczny efekt procederu uprawianego przez Marka Sz., a głównym celem posiadania pieczątek lekarzy było fałszowanie zaświadczeń o zdrowiu dla wyciągnięcia zapomóg z ZFŚS, skierowań do sanatoriów, itp. Może w tym kierunku też warto powęszyć - to sugestia dla naczalstwa IZ Opole.

Sprawę badam. Grażynę Blicharz z centrali PKP PLK, dyrekcję IZ Opole oraz szefostwo Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu PKP (w tym Marka Sz.) informuję, że wszystkich w/w biorę na celownik! A to oznacza, że w przypadku zatuszowania afery i przywrócenia Marka Sz. do pracy, będę wyciągać na światło dzienne wszystkie brudy i przekręty o jakich się dowiem! Przez jednego nietykalnego związkowca będziecie zbierać baty na forum publicznym i nawet GIODO wam nie pomoże!

Proszę do mnie pisać (adres poniżej), wszystkim zapewniam pełną dyskrecję.

Bezrobocie

PRACA PROJEKT NOWELIZACJI PRAWA PRACY

Rewolucja w kodeksie pracy: będzie łatwiej zwolnić pracownika

Małe firmy będą mogły zwalniać osoby w wieku przedemerytalnym

80 proc. wynagrodzenia za 14 dni zwolnienia lekarskiego

Blisko 3,5 mln firm, które zatrudniają do dziewięciu pracowników, będzie zwolnionych z obowiązku przestrzegania części przepisów kodeksu pracy. Dotyczą one m.in. zwalniania podwładnych i obowiązku prowadzenia ewidencji czasu pracy. Tak wynika z najnowszego projektu nowelizacji kodeksu pracy, który przygotowało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Przewiduje on, że firmy zatrudniające do dziewięciu osób i osoby fizyczne będą mogły zwalniać pracowników w wieku przedemerytalnym (po wypłacie im odpowiedniej odprawy), a ich podwładni, w tym również kobiety w ciąży, nie będą mogli żądać przywrócenia do pracy, jeśli wypowiedzenie okaże się bezprawne. Pracodawcy nie będą też musieli konsultować ze związkami zawodowymi decyzji o zwolnieniu pracownika zatrudnionego na czas nieokreślony lub rozwiązaniu stosunku pracy w trybie dyscyplinarnym oraz pokrywać kosztów podróży służbowej pracownika.

Projekt wprowadza też zmiany dotyczące wszystkich pracodawców, bez względu na liczbę zatrudnionych. Od 2009 roku firmy będą płacić podwładnym 80 proc. wynagrodzenia tylko za 14, a nie jak obecnie za 33 dni zwolnienia lekarskiego. Po dwóch tygodniach pracownik będzie miał prawo do zasiłku chorobowego. Pracodawcy zaoszczędzą około 1,7 mld zł.

Dzięki wprowadzeniu zmian rząd chce ograniczyć nielegalne zatrudnienie, zmniejszyć bezrobocie i wspierać rozwój przedsiębiorczości. Propozycje te popierają pracodawcy, ale związki zawodowe już zapowiadają protesty. Ich zdaniem znacząco pogarszają one sytuację pracowników.

3,45 mln firm będzie zwolnionych z przestrzegania części przepisów kodeksu pracy

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm

Była szefowa prokuratury dyscyplinarnie ukarana (PAP) 2007

Była szefowa prokuratury dyscyplinarnie ukarana

(PAP) 2007-01-10, ostatnia aktualizacja 2007-01-10 19:43:21.0

Anna P., była szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, która rok temu miała ukraść z hipermarketu komplet bielizny, została w środę ukarana dyscyplinarnie.

Przepisy ustawy o prokuraturze nie pozwalają ujawnić treści wyroku ani kary.

Rzecznik dyscyplinarny przy prokuratorze generalnym zarzucił Annie P., zwolnionej z funkcji szefa rzeszowskiej prokuratury (obecnie jest na zwolnieniu lekarskim), dopuszczenie się uchybienia godności urzędu, czyli popełnienie przewinienia dyscyplinarnego, za co grozi kara od upomnienia do wydalenia z prokuratury.

W tej sprawie nie mogło być mowy o postępowaniu karnym, bo czyn zarzucony pani prokurator ma charakter wykroczenia, a nie przestępstwa. Przepisy mówią, że immunitet prokuratorski nie może być uchylony w sprawie o wykroczenie.Chodzi o incydent z września 2005 r., gdy Anna P. miała ukraść bieliznę wartości około 100 zł w jednym z rzeszowskich hipermarketów. Po roku sprawa została nagłośniona przez media. Wówczas też Annę P. odwołano z funkcji prokuratora apelacyjnego w Rzeszowie, którą sprawowała przez ponad sześć miesięcy.Sprawa odwołania P. zbiegła się w czasie ze śledztwem, jakie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Chodzi o niedopełnienie obowiązków służbowych przez dwóch policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, którzy zostali wezwani przez ochroniarzy z hipermarketu. Policjanci spisali wtedy jedynie notatkę i nie nadali sprawie biegu.

(PAP)

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

.

kontrole pracowników bedących na zwolnieniu lekarskim

W przypadku, gdy pracownik wykorzystuje zaświadczenie lekarskie niezgodnie z przeznaczeniem, pracodawca może go zwolnić za wypowiedzeniem. Gdy zaś korzystający ze zwolnienia lekarskiego pracownik wykonuje w tym czasie inną pracę zarobkową - pozostaje zwolnienie dyscyplinarne.

Zdarza się też, że pracodawca nie może wyciągnąć konsekwencji w stosunku do pracownika, który wykonywał jeszcze inne czynności w okresie korzystania ze zwolnienia lekarskiego. Chodzi tu o przypadki, gdy pracownik zachowuje się zgodnie z zaleceniami lekarskimi, a dodatkowo z tych zaleceń wynika, że czynności te nie mają wpływu na stan zdrowia pracownika. Przykładowo: przebywający na zwolnieniu lekarskim pracownik bierze udział w szkoleniu, a zgodnie z zaleceniami lekarskimi udział w szkoleniu przez pewien czas nie ma wpływu ani na poprawę, ani na pogorszenie się stanu zdrowia pracownika. Sąd Najwyższy rozpoznając taki przypadek uznał, że czyn pracownika nie nosi cech bezprawności i dlatego nie można rozwiązać z nim umowy o pracę bez wypowiedzenia (orzeczenie z 4 marca 1999 r. w sprawie sygn. akt I PKN 613/98).

W orzecznictwie Sądu Najwyższego ustalił się także pogląd, że możliwe jest uzasadnienie przez pracodawcę wypowiedzenia częstymi nieobecnościami pracownika spowodowanymi chorobą, jeżeli te nieobecności dezorganizują pracę w firmie. Przyczyną wypowiedzenia mogą być okoliczności niezależne od pracownika, jeżeli przemawia za tym uzasadniony interes firmy (nawet jeśli są to długotrwałe usprawiedliwione nieobecności pracownika z przyczyn zdrowotnych lub rodzinnych - takie stanowisko zostało wyrażone w uchwale Sądu Najwyższego oraz Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych - uchwała z 27 czerwca 1985 r. podjęta w sprawie sygn. akt III PZP 10/85). Z kolei w wyroku z 3 listopada 1997 r. (w sprawie sygn. akt I PKN 327/97) Sąd Najwyższy stwierdził, że "w nowych warunkach ustrojowych i społeczno-ekonomicznych w pełni aktualne jest uznanie, że długotrwała choroba pracownika może stanowić przyczynę wypowiedzenia mu umowy o pracę". Pracodawca może więc podać taką przyczynę jako uzasadnienie wypowiedzenia i nie musi dodawać, że ta nieobecność dezorganizuje pracę w firmie.

Również nieprzewidziane, długotrwałe i powtarzające się nieobecności pracownika w firmie, które powodują wyznaczanie zastępstw, zatrudnianie na zleceniu, płacenie dodatkowo za godziny nadliczbowe mogą stanowić podstawę wypowiedzenia umowy o pracę mimo, że nieobecności pracownik usprawiedliwił. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 4 grudnia 1997 r. w sprawie sygn. akt I PKN 422/97.

Badania kontrolne

Cytat:Czy można takiemu pracownikowi udzielić urlop wypoczynkowy jezeli nie wykonał badań kontrolnych?



Cytat
.......Pracownik po długotrwałym zwolnieniu lekarskim złożył wniosek o urlop wypoczynkowy. Czy pracodawca może udzielić mu tego urlopu bezpośrednio po zwolnieniu lekarskim?

ODPOWIADAMY

W sytuacji kiedy pracownik po wyczerpaniu okresu zasiłku chorobowego powraca do pracy i od razu składa wniosek o udzielenie urlopu wypoczynkowego, pracodawca musi najpierw skierować go na badania lekarskie stwierdzające, czy odzyskał zdolność do pracy na stanowisku, jakie do tej pory zajmował, ponieważ z urlopu wypoczynkowego w naturze może skorzystać tylko zdrowy pracownik.
WAŻNE

Pracodawca nie może dopuścić do pracy pracownika, który był przez ponad 30 dni niezdolny do pracy z powodu choroby, jeśli nie przedstawi mu aktualnego orzeczenia lekarskiego stwierdzającego brak przeciwwskazań do pracy na określonym stanowisku.

Dopuszczenie do pracy pracownika bez aktualnego orzeczenia lekarskiego stwierdzającego zdolność do pracy na danym stanowisku stanowiłoby naruszenie jednego z podstawowych obowiązków pracodawcy, jakim jest zapewnienie pracownikowi bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (art. 94 k.p. i art. 207 k.p.).

Wszelkie konsekwencje potencjalnego uszczerbku na zdrowiu pracownika, które mogłyby powstać wskutek podjęcia pracy, obciążą pracodawcę.

Pracownik ze swej strony ma obowiązek poddawania się kontrolnym badaniom lekarskim (art. 211 pkt 5 k.p.).

Wobec pracownika, który odmawia poddania się badaniom kontrolnym, a tym samym narusza przepisy bhp, pracodawca może zastosować kary porządkowe.

A jeśli pracownik odmawia poddania się badaniom z winy umyślnej – nawet zwolnić go dyscyplinarnie.

Źródło: Serwis Prawno-Pracowniczy Nr 043/2004 z dnia 2004-10-26

Zwolnienie kobiety w ciazy

Ubezpieczony, który w czasie nieobecności w pracy z powodu choroby wykonuje pracę zarobkową, traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres zwolnienia lekarskiego, na który ta niezdolność została orzeczona. Nie ma przy tym znaczenia charakter podejmowanej pracy zarobkowej.

Podjęcie pracy zarobkowej przez pracownika przebywającego na zwolnieniu lekarskim może być, obok pozbawienia prawa do zasiłku chorobowego, przyczyną rozwiązania przez pracodawcę umowy o pracę.

Wynika to z faktu, iż celem zwolnienia lekarskiego wystawionego pracownikowi jest poprawa jego stanu zdrowia i powrót do pracy. Natomiast jeżeli w czasie zwolnienia pracownik podejmuje dodatkowe zatrudnienie, które może wpłynąć na pogorszenie jego stanu zdrowia i tym samym przedłużyć okres niezdolności do pracy u podstawowego pracodawcy - czyli naruszać interes pracodawcy - może być to zakwalifikowane jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych i prowadzić do rozwiązania umowy o pracę z winy pracownika.

"Wykonywanie pracy (prowadzenie innej działalności) w czasie zwolnienia lekarskiego może być kwalifikowane jako naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych wówczas, gdy pracownik swoim zachowaniem przekreśla cele zwolnienia lekarskiego - jak najszybszy powrót do zdrowia i odzyskanie zdolności do wykonywania pracy, przez co narusza interes pracodawcy polegający na gotowości pracownika do świadczenia pracy (na możliwości korzystania z pracy w pełni sprawnego fizycznie i psychicznie pracownika)."
(Wyrok Sądu Najwyższego z 11 czerwca 2003 r. I PK 208/02, PiZS 2003/12)

W przypadku zatrudnienia pracownicy w ciąży, jest ona w tym czasie objęta ochroną przed wypowiedzeniem i rozwiązaniem umowy o pracę, jednak nie dotyczy to sytuacji dyscyplinarnego, tj. z winy pracownicy, rozwiązania umowy o pracę, jeżeli obowiązujące w zakładzie pracy związki zawodowe wyrażą na to zgodę.

Jeżeli natomiast podjęcie dodatkowego zatrudnienia, np. w ramach umowy o dzieło wykonywanej w domu, nie będzie sprzeczne z zaleceniami lekarza i nie będzie np. prowadziło do pogarszania stanu zdrowia pracownicy oraz przedłużania zwolnienia - takie działanie nie będzie stanowiło podstawy do rozwiązania z pracownicą umowy o pracę, a jedynie będzie powodowało cofnięcie prawa do zasiłku chorobowego.

"Nie stanowi ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 KP) wykonywanie w czasie zwolnienia chorobowego pracy, która nie jest sprzeczna z zaleceniami lekarskimi."
(Wyrok Sądu Najwyższego z 19 stycznia 1998 r., Sąd Najwyższy I PKN 486/97, OSNP 1998/23/687)

Rezerwa kadrowa

Cytat:Art. 45. 1. Żołnierza zawodowego zwalnia się z zajmowanego stanowiska służbowego:
1) jeżeli wojskowa komisja lekarska orzekła jego niezdolność do pełnienia zawodowej służby wojskowej w określonych jednostkach wojskowych albo na zajmowanym stanowisku służbowym;
2) gdy zlikwidowano zajmowane przez niego stanowisko służbowe;
3) gdy upłynął termin kadencji określony w decyzji o wyznaczeniu na stanowisko służbowe.
4) wskutek wymierzenia kary dyscyplinarnej odwołania z zajmowanego stanowiska służbowego.
2. Żołnierza zawodowego można zwolnić z zajmowanego stanowiska służbowego w przypadku:
1) zaistnienia potrzeb Sił Zbrojnych;
2) wszczęcia postępowania w sprawie cofnięcia żołnierzowi zawodowemu poświadczenia bezpieczeństwa o klauzuli wymaganej na tym stanowisku.
2a. W przypadku, o którym mowa w ust. 2 pkt 1, żołnierza zawodowego wyznacza się na równorzędne lub wyższe stanowisko służbowe albo przenosi się do rezerwy kadrowej na okres nie krótszy niż 6 miesięcy.
2b. W przypadku, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, żołnierza zawodowego przenosi się do rezerwy kadrowej na czas prowadzonego postępowania. Na zwolnione stanowisko służbowe nie wyznacza się do czasu zakończenia postępowania w sprawie cofnięcia żołnierzowi zawodowemu poświadczenia bezpieczeństwa innego żołnierza zawodowego, a powierza się obowiązki służbowe na tym stanowisku innemu żołnierzowi zawodowemu w trybie określonym w art. 25.
3. Żołnierza zawodowego w przypadkach wymienionych w ust. 1 i 2 oraz żołnierza zawodowego pozostającego w rezerwie kadrowej zwalnia się z zawodowej służby wojskowej, gdy odmówi pełnienia służby na innym równorzędnym lub wyższym stanowisku służbowym.
3a. Z dniem przeniesienia żołnierza zawodowego do rezerwy kadrowej lub dyspozycji albo zwolnienia z zawodowej służby wojskowej żołnierz zawodowy z mocy prawa jest zwolniony z dotychczas zajmowanego stanowiska służbowego.



Pytanie było o rezerwę kadrową , więc odpowiadam na konkretne pytanie

2 tygodnie na samowolce!!!

Witam!

Jak w temacie 2 tygodnie na samowolce (nieobecny nieusprawiedliwiony).Taki zarzut usłyszałem wezwany do żandarmerii wojskowej.Oczywiście nie byłoby tego tematu gdyby nie jedno ważne "ale".Otóż od początku...Jestem starszym szeregowym zawodowym, 28 stycznia minie 4 lata służby zawodowej w której nie byłem karany dyscyplinarnie itp.Do dnia 24.11.2008r przebywałem na zwolnieniu lekarskim, nie powiem bo okres L4 należy do tych powyżej 14 dni zatem długotrwały.Wszystkie zwolnienia były na rodzinę ponieważ 02.10.2008r urodził mi się syn którego stan zdrowia zmusza do odwiedzania lekarzy, specjalistów nawet szpitali a z racji tego, że mam ponad 2 letnią córkę musiałem się nią opiekować.Byłem wtedy jeszcze do 07.10. na urlopie wypoczynkowym od 08.10. na L4.Więc wracam do pracy 24.11. w tym samym dniu część kompanii wyjeżdża na 2 tygodniowy poligon.Na kompanii zostaje tylko jeden kapral który szefuje, dowodzi reszta kompanii itp.
Przez 2 tygodnie trwania poligonu byłem cały czas obecny.Zarzut który usłyszałem tyczy się okresu 24.11.2008r do dnia 06.12.2008r.Nie wiem kto wystosował wniosek do żandarmerii ani jak to się stało że jestem o ten okres oskarżony ale nie najlepiej świadczy to o porządku w papierach ewidencji czy rozkazach ponieważ w czasie tych 2 tygodni kilkukrotnie pobierałem broń "obstawiając" kompanie honorową na pogrzebach nie wspominając o dwóch wartach, które nie wątpliwie są wpisane w rozkaz.Zatem dochodzimy do sedna mojego problemu:otóż na pewno kilka dni o które jestem oskarżony usprawiedliwią się same, nie zdziwię się jeśli werdykt będzie typu:2 dni na samowolce, honorówka, znowu samowolka, warta itd. co osobiście będzie dla mnie śmieszne z tych dwóch tygodni "wycinać" dni na które będzie dowód ale na to nie mam wpływu.Nie wiąże swojej przyszłości z MON więc nawet jeśli zostanę usunięty z armii zawodowej to tragedii nie będzie ale bez względu na wyrok chcę się dowiedzieć kilku rzeczy.

Mianowicie:
1.Czy mam prawo wiedzieć kto mnie oskarżył?Jeśli tak to kto w tym postępowaniu może udzielić mi takich informacji?
2.Czy jeśli część zarzutów tzn:część dni o które jestem oskarżony zostaną usprawiedliwione to czy mogę jakkolwiek oskarżyć o zniesławienie, pomówienie, czy niedopełnienie obowiązków (nie jestem prawnikiem więc pewnie się mylę w nazwach oskarżeń) a jeśli tak to kogo?

Być może czytelnik uzna że za taki okres L4 należy mi się (nie powiem do świętych nie należę i najlepszym przykładem nie jestem) ale miej drogi czytelniku na uwadze że każdego może spotkać fałszywy zarzut i warto uświadomić fałszywie oskarżającemu żeby następnym razem lepiej sprawdził choćby rozkaz dzienny.

Pozdrawiam...

Ciągłość służby

Niestety Szanowny Panie Generale w cywilu, Twoje macierzyste WBE ma w tym względzie pełną rację.
Powyższe wynika z ustawowych zapisów zawartych w ustawie o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych zwanej dalej ustawą pragmatyczną.

Cytat:Art. 95. Żołnierzowi zwolnionemu z zawodowej służby wojskowej, niezależnie od odprawy, o której mowa w art. 94, przysługują następujące należności pieniężne:
1) przez okres jednego roku po zwolnieniu ze służby wypłacane co miesiąc świadczenie pieniężne w wysokości kwoty uposażenia zasadniczego wraz z dodatkami o charakterze stałym, należnego w ostatnim dniu pełnienia służby;



Cytat:Art. 96. 1. Świadczenie pieniężne, o którym mowa w art. 95 pkt 1, przysługuje żołnierzowi, z zastrzeżeniem ust. 2-4, który pełnił nieprzerwanie zawodową służbę wojskową przez okres co najmniej piętnastu lat. Przepis art. 94 ust. 3 stosuje się odpowiednio.
2. Świadczenie pieniężne, o którym mowa w art. 95 pkt 1, przysługuje również żołnierzowi zwolnionemu z zawodowej służby wojskowej, który nie spełnia warunku określonego w ust. 1, jeżeli żołnierz został zwolniony wskutek:
1) rozformowania jednostki wojskowej lub zmniejszenia jej stanu etatowego w korpusie kadry zawodowej Sił Zbrojnych, w którym żołnierz pełnił służbę, albo likwidacji stanowiska służbowego, które żołnierz zajmował, a brak było możliwości wyznaczenia go na inne stanowisko służbowe;
2) orzeczenia przez wojskową komisję lekarską niezdolności do pełnienia zawodowej służby wojskowej, w razie gdy utrata tej zdolności została spowodowana wypadkiem pozostającym w związku z pełnieniem służby lub chorobą powstałą w związku ze szczególnymi warunkami służby.



Cytat:Art. 94. 1. Żołnierzowi zwolnionemu z zawodowej służby wojskowej przysługuje, z zastrzeżeniem ust. 4 i 5, odprawa w wysokości:
3. Do okresu zawodowej służby wojskowej, o którym mowa w ust. 1 i 2, zalicza się okresy pełnienia nieprzerwanej czynnej służby wojskowej, z wyłączeniem okresów zawieszenia w czynnościach służbowych lub tymczasowego aresztowania, chyba że prawomocnym orzeczeniem postępowanie karne lub dyscyplinarne, będące przyczyną zawieszenia lub aresztowania, zostało umorzone bądź żołnierz został uniewinniony na podstawie prawomocnego wyroku lub orzeczenia o uniewinnieniu w postępowaniu dyscyplinarnym



Reasumując, aby nabyć prawo do jednorazowego 12 miesięcznego uposażenia lub przez okres jednego roku po zwolnieniu ze służby mieć wypłacane co miesiąc świadczenie pieniężne, należy posiadać co najmniej 15 lat nieprzerwanej służby wojskowej. W twoim przypadku ten warunek nie został spełniony.

zwolnienie z art. 52 K.P.

po ilu dniach mogę zwolnić dyscyplinarnie pracownika, który nie stawia się do pracy. Czy mogę go zwolnić w 2-im dniu, jeśli pierwszego dnia po skończonym zwolnieniu lekarskim nie daje znaku życia?

Wieści z WARS-u

Tuż przed świętami zwolniona została dyscyplinarnie dyrektor warszawskiego oddziału WARS pani Krystyna Pękała. Dzień później sąd pracy w Warszawie przywrócił do pracy odwołanego w kwietniu 2006 przez radę nadzorczą i zwolnionego w czerwcu dyscyplinarnie przez Zbigniewa Terka byłego prezesa WARS Michała Zubrzyckiego. A oto lista przewinień pana Zubrzyckiego:
- zwolnienie z pracy Antoniego Jaje
- złożenie zawiadomienia do prokuratury w Krakowie o narażenie na straty w znacznej kwocie (450 tyś. zł) przez Antoniego Jaje
- odzyskanie wyłudzonych przez poprzedni zarząd WARS pieniędzy ulokowanych w Kopalni Piasku Kuźnica Warężęńska SA
- restrukturyzacja zatrudnienia
- wprowadzenie zadaniowego systemu pracy dla konduktorów - wzrost wynagrodzeń
- kontynuowanie sponsorowania fundacji Stanisława Koguta
- sprzedaż 51% akcji WARS spółce PKP Intercity za zobowiązania i przyłączenie do grupy PKP
- uzyskanie dodatniego wyniku finansowego przez cały okres kadencji.
Powyższe działania pan Michał Zubrzycki prowadził mimo destrukcyjnej postawy zakładowej organizacji związku Solidarność kierowanej przez Antoniego Jaje, mimo krytycznych artykułów Antoniego Jaje w Wolnej Drodze i Dzienniku Polskim, mimo akcji nękania donosami przez Antoniego Jaje i gwardii przybocznej kierowanych do ministra skarbu, ministra transportu, prezesów zarządu PKP i PKP Intercity, donosów do Państwowej Inspekcji Pracy w Warszawie, mimo wspierania zwolnionych w ramach restrukturyzacji zatrudnienia konduktorów domagających się wypłaty za rzekome godziny nadliczbowe na kwotę przekraczającą w samym tylko krakowskim oddziale 2.5 mln zł.
Antoni Jaje nie ustaje w działaniach na szkodę spółki. Domaga się zlecenia sprzątania i przygotowania wagonów fimie zewnętrznęj tak, jak to było przed jego zwolnieniem z pracy. Te wlaśnie rozliczenia były podstawą postawienia mu zarzutów narażenia na straty WARS SA. Zapomniał chłopina, że zadaniem WARS jest właśnie przygotowanie i obsługa wagonów sypialnych i gastronomicznych należących do spółek PKP IC i PKP PR. Gdy krakowski oddział wykonywał te czynności we własnym zakresie, osiągnął roczne oszczędności ok. 150 tyś. zł.
Działaniem na szkodę spółki jest próba zwolnienia radcy prawnego krakowskiego oddziału Romana Reguły, który uchronił WARS od wypłaty roszczeń grupy konduktorów z Wrocławia i Krakowa. Uchronił też przed powrotem do pracy samego Antoniego Jaje, dopóki było to ze względów politycznych możliwe. Efektem odwetowych działań Antoniego Jaje jest pozbawienie oddziału w Krakowie skutecznej obsługi prawnej. Mecenas Roman Reguła po zawale przebywa na zwolnieniu lekarskim, a jego prawa ręka Paweł Rywacki został wysłany na dwumiesięczny zaległy urlop. Jego komputer został poddany badaniom przez członka rady nadzorczej WARS SA Antoniego Jaje, a znajdujące się w pokoju mecenasa Romana Reguły i Pawła Rywackiego akta i dokumenty, nierzadko kompromitujące naszego bohatera i jego mafię, poddano lustracji. Lustrację przeprowadza Antoni Jaje i niejaki Jan Kaźmierczak z zawodu menadżer.
Działaniem na szkodę spółki jest zwalnianie niewygodnych Antoniemu Jaje pracowników i przyjmowanie do pracy zwolnionych wcześniej dyscyplinarnie oraz merytorycznie nie przygotowanych do wykonywania zwiększonego zakresu obowiązków. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że wszystkie dotychczas zwolnione osoby znajdowały się na liście Antoniego Jaje, którą sprządził i pocztą pantoflową kolportował już w trakcie referendum pracowniczego o odwołanie członków rady nadzorczej - przedstawicieli załogi, które odbyło się w grudniu 2005 r. Celem referendum było ogłoszenie nowych wyborów do rady nadzorczej, jeszcze przed zakończeniem kadencji. Celem nadrzędnym było odwołanie ze stanowiska prezesa pana Michała Zubrzyckiego, bo nie udało się to w pierwszej połowie 2005 roku, kiedy to do rady nadzorczej trafił znany kolejowy biznesmen Krzysztof Mamiński, prezesem PKP Intercity został inny znany biznesmen Jacek Prześluga, ponoć dziennikarz.

Fałszowanie badań lekarskich w IZ OPOLE

Kolejne wieści z IZ Opole...

Kasicz pracuje w biurze ISE Opole Główne jako referendarz. Prawdopodobnie zajmuje się tym co robiła zwolniona za kradzież jego poprzedniczka, czyli regulacją służb - ogólnie w inżynierii ruchu.

Gawin sądzi się z dyrektorem, bo chce powrotu na stanowisko naczelnika sekcji i odszkodowania za tzw. krzywdy moralne i straty materialne. Poskarżył się też do PIP, że nie miał wolnego za kontrole i wydarzenia. Wszyscy wiedzą, że wolne to on sobie odebrał na kilka lat do przodu, bo rzadkością była możliwość zastania go w biurze bądź dodzwonienia się do niego na telefon kolejowy - ciągle był "w terenie", tzn. załatwiał własne sprawy na mieście, często bywał prywatnie w Opolu, bądź po prostu siedział w domu.

Młody Szurgot pracuje jako dyż. ruchu w ISE Nysa i nadal pełni funkcję przewodniczącego ZZDR. Pod naciskiem Warszawki (tzn. dyrektorki biura pracowniczego Grażyny Blicharz) kto chciał ten mógł wrócić do pracy (na niższe stanowisko) po... złożeniu "samokrytyki". Co ciekawe, jak donoszą wiewiórki, Szurgot od ok. roku czy półtorej jest w ogóle dyżurnym, po bardzo krótkim czasie dostał starszego dyżurnego, być może na użytek afery - bo wiadomo, że aby być starszym dyżurnym to trzeba mieć chyba 3 lub nawet 5 lat dyżurnego a dopiero potem starszego. Szurgot dostał starszego dyżurnego w trybie ekspresowym, by móc być przyjętym na tzw. niższe stanowisko, czyli na dyżurnego ruchu.

I tak to się kręci...

W naszym plebiscycie Beton roku - wróg kolei nominowałam:
- dyrekcję IZ Opole,
- dyr. Biura Spraw Pracowniczych PKP PLK Grażynę Blicharz,
- przewodniczącego ZZDR PKP w Opolu Marka Szurgota.

Nominuję:
Dyrekcję Zakładu Linii Kolejowych w Opolu za aferę z fałszowaniem okresowych badań lekarskich.
Wprawdzie dyrekcja zwolniła z pracy "delikwentów" (dopiero po nagłośnieniu afery), ale głównemu winowajcy (związkowiec z ZZDR PKP) dzięki układom z dyrektorem zakładu oraz z Grażyną Blicharz z centrali PKP PLK do dziś włos z głowy nie spadł i pan Szurgot bezczelnie śmieje się wszystkim w twarz.
To nieprawda, że działacza związkowego nie można ruszyć! Można! Jeśli łamie on prawo, a fałszowanie dokumentacji medycznej jest przestępstwem ściganym z urzędu to takiego związkowca jak najbardziej można wypierzyć z pracy dyscyplinarnie i żaden sąd pracy mu nie pomoże!
Dlatego nominuję dyrekcję ZLK w Opolu za to, że pan Szurgot nadal bezkarnie panoszy się po zakładzie.

Za to samo nominuję Grażynę Blicharz - dyr. Biura Spraw Pracowniczych w centrali PKP PLK, która od początku robiła wszystko, aby aferę z fałszowaniem badań lekarskich zatuszować i która osobiście wstawiła się za Szurgotem i nie tylko.

No i wreszcie nominuję samego Marka Szurgota - przewodniczącego opolskiego oddziału Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu PKP. Każdy taki związkowiec to kolejny gwóźdź do trumny PKP.

Mobbing w GOPS

Mobbing w ośrodku pomocy społecznej
Gazeta Wyborcza. Agnieszka Czajkowska 11-05-2006

Dziesięć pracownic ośrodka pomocy społecznej w Świętej Katarzynie oskarżyło szefową o mobbing. Twierdzą, że je poniżała i zmuszała do oddawania części premii. Księgowa tak się bała szefowej, że przyszła do pracy dwa dni po urodzeniu dziecka. Szefowa ośrodka Elżbieta Sawczuk była kiedyś w nim pracownikiem socjalnym. Z 16 pracownic - pielęgniarek, opiekunek, księgowych i socjalnych - nie poskarżyły się na nią tylko te, które w pracy nie miały z nią bezpośredniego kontaktu. Kobiety ujawniły, że szefowa wyzywała je od "szmat, szubrawców i suk" i zarzucała, iż "wyglądają biedniej od swoich podopiecznych". Pani Małgorzata (kasjerka) opowiada, że szczególnie ostro szefowa zachowywała się przy petentach: - Uwielbiała się przy nich popisywać. Robiła awantury, odnosiła się do nas lekceważąco i wulgarnie. "Pojadę ci po pensji i jeszcze dam naganę" - wykrzykiwała.

Kobiety twierdzą, że najbardziej szykanowała pracownice, które chorowały i brały urlopy. Kazała przychodzić do pracy na zwolnieniu lekarskim. A gdy nie przychodziły, wydzwaniała do domu i pytała o jakiś drobiazg. W najgorszej sytuacji były pracownice, które zaszły w ciążę. - To była jej obsesja - twierdzi Irena (pracownik socjalny). - Stworzyła atmosferę terroru. "Tylko by bachory robiły" - docinała młodym matkom i dawała im do zrozumienia, że nie potrzebuje w ośrodku matek z dziećmi. Kobiety bały się, iż stracą pracę. Beata (główna księgowa) tak się bała szefowej, że w 2003 roku, dwa dni po urodzeniu dziecka, wypisała się ze szpitala na własną prośbę i przyszła do pracy: - Bałam się, że mnie zwolni. Dopiero co awansowałam na to stanowisko, a w ośrodku akurat była kontrola - tłumaczy. Ze strachu pracowała też na urlopie macierzyńskim. Kolejną ciążę przed kierowniczką ukryła. Kobiety nie wytrzymały dopiero, gdy szefowa ukarała je naganą. - Niesłusznie i niezgodnie z procedurą - twierdzi Irena. W marcu poskarżyły się w Państwowej Inspekcji Pracy we Wrocławiu. Poparł je Zarząd Regionu NSZZ "Solidarność".

Kontrola potwierdziła szereg zarzutów. Inspektor PIP złożył przeciwko Elżbiecie Szewczuk [Sawczuk] doniesienie do prokuratury. - Stwierdził, że przez kilka lat zmuszała pracowników, żeby oddawali jej część nagród - mówi rzeczniczka PIP Katarzyna Zalas. - Podwładni potwierdzali odbiór premii, przy czym wypłacane kwoty były w rzeczywistości niższe od tych na listach płac. Nieprawidłowości dotyczą też urlopów macierzyńskich i chorobowego. Kobiety opowiadają, że kierowniczka stawiała sprawę jasno - mówiła, iż zrezygnuje z pieniędzy przyznanych przez gminę, jeśli nie oddadzą jej części swoich premii.
Wójt Świętej Katarzyny Jerzy Fitek nie kryje zdziwienia: - Nigdy nie było skarg na szefową ośrodka. Jednak jeśli potwierdzą się zarzuty, zwolnię ją dyscyplinarnie. Mam wrażenie, że nie nadawała się na to stanowisko.

Elżbieta Sawczuk zasłabła podczas kontroli PIP i jest na zwolnieniu lekarskim. Jest zaskoczona zarzutami. - Mobbing? Ja tego nie mam w genach! - zapewnia. - Owszem, z raz dostałam kopertę z jakimiś pieniędzmi, ale nawet nie wiedziałam, że to z nagród pracowników. Myślałam, że to prezent od serca." [sic!] (Żródło)

Kierowcy MPK

Koniec picia! Pijany kierowca MPK wiózł pasażerów. Zostanie zwolniony

Władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach rozpoczynają walkę z niesubordynowanymi kierowcami.

Kierowca, który w ubiegłym tygodniu prowadził autobus miejski pod wpływem alkoholu ma w piątek zostać zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Władze firmy mają pomysł, co zrobić, by podobna sytuacja się nie powtórzyła.

Chcą się też rozprawić z pracownikami, którzy nagminnie wykorzystują zwolnienia chorobowe.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali kierowcę autobusu miejskiego w Kielcach, który prowadził pojazd będąc pod wpływem alkoholu. W pierwszym badaniu kierowca miał 1,9 promila, a w drugim 2,08 - to było stężenie alkoholu w organizmie kierującego pojazdem.

Policjanci zatrzymali mężczyznę na przystanku, z jego autobusu wysiadło wówczas trzech pasażerów. Po tym zdarzeniu zarząd MPK przepraszał pasażerów i groził konsekwencjami dla kierowcy. Umowę z kierowcą firma ma rozwiązać w piątek, 29 maja.

NIE MAJĄ CZEGO SZUKAĆ

- Czekamy na przesłanie dokumentów z policji, ale kierowca ten nie ma prawa jazdy, więc tak czy inaczej, nie mógłby wykonywać swoich obowiązków. Nie chcemy zwodzić naszych pasażerów i mówimy jasno, że ten pan teoretycznie już u nas nie pracuje. Kwestią formalną jest po prostu wręczenie mu wypowiedzenia dyscyplinarnego. Nie dosyć, że ryzykował życiem pasażerów i innych użytkowników drogi, to jeszcze poważnie ugodził w dobre imię naszej firmy. Tacy ludzie nie mają u nas czego szukać - podkreśla Władysław Wotliński, dyrektor do spraw zarządzania flotą Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach.

Władze firmy podjęły decyzję o tym, że oprócz sprawdzania stanu trzeźwości kierowców przez dyspozytorów, będą oni kontrolowani także na trasach, przez lotne patrole. - Kierowcy, którzy ruszają na trasy zwykle odbierają klucze od pojazdów od dyspozytorów. Gdy ci mają zastrzeżenie, co do kondycji kierowcy mają obowiązek sprawdzić stan jego trzeźwości za pomocą alkomatu. Są jednak przypadki, kiedy kierowcy wymieniają się na trasach i wtedy w żaden sposób nie możemy ich skontrolować. Dlatego też podjęliśmy decyzję o tym, że patrole lotne, które sprawdzają, czy kierowcy noszą stroje służbowe, będą także wyrywkowo badali kierowców za pomocą alkomatów. W ten sposób powinno nam się udać zupełnie wyeliminować pracowników, co do których mogłyby być jakiekolwiek podejrzenia, co do stanu ich trzeźwości - tłumaczy dyrektor Wotliński.

UCIEKAJĄ NA ZWOLNIENIA?

Dodatkowo władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji rozpoczęły walkę z kierowcami, którzy "uciekają” od pracy. Kilka dni temu zarząd firmy rozwiązał umowę z kierowcą, który notorycznie przebywał na zwolnieniu lekarskim i nie stawiał się do pracy. Władze firmy przyznają, że takich pracowników, niestety w firmie jest bardzo wielu.

- Nie chcę tu generalizować i mówić, że wszyscy, którzy przebywają na zwolnieniu lekarskim to symulanci, którym nie chce się pracować, bo skrzywdziłbym kierowców, którzy rzeczywiście mają problemy zdrowotne. Nie mniej jednak jest gro osób, które bardzo często wykorzystują zwolnienia lekarskie. Są też tacy, którzy niemal tuż przed rozpoczęciem pracy biorą urlop na żądanie. Chcemy zwalczać, takie zachowania, i będziemy eliminować takich pracowników - podkreśla Wotliński.

echodnia.eu

Straciła pracę, bo ujawniła obleśne SMS-y swojego szefa

Straciła pracę, bo ujawniła obleśne SMS-y swojego szefa

Marcin Kwintkiewicz, Marcin Masłowski,

Łódź 2007-02-14, ostatnia aktualizacja 2007-02-14 08:29:39.0

Urzędniczka, która poskarżyła się "Gazecie" na obleśne SMS-y od swojego szefa, została zwolniona z pracy. Jej prześladowca nadal pracuje w Urzędzie Wojewódzkim w Łodzi.Pani Małgorzata (imię zmienione) wróciła ze zwolnienia lekarskiego do pracy w wydziale spraw społecznych Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. Została wezwana do kadr pod pozorem dostarczenia zwolnienia lekarskiego. - Gdy weszłam, od razu wręczono mi wypowiedzenie z pracy - opowiada załamana. - Moje biurko w pokoju było już zaplombowane.Wypowiedzenie podpisał dyrektor generalny urzędu wojewódzkiego, prawa ręka Heleny Pietraszkiewicz, wojewody łódzkiego z PiS.Dlaczego urzędniczkę zwolniono? - Przeczytałam w wypowiedzeniu, że chodzi o "oszczędności kadrowe i likwidację mojego stanowiska pracy". A przecież jeszcze w czerwcu awansowałam na starszego inspektora wojewódzkiego. Teraz przez trzy miesiące mam robić statystyki z jakichś sprawozdań, potem wyląduję na bruku. Mogę się domyślać, że tak naprawdę chodzi o sprawę Zbigniewa Piekarskiego. Tuż po waszym tekście skarżył się wszystkim w urzędzie wojewódzkim, że popełniłyśmy zbrodnię, idąc z tym do "Gazety". Wymieniał nasze nazwiska.Pani Małgorzata to jedna z jego ofiar. W styczniu "Gazeta" opisała, jak 47-letni Piekarski, absolwent teologii i polityk Prawa i Sprawiedliwości, godzinami słuchający w pracy Radia Maryja, molestuje pracownice wydziału SMS-ami. Piekarski wybrał dwie niezamężne urzędniczki z wydziału, którym kierował. Zaczął od "gorących całusków", potem przeszedł do konkretów - relacjonowała urzędniczka pokazując telefon z treścią SMS-ów. "Witaj. Czy niezobowiązujący sex zadowoli cię?" - pisał Piekarski w jednym z nich do pani Małgorzaty.- Potem był bardziej natarczywy, pisał, czy może mnie wylizać, marzył o mojej muszelce. To było obrzydliwe. Byłam zażenowana, źle się z tym czułam - opowiadała kolejna molestowana kobieta.Urzędniczki prosiły go, by tego nie robił. Mimo to ten wysyłał SMS-y przez blisko rok. Piekarski w rozmowie z "Gazetą" przyznał się, ale zapewniał, że to "była taka zabawa w urzędzie, kto pikantniejszego SMS-a wyśle". Potem prosił, byśmy o nim nie pisali, bo się już z tych grzechów wyspowiadał i przyznał żonie.Dzień po naszej publikacji Piekarski został odwołany ze stanowiska dyrektora wydziału. Wyrzucono go także z łódzkiego PiS. Miał mieć też postępowanie dyscyplinarne. Ale okazało się, że "dyscyplinarki" nie wszczęto, a eksdyrektor, którego w urzędzie od tamtej pory nazywają "Muszelką", nadal w nim pracuje jako starszy inspektor wojewódzki.Dlaczego zachował stanowisko, a panią Małgorzatę wyrzucono? - Pan Piekarski jest nadal pracownikiem wydziału - przyznaje Sławomir Przybyłowicz, rzecznik wojewody łódzkiego. - To prawda, że wojewoda nie wszczęła postępowania dyscyplinarnego, ale toczy się wyjaśniające. Urzędniczka została zaś zwolniona z pracy, bo w urzędzie zostały wprowadzone zmiany organizacyjne. Zwolnienie było gotowe już wcześniej i nie ma nic wspólnego z ujawnieniem przez nią treści SMS-ów.- Zaczyna się polowanie - mówi inna urzędniczka, która również dostawała SMS-y od Piekarskiego i rozmawiała z "Gazetą". - Małgosi bardzo mi żal. Ja jeszcze pracuję, ale atmosfera jest naprawdę fatalna.- Dziwię się, że wojewoda, kobieta przecież, postąpiła w ten sposób - komentuje Urszula Nowakowska, szefowa Centrum Fundacji Praw Kobiet. - W tym przypadku mamy bowiem do czynienia z klasycznym przykładem molestowania seksualnego! Na miejscu pani Małgorzaty nie zastanawiałabym się ani chwili i złożyła pozew do sądu. Moim zdaniem ma ogromne szanse wygrać.- Idę do sądu, chcę wrócić do pracy - zapowiada pani Małgorzata.

ŹRÓDŁO: Marcin Kwintkiewicz, Marcin Masłowski, Łódź

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

.

Za łapówki lekarza nie wyrzucą z pracy .

Za łapówki lekarza nie wyrzucą z pracy .

Iwona Hajnosz, Jarosław Sidorowicz

23-05-2006, ostatnia aktualizacja 23-05-2006 21:18

Pani ginekolog przez dziewięć lat brała łapówki od pacjentek, co więcej, w prokuraturze sama się do tego przyznała. Gdy szpital za korupcję próbował zwolnićdyscyplinarnie, odwołała się do sądu pracy i... wygrała!Sprawa skorumpowanej lekarki Krystyny K.-S. dwa lata temu wstrząsnęła Krakowem. Dzięki nagraniu wyemitowanemu przez Radio Kraków każdy mógł usłyszeć, jak pani doktor wyłudza łapówkę od męża pacjentki, która miała rodzić dziecko w Szpitalu Uniwersyteckim. Ze szczegółami: jak targuje się o rozłożenie łapówki na raty, bo nie stać go było na żądane przez nią 1600 zł za cesarkę. Jak tłumaczy, że musi brać, bo "po prostu taka jest smutna rzeczywistość".- Jak ja kogoś prowadzę, to nie chcę, żeby taka osoba była źle potraktowana. Wie pan. Ja zawsze byłam człowiekiem, który się właśnie cieszy z ludzkiego szczęścia. No i tak to jest - przekonywała męża.Przyznała się i podpisała oświadczenie... Gdy śledczy zaczęli rozmawiać z byłymi pacjentkami, okazało się, że brała łapówki od 1995 roku, w zależności od zabiegu czy badania od 60 zł do 1500 zł. Postawiono jej aż 42 zarzuty. Przyznała się do winy i sama poddała karze. Dostała pięć lat w zawieszeniu na sześć i dodatkowo prokurator wystąpił o zakaz pracy w publicznych placówkach służby zdrowia przez sześć lat.Do przyjęcia łapówki pani doktor przyznała się zresztą już w maju 2004 roku, czyli w dniu wybuchu afery, w obecności dyrekcji SU i ordynatora. Podpisała nawet oświadczenie, że pieniądze brała tylko dla siebie i z nikim się nimi nie dzieliła. Nic dziwnego, że została zwolniona dyscyplinarnie "za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, tj. utratę zaufania pracodawcy z powodu naruszenia etyki lekarskiej".... a potem wystąpiła o przywrócenie do pracy Wtedy nastąpił najdziwniejszy zwrot w tej historii. W tydzień po dyscyplinarce Krystyna K.-S. wystąpiła do sądu o przywrócenie do pracy na poprzednich warunkach. Uzasadniała, że w wypowiedzeniu nie podano konkretnego powodu. "Pozwany nie podaje w ogóle, na czym miałoby polegać zachowanie pracownika prowadzące do naruszenia etyki lekarskiej, kiedy rzekome naruszenie miało miejsce i jakie konkretne zasady zostały naruszone. Nie jest więc możliwym ustalenie, czy rzeczywiście takie zdarzenia miały miejsce i czy istniały podstawy do utraty zaufania do pracownika" - czytamy w pozwie.Szpital najpierw ugodę odrzucił. W trzy miesiące później, gdy sprawa przycichła - nieoczekiwanie - zgodził się zamienić dyscyplinarkę na zwykłe wypowiedzenie umowy za porozumieniem stron! - Obawialiśmy się, że wyrok w sądzie pracy mógłby zapaść dopiero po kilku latach, gdy zakończy się postępowanie karne. A nam zależało, żeby ta lekarka jak najszybciej przestała być naszym pracownikiem - wyjaśnia Anna Niedźwiecka, rzecznik prasowy szpitala.Jak ustaliliśmy, nadal nie wypowiedział się też w tej sprawie rzecznik odpowiedzialności zawodowej w izbie lekarskiej. Czeka na wyrok sądu w tej sprawie.

Iwona Hajnosz, Jarosław Sidorowicz

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

Jak się pracuje w hipermarkecie?

Cytat:
T: Związkowiec w hipermarkecie nie ma lekko

Oskarżony o kradzież były pracownik zielonogórskiego hipermarketu Auchan dochodzi swoich praw przed sądem.

Piotr Krzyżaniak drugi raz spotkał się we wtorek w sądzie z Schiever Polska (czyli sieć Auchan) . Jego kłopoty jednak się nie kończą. Dwa dni temu stracił pracę w kolejnym hipermarkecie. Tym razem umowę wypowiedziała mu agencja Leader Service, która znajduje pracowników dla Tesco.

Pierwsza rozprawa Piotra Krzyżaniaka przeciw Schiever odbyła się w marcu. Jego obrońca domaga się zmiany trybu, w jakim rozwiązano z nim umowę o pracę. Zamiast wypowiedzenia dyscyplinarnego chce, aby było to rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. - Chcę się także dowiedzieć, kto go w ogóle zatrudniał. W dokumentach pojawia się na przemian nazwa Schiever Polska oraz Auchan. To należy wyjaśnić jak najszybciej - mówi mecenas Agnieszka Rybak-Starczak. Piotr domaga się także wypłaty odszkodowania od sieci. - Jestem pewien, że wygram tę sprawę - mówi.

"Gazeta" jako pierwsza pisała o sprawie w styczniu br. W połowie grudnia ub.r. pod hipermarketem Auchan w Zielonej Górze pikietowali związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej, do której należy Piotr Krzyżaniak. Chłopak pracował w zielonogórskim Auchan od roku. Był kasjerem, pakował towary. - Byłem jednym z głównych organizatorów pikiety - przyznaje. - Przez cały rok w biuletynie Inicjatywy opisywałem nadużycia w sklepie - wspomina. Związkowcy zwracali uwagę m.in. na to, że pracownicy Auchan godzinami pracują przy wyładowywaniu palet, dźwigają ciężary wielokrotnie przekraczające normy wagowe, są zmuszani do pracy w dni wolne.

Trzy dni po proteście Piotr stracił pracę. - Nie kryłem się z działalnością związkową. Namawiałem ludzi, by się zapisywali do Inicjatywy. Ulotki zostawiałem w pomieszczeniach socjalnych. I oskarżyli mnie o kradzież bonów towarowych wartych 3,8 tys. zł. Dlaczego? Najpierw chcieli mnie po prostu zwolnić. Gdy postraszyłem sądem pracy, zastosowano tryb dyscyplinarny - opowiada. - Nawet jeśli w kasie brakowało bonów, to nie jest dowód, że je ukradłem. Wcześniej zabroniono nam je podpisywać i przybijać pieczątki tak, aby można było je wykorzystać ponownie. Poza tym po skończonej pracy bony zdawaliśmy w otwartych kopertach. W sklepie obowiązuje przepis, który nie pozwala rozliczać się z bonów ani z pieniędzy w obecności samego kasjera. Robią to pracownicy skarbca dopiero kilka dni później. W tym czasie dostęp do pieniędzy ma wiele osób.

Wczoraj sąd przesłuchał trzy osoby. Małgorzata Ksionda ma 59 lat. Przez półtora miesiąca pracowała w Auchan jako kasjerka. - Odeszłam, bo nie podobał mi się sposób, w jaki kazano nam się rozliczać. Nikt tego nie kontrolował. Mówiono nam, że mamy braki w kasach, ale nikt nie dał nam szansy rozliczyć się po zakończeniu pracy. Tego nie ma w żadnym hipermarkecie. Mi wytknięto duże manko w momencie, kiedy upomniałam się o dwa dni wolnego. Zaznaczam, że tego dnia, kiedy miałam je zrobić, byłam na zwolnieniu lekarskim - opowiada.

Sąd przesłuchał także szefa poznańskiego oddziału Inicjatywy Pracowniczej. Jarosław Urbański jest przekonany, że zwolnienie Piotra miało związek z jego działalnością. - Próbował na terenie hipermarketu założyć komisję zakładową. Niestety nie udało się. Jestem przekonany, że kierownictwo o tym wiedziało - mówił wczoraj.

Tego samego zdania jest Łukasz Knap, 19-letni uczeń, który dorabiał w Auchan na umowę-zlecenie. - W tym samym czasie, kiedy Piotr pracował, bardzo wielu kasjerów miało braki w kasach, ale zwolniono tylko jego - zeznawał.

Wyrok nie zapadł. Na kolejnej rozprawie mają zeznawać świadkowie powołani przez Schiever Polska.

To nie jedyna sprawa Piotra, która znajdzie finał w sądzie. Drugą wciąż zajmuje się prokuratura. W tym wypadku to Schiever Polska oskarża Piotra o kradzież. Sprawa nie trafiła jeszcze na wokandę.

Tymczasem dwa dni temu Piotr stracił kolejną posadę. Tym razem umowy z nim nie przedłużyła agencja Leader Service, która zatrudnia pracowników do pracy w hipermarketach sieci Tesco. - Pracowałem np. 10 nocy z rzędu i byli zadowoleni. Gdy przyniosłem plakaty i zacząłem przekonywać kierowników do wstąpienia do związków, następnego dnia podziękowano mi za pracę. Dla mnie powód jest jasny. Byłem niewygodny - zapewnia.

Agencja przyznaje, że nie podpisze już z nim umowy na zlecenia w Tesco. - Sklep nie był zadowolony z pracy tego pracownika. Tak się zdarza - komentuje Waldemar Wojcieszonek z Leader Service.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra, http://miasta.gazeta.pl/z...61,5101074.html



Co wy o tej sprawie sądzicie? Jak ogólnie pracuje się w hipermarkecie pracownikom? Wyzysk i poniżanie pracowników? Czy tylko są to psychozy pracowników?

Pozwólcie, że swoje zdanie wyrażę w toku dyskusji.

potrzebna porada

Tu są art. z ustawy pragmatycznej które Ciebie dotyczą. A szczególnie art.112 pkt 3 i 4.
Art. 45. 1. Żołnierza zawodowego zwalnia się z zajmowanego stanowiska służbowego:
1) jeżeli wojskowa komisja lekarska orzekła jego niezdolność do pełnienia zawodowej służby wojskowej w określonych jednostkach wojskowych albo na zajmowanym stanowisku służbowym;
2) gdy zlikwidowano zajmowane przez niego stanowisko służbowe;
3) gdy upłynął termin kadencji określony w decyzji o wyznaczeniu na stanowisko służbowe.
2. Żołnierza zawodowego można zwolnić z zajmowanego stanowiska służbowego w przypadku potrzeby wyznaczenia na równorzędne lub wyższe stanowisko.
3. Żołnierza zawodowego zwolnionego ze stanowiska służbowego w przypadkach wymienionych w ust. 1 i 2 oraz żołnierza zawodowego pozostającego w rezerwie kadrowej zwalnia się z zawodowej służby wojskowej, gdy odmówi pełnienia służby na innym równorzędnym lub wyższym stanowisku.
4. Zwolnienie żołnierza zawodowego ze stanowiska służbowego aplikanta, asesora i sędziego sądu wojskowego oraz aplikanta, asesora i prokuratora wojskowej jednostki organizacyjnej prokuratury następuje z uwzględnieniem przepisów ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. - Prawo o ustroju sądów wojskowych i ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze.

Rozdział 7

Zwolnienie z zawodowej służby wojskowej

Art. 111. Żołnierza zawodowego zwalnia się z zawodowej służby wojskowej wskutek:
1) zrzeczenia się obywatelstwa polskiego lub nabycia obywatelstwa innego państwa;
2) wybrania na posła, senatora, na kierownicze stanowisko państwowe obsadzane na podstawie wyboru oraz do organów wykonawczych samorządu terytorialnego;
3) ustalenia przez wojskową komisję lekarską niezdolności do służby;
4) odmowy przyjęcia skierowania do wojskowej komisji lekarskiej lub nieusprawiedliwionego niezgłoszenia się do tej komisji w określonym terminie i miejscu albo niepoddania się badaniom, do których został zobowiązany przez komisję lekarską;
5) osiągnięcia wieku sześćdziesięciu lat;
6) otrzymania niedostatecznej ogólnej oceny w okresowej opinii służbowej;
7) odmowy pełnienia służby na równorzędnym lub wyższym stanowisku służbowym, w razie zwolnienia z zajmowanego stanowiska, w przypadkach, o których mowa w art. 45 ust. 1-3;
8) upływu czasu określonego w kontrakcie, jeżeli nie nastąpi zawarcie kolejnego kontraktu;
9) upływu terminu wypowiedzenia stosunku służbowego zawodowej służby wojskowej dokonanego przez:
a) żołnierza zawodowego,
b) właściwy organ;
10) niewyznaczenia na stanowisko służbowe w czasie pozostawania w rezerwie kadrowej;
11) utraty stopnia wojskowego albo degradacji;
12) prawomocnego orzeczenia o wymierzeniu kary dyscyplinarnej usunięcia z zawodowej służby wojskowej;
13) prawomocnego orzeczenia środków karnych pozbawienia praw publicznych, wydalenia z zawodowej służby wojskowej lub zakazu wykonywania zawodu żołnierza zawodowego;
14) skazania prawomocnym wyrokiem sądu na karę pozbawienia wolności (aresztu wojskowego) bez warunkowego zawieszenia jej wykonania;
15) prawomocnego ukarania przez organ właściwego samorządu zawodowego karą zawieszenia lub pozbawienia prawa wykonywania zawodu (specjalności zawodowej);
16) nieobecności w służbie jednorazowo przez okres trzech dni roboczych, która nie została usprawiedliwiona.

Art. 112. Żołnierza zawodowego można zwolnić z zawodowej służby wojskowej wskutek:
1) skazania prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności (aresztu wojskowego) z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary;
2) odmowy wydania lub pozbawienia żołnierza wymaganego poświadczenia bezpieczeństwa;
3) niewyznaczenia na stanowisko służbowe na kolejną kadencję;
4) otrzymania dostatecznej ogólnej oceny w okresowej opinii służbowej;
5) zaistnienia potrzeb Sił Zbrojnych - za pisemną zgodą żołnierza.

http://bap-psp.lex.pl/serwis/du/2004/1144.htm A to jest odnośnik do rozporządzenia MON o zasadach wyznaczania i zwalniania ze stanowisk słuzbowych.
W związku ze zwolnieniem przysługują Ci wszystkie prawa z tym związane, także 6 miesięczny okres wypowiedzenia. A to, że nie dostałeś jakiejkolwiek decyzji to nie wiem dlaczego. Na pewno ją dostaniesz. Od wszystkich decyzji możesz się odwołać, co na pewno będzie w nich zaznaczone. No i jeszcze są terminy załatwiania spraw administracyjnych (decyzja o zwolnieniu jest decyzją administracyjną), dlatego proponuję poczytać kpa. Pozdrawiam miki

akty notarialne

wynika z tego:
Cytat: S?d rejonowy w Olsztynie postanowi? we wtorek o aresztowaniu na trzy miesi?ce notariusz Haliny M., która od grudnia nie odbiera s?dowych wezwa? i nie stawia si? na proces, w którym jest oskar?ona.
"Notariusz Halina M. uporczywie utrudnia rozpocz?cie procesu, poniewa? nie odbiera wysy?anej jej poczt? korespondencji z s?du, nie stawia si? na rozprawy, a usprawiedliwienia jej nieobecno?ci s? absurdalne" - powiedzia?a w uzasadnieniu decyzji o aresztowaniu s?dzia Joanna Naworska.

Wydaj?c na wniosek prokuratury decyzj? o trzymiesi?cznym areszcie dla notariusz s?d zastrzeg?, ?e ten ?rodek zapobiegawczy mo?e zosta? uchylony po wp?aceniu przez Halin? M. 40 tys. z? por?czenia maj?tkowego. "Termin rozpocz?cia aresztu liczy si? od chwili zatrzymania Haliny M., a na wp?acenie kaucji pani M. ma 14 dni" - doda?a s?dzia Naworska.

Olszty?ska notariusz Halina M. jest oskar?ona o nadu?ycie swoich funkcji (chodzi o po?wiadczanie nieprawdy w aktach notarialnych) i pomocnictwo w oszustwie, którego mia?o si? dopu?ci? wspó?oskar?one ma??e?stwo deweloperów - oni stawiaj? si? na rozprawy.

Proces notariusz i deweloperów mia? si? rozpocz?? 18 grudnia 2007 r., ale Halina M. nie stawi?a si? w s?dzie motywuj?c, ?e tego dnia ma umówionych klientów na podpisywanie aktów notarialnych. Kolejna rozprawa mia?a si? odby? 15 stycznia, ale dzie? przed rozpraw? Halina M. poinformowa?a s?d, ?e wyje?d?a do Warszawy na spotkanie z wiceministrem sprawiedliwo?ci Marianem Cichoszem.

"Z informacji uzyskanych przez s?d wynika, ?e pani M. nie stawi?a si? w ministerstwie. Jad?c do Warszawy zmieni?a zdanie i cho? dojecha?a na miejsce, to odwróci?a si? na pi?cie i wróci?a do Olsztyna" - powiedzia?a s?dzia Naworska i przypomnia?a, ?e ju? w styczniu s?d za po?rednictwem policji dor?czy? jej pismo, w którym informowa?, ?e kolejne niestawiennictwo mo?e skutkowa? zastosowaniem wobec niej ?rodków zapobiegawczych.

We wtorek notariusz Halina M. znów nie stawi?a si? w s?dzie, bo - jak powiedzia?a PAP - "nie kaza? jej si? stawia? jej mecenas, który powiedzia?, ?e przedstawi s?dowi zwolnienie lekarskie". W czasie, gdy s?d próbowa? otworzy? przewód s?dowy, Halina M. pracowa?a w swojej kancelarii notarialnej.

Adwokat Haliny M., mec. Kazimierz Pawelec rzeczywi?cie nades?a? s?dowi zwolnienie lekarskie, ale s?dzia Naworska powiedzia?a, ?e "budzi ono wiele zastrze?e?", poniewa? jest nieczytelne i nie wystawi? go uprawniony lekarz. "Dlatego s?d zwróci? si? o dokumentacj? medyczn?, by sprawdzi? zasadno?? tego zwolnienia".

Ponadto adwokat Haliny M., który ma kancelari? w Warszawie, zapowiedzia? w pi?mie do s?du, ?e zaraz po zwolnieniu udaje si? na urlop. "Dziwne, ?e ten urlop przypada akurat wtedy, gdy s?d zaplanowa? kolejne rozprawy. S?d zapyta prezesów warszawskich s?dów, czy w tym czasie mecenas zadeklarowa?, ?e b?dzie nieobecny" - powiedzia?a s?dzia Naworska. Doda?a, ?e zobowi?za?a adwokata do ustanowienia pe?nomocnika substytucyjnego.

Halina M. dowiedzia?a si? o decyzji o aresztowaniu od dziennikarza PAP. By?a bardzo zaskoczona.

Wobec Haliny M. toczy si? te? post?powanie dyscyplinarne wytoczone jej przez Rad? Izby Notarialnej w Bia?ymstoku (podlegaj? jej notariusze z Olsztyna), Rada z?o?y?a tak?e do ministerstwa sprawiedliwo?ci wniosek o wykre?lenie jej z listy notariuszy. Oba post?powania s? w toku.

?ród?o: Gazeta Wyborcza Olsztyn



wygl?da na to, ?e jednego notariusza mo?emy z listy skre?li? :p

Platforma Obywatelska Żory - Anatomia konfliktu

Ciąg dalszy Dzisiaj, 18 sierpnia 2008 Dziennik Zachodni

Radny może więcej?

ŻORY: Mamy dowody na to, że żorski radny, Zbigniew Krówka, który na co dzień jest instruktorem w jednym z klubów osiedlowych Miejskiego Ośrodka Kultury, powinien zostać dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

Według dokumentów, do których dotarliśmy, Krówka przychodził do pracy, o której chciał i wychodził z niej, kiedy miał na to ochotę. Ponadto zostawił dzieci bawiące się w klubie jedynie pod opieką stażystki. Zdaniem jego przełożonej, to niedopuszczalne. Mimo to Henryka Krypczyk, szefowa MOK, nie zamierza zwolnić Krówki .

"13 maja 2008 Zbigniew Krówka przyszedł do pracy o 14.50, choć powinien być w pracy od godziny 14. Wkrótce jednak wyszedł. Wrócił do klubu o 16.10, po dziesięciu minutach znów wyszedł i już nie wrócił" - czytamy w jednym z dokumentów, które znajdują się na biurku dyrektorki ośrodka kultury.

Podobne sytuacje zdarzały się kilkakrotnie, radny nie wpisywał się też na listę obecności. Henryka Krypczyk mówi wprost, że jej podwładny nie wywiązywał się dobrze z obowiązków. - To, co zrobił, jest poważnym naruszeniem obowiązków pracowniczych, które kwalifikują go do zwolnienia dyscyplinarnego - przyznaje dyrektorka MOK.

Radny jest zaskoczony, że dotarliśmy do dokumentów, które są objęte ochroną danych osobowych, jednocześnie przyznaje, że w kwietniu i maju zdarzało mu się opuszczać klub w godzinach pracy. - Moja bezpośrednia przełożona w klubie była wtedy na zwolnieniu lekarskim. W tym czasie cała działalność placówki była na mojej głowie. Dodatkowo miałem do załatwienia wiele spraw związanych z organizacją imprez. Dyrekcja MOK nawet nie pomyślała, żeby przysłać kogoś na zastępstwo - broni się Krówka.

Henryka Krypczyk twierdzi, że nigdy nikt nie zgłosił się do niej i nie poprosił o zastępstwo. Z dokumentami kompromitującymi Zbigniewa Krówkę, jego szefowa poszła po radę do prezydenta i przewodniczącego rady miasta. Obaj panowie umyli ręce i pozostawili jej decyzję co do losów Krówki. - To pani dyrektor jest przełożoną pana Krówki i to do niej należy decyzja w tej sprawie - powiedział Piotr Kosztyła, przewodniczący rady miasta. Problem w tym, że aby zwolnić radnego z pracy, muszą się na to zgodzić jego koledzy z rady miasta.

Krypczyk zrezygnowała więc z takiego zamiaru. Jak to tłumaczy? - Nie chcę się mieszać w politykę - mówi. Czy na taką łaskawość mogliby liczyć pozostali pracownicy?

- W takim wypadku nie musiałabym pytać o zgodę radnych - odpowiada wymijająco Krypczyk.

A w Żorach nie tak łatwo stracić pracę, gdy jest się radnym. Mieszkańcy doskonale pamiętają zeszłoroczne głosowania nad "wyrażeniem zgody na zwolnienie z pracy" radnego Witolda Raszczyka, który, choć osiągnął wiek emerytalny, nie chciał odejść z pracy w kopalni. KWK Borynia trzy razy wnosiła do rady o wyrażenie takiej zgody. Radni wydali ją dopiero za trzecim podejściem. Trwało to ponad pół roku.

W przypadku Krówki skończyło się tylko na wezwaniu "na dywanik". Do przewodniczącego rady miasta nie wpłynął wniosek o wyrażenie zgody na zwolnienie radnego z pracy.

- Postanowiłam skorzystać z innych kar dyscyplinarnych, jak brak premii i brak podwyżki pensji w tym roku - mówi dyrektorka MOK.

Odwołanie zastępcy prezydenta z radnym Zbigniewem Krówką w tle

Zbigniew Krówka, radny PO, był jednym z bohaterów głośnego listu Jacka Arasima, który na życzenie PO musiał zrezygnować z funkcji zastępcy prezydenta (pisaliśmy o tym przed dwoma tygodniami). Oficjalnie Arasim stracił poparcie partii za brak realizacji jej programu. Zdaniem Arasima, prawdziwym powodem utraty poparcia było m.in. zbieranie "kwitów" na Krówkę i zablokowanie jego kandydatury na kierownika hali sportowej.

Tomasz Siemieniec

Poradnik dla mamy i taty, czyli ...

Natknelam sie na to na gazecie.pl. wszystko w jednym miejscu.
(opracowane przez pracownikow centrali i oddziału ZUS w Szczecinie oraz szczecińska kancelarie adwokata i radcy prawnego Dariusz Niebieszczański & Stefan Mazurkiewicz)

Masz dziecko? To masz także szczególne prawa i przywileje. Ale skorzystasz z nich tylko wtedy, gdy o nich wiesz

Staramy się o dziecko
Lecząc niepłodność, możemy korzystać ze zwolnień lekarskich na takich samych zasadach, jak podczas choroby. Czy, kiedy i na jak długo je dostaniemy, decyduje lekarz prowadzący. Mamy prawo do zasiłku chorobowego (patrz: słowniczek) w wysokości 80 proc. podstawy wymiaru (podczas pobytu w szpitalu - 70 proc.). Przypominamy: podstawa wymiaru to średnia pensja liczona z 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających miesiąc, w którym zachorowaliśmy.

Gdy terapia się powiedzie i kobieta zajdzie w ciążę, to oczywiście zyskuje prawo do zasiłku chorobowego w wysokości 100 proc. podstawy wymiaru oraz specjalnych przywilejów, które ma każda przyszła mama.

Ciąża pod ochroną
Ciąża to czas szczególnych praw i wyjątkowej ochrony. Pracownicy spodziewającej się dziecka nie wolno zlecać niektórych zadań, np. zmuszać do nocnych zmian czy nadgodzin. Najważniejsza ochrona to art. 177 kodeksu pracy, który nie pozwala jej zwolnić (także kiedy przebywa na urlopie macierzyńskim!).

Przywileje dotyczą tylko kobiet pracujących na umowę o pracę. Nieważne, czy jest to umowa na czas określony czy nieokreślony. Obejmują one nawet panie zatrudnione na okres próbny, ale tylko wtedy, gdy trwa ponad miesiąc.

Niestety, nie skorzystają z nich zatrudnione na podstawie:

• umowy zlecenia,

• umowy o dzieło,

• umowy agencyjnej.

Także przyszła mama, która została wybrana w wyborach na określoną funkcję społeczną (np. posłanka zawodowa) nie ma specjalnej ochrony. Jeśli z tą funkcją wiąże się zatrudnienie, to kończy się ono najpóźniej z dniem wygaśnięciem mandatu czy upływem kadencji. Oczywiście, jeśli na czas sprawowania takiej funkcji kobieta wzięła urlop bezpłatny i po upływie kadencji wraca do swojego pierwotnego zakładu pracy (gdzie ma umowę o pracę), odzyskuje wszelkie przywileje zapewniające ciężarnej ochronę. Warunek: musi wrócić do swojego zakładu w ciągu maksymalnie 7 dni od ustania funkcji z wyboru (art. 74 kodeksu pracy).

Od kiedy kobieta jest chroniona
Od początku ciąży. I wcale nie jest ważne, kiedy poinformowała o swoim stanie pracodawcę.

Przykład:

Pani Alina Z. chciała powiedzieć szefowi, że jest w ciąży, ale ciągle czekała na dobry moment. Tymczasem to szef ją zaskoczył - wezwał ją i wręczył wypowiedzenie. Pani Alina załamała się - myślała, że przez to swoje zwlekanie straciła przywileje. Znajomy prawnik wyprowadził ją z błędu - nawet jeśli nie zdążyła powiadomić szefa, liczy się sam fakt, że spodziewa się dziecka. Prawnik powołał się na wyrok Sądu Najwyższego z 15 stycznia 1988 (Sygnatura: I PRN 74/78).

Ważne: ochronie podlegałaby również wtedy, gdyby nie zdawała sobie sprawy, że w chwili wypowiedzenia była w ciąży. W takim wypadku może wystąpić o zmianę decyzji pracodawcy. Co więcej - nawet, jeśli sama złożyłaby wniosek o zwolnienie za porozumieniem stron, a dopiero później dowiedziała się, że jest w ciąży, mogłaby wycofać ten wniosek i dalej podlegać ochronie (orzeczenie Sądu Najwyższego z 19 marca 2002, Sygnatura: I PKN 156/2001; orzecznictwo: OSNP 2004/5/78). Uwaga! Jeśli pracownica dostała wypowiedzenie (np. z trzymiesięcznym terminem), a w jego trakcie zaszła w ciążę, już nie wolno jej zwolnić (wyrok SN z 29 marca 2001 - Sygnatura: I PKN 330/00).

Co zrobić, jeśli pracodawca nie weźmie tego pod uwagę? Np. wystąpić do sądu i walczyć o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie. Wtedy w sądzie można przywołać wymienione wyżej orzeczenia jako argument przemawiający na korzyść ciężarnej. Ale decyzja i tak należy do sądu.

Czy to znaczy, że kobiety w ciąży nigdy nie można zwolnić?

Można, ale tylko w sytuacji wyjątkowej. Przede wszystkim - dyscyplinarnie. Czyli na podstawie art. 52 kodeksu pracy:
• gdy pracownica dokona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych (np. nieusprawiedliwiona nie pojawi się w pracy przez dłuższy czas, nadużywa alkoholu lub środków farmakologicznych albo ukradnie coś z zakładu pracy);

• popełni przestępstwo uniemożliwiające dalsze jej zatrudnianie na tym stanowisku (np. zdefrauduje pieniądze firmowe - przestępstwo musi być oczywiste lub stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu!),

• albo gdy z własnej winy straci uprawnienia do wykonywanej pracy (np. prawniczka firmy zostanie skreślona z listy radców).

Innym przypadkiem jest rozwiązanie przez pracodawcę umowy o pracę za wypowiedzeniem w okresie ciąży lub urlopu macierzyńskiego. Takie zakończenie stosunku pracy może nastąpić tylko w razie ogłoszenia upadłości lub likwidacji zakładu pracy.

Jeżeli pracodawca wręczy ciężarnej wypowiedzenie, a ona wygra w sądzie, musi przywrócić ją do pracy. Co więcej - za cały czas pozostawania bez pracy należy się jej odszkodowanie.

To szczególny przywilej, bo innym pracownikom należałoby się w takiej sytuacji tylko wynagrodzenie za maksymalnie trzy miesiące (art. 56 i 57 kodeksu pracy).

Nawet jeżeli kobieta w trakcie ciąży straciła pracę i ubezpieczenie chorobowe z powodu likwidacji lub upadłości firmy, a choruje, to do dnia porodu powinna dostawać zasiłek chorobowy w wysokości 100 proc. podstawy wymiaru (art. 30 Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa). Zasiłek ten wypłaci ZUS. Tam więc powinna o niego wystąpić.

Ciąża z kłopotami
Kobieta, która choruje w trakcie ciąży, ma prawo do zwolnień lekarskich na takich samych zasadach jak inne osoby chore. Na zwolnieniu lekarskim może przebywać do 182 dni. Otrzymuje tzw. zasiłek chorobowy. W jej przypadku to 100 proc. podstawy wymiaru.

Jeżeli bierze kilka zwolnień z przerwami (z tego samego powodu, tej samej choroby), ważne jest, jak długie są przerwy między nimi. Jeśli krótsze niż 60 dni, ZUS je zsumuje. Gdy dłuższe, uzna za niezależne okresy zasiłkowe i nie zsumuje, a następny zacznie liczyć od początku (art. 9 Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa).

Przykład:

Pani Zofia była na zwolnieniu przez 20 dni w pierwszym miesiącu ciąży. Później czuła się dobrze i pracowała, a od szóstego miesiąca znów musiała wziąć zwolnienie. Ponieważ przerwa była dłuższa niż 60 dni, ZUS zaczął odliczać jej te 182 dni od początku. Pani Olga też była na zwolnieniu przez 20 dni w pierwszym miesiącu ciąży. Później czuła się dobrze, ale już od początku trzeciego miesiąca - znów źle. Miała więc tylko 30 dni przerwy między zwolnieniami. Dlatego ZUS potraktował je jako jeden okres zasiłkowy i już po siódmym miesiącu ciąży pani Olga wykorzystała całe 182 dni.

To ważne, bo obecne przepisy nie pozwalają przedłużać wypłaty zasiłku chorobowego o dalsze trzy miesiące.

Co więc powinna zrobić przyszła mama, jeśli jej zwolnienie wkrótce przekroczy te 182 dni, a ona ciągle nie może wrócić do pracy?

O tym musi pomyśleć wcześniej. Co najmniej sześć tygodni przed upływem182 dni zasiłkowych powinna w ZUS (swoim oddziale) złożyć wniosek o przyznanie tzw. świadczenia rehabilitacyjnego (patrz: słowniczek).

Dlaczego z takim wyprzedzeniem? Bo o przyznaniu tego świadczenia decyduje lekarz orzecznik. Jeżeli kobieta jest niezadowolona, może odwołać się pisemnie do komisji lekarskiej ZUS. Wtedy wydanie decyzji się przedłuża.

Natomiast od decyzji ZUS może odwołać się do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych (w swoim sądzie rejonowym).

Uwaga! To lekarz prowadzący powinien odpowiednio wcześnie poinformować ciężarną, że musi starać się o świadczenie rehabilitacyjne (Rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 27 lipca 1999 w sprawie szczegółowych zasad i trybu wystawiania zaświadczeń lekarskich... wraz ze zmianami z 22 grudnia 2005). Ale, jak narzekają przyszłe mamy, nie zawsze tak się dzieje. Lepiej więc samemu wcześniej wystąpić o świadczenie rehabilitacyjne. Tak, by otrzymać je zaraz po zakończeniu pobierania zasiłku chorobowego i nie zostać bez pieniędzy.

?wiadczenie rehabilitacyjne to dla ciężarnej znów 100 proc. podstawy wymiaru (dla innych pracowników - 90 proc. przez pierwsze trzy miesiące, później tylko 75 proc.). Można je pobierać aż do rozwiązania (inni - maksymalnie do 12 miesięcy).

Kobieta zatrudniona w kilku miejscach powinna dostać zwolnienie do wszystkich miejsc pracy. Musi o to poprosić lekarza. Takie zwolnienie trzeba złożyć w ciągu siedmiu dni od wystawienia.
ZUS ma prawo skontrolować kobietę ciężarną na chorobowym, podobnie jak kontroluje inne osoby. Np. sprawdzić, czy nie dorabia, zamiast odpoczywać. Może to zrobić tyle razy, ile uzna za stosowne. Zwykle jednak (by nie narażać kobiety na dodatkowy stres) ciężarnej nie wzywa się na badanie przez lekarza orzecznika. Ponoć nawet wtedy, kiedy stara się o świadczenie rehabilitacyjne.

Uwaga! Jeżeli lekarz zaleci ciężarnej leżenie, powinna leżeć. Taka informacja zostaje wpisana do zwolnienia.

Czy musi leżeć w domu?

Nie. Może np. przebywać u rodziny (nawet w odległej miejscowości), pod której opieką pozostaje. Ważne! Powinna powiadomić swój ZUS lub swój zakład pracy (płatnika świadczenia), pod jakim adresem przebywa.

Ciężarna pracownica, która nie korzysta ze zwolnienia lekarskiego, ma prawo wykonać zlecone przez lekarza badanie specjalistyczne w godzinach pracy. Oczywiście wtedy, gdy po pracy jest to niemożliwe (np. godziny pracy pokrywają się z godzinami otwarcia przychodni specjalistycznej). Mimo że nie była ona w tym czasie w pracy, należy się jej normalne wynagrodzenie za ten czas.

Macierzyński/tacierzyński
W Sejmie leżą projekty ustaw, które przewidują zmiany zasad przyznawania urlopu macierzyńskiego. Posłowie debatują, prześcigają się w pomysłach. Ale na razie wymiar urlopu macierzyńskiego to wciąż:

• 16 tygodni - przy pierwszym porodzie,

• 18 tygodni - przy każdym następnym porodzie,

• 26 tygodni - w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka podczas jednego porodu, czyli: mamie bliźniaków, trojaczków itd.

Na macierzyński można pójść już przed porodem! Kobieta ma prawo w ten sposób wykorzystać co najmniej dwa tygodnie urlopu (art. 180 par. 3). Resztę odbierze po urodzeniu dziecka. Jednak pracodawca nie może zmusić jej, by tak zrobiła. Nawet jeżeli jego zdaniem w trakcie ciąży za często była na zwolnieniu.

Uwaga! Matka na własne życzenie może zrezygnować z części urlopu macierzyńskiego, ale musi wziąć nie mniej niż 14 tygodni liczonych od dnia porodu.

Część urlopu macierzyńskiego może także wykorzystać tata! Ale i wtedy mama musi wziąć 14 tygodni. Później pisze do pracodawcy prośbę o skrócenie jej urlopu i dołącza zaświadczenie od pracodawcy męża potwierdzające termin rozpoczęcia urlopu przez tatę. Mama lub tata na takim urlopie mają prawo do zasiłku macierzyńskiego (patrz: słowniczek).

Taki zasiłek to przeciętne miesięczne wynagrodzenie z ostatnich 12 miesięcy kalendarzowych.

Kto powinien go wypłacać? Reguluje to art. 61. Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Zgodnie z nim - w zakładach, które zgłosiły do ubezpieczenia chorobowego powyżej 20 osób, taki zasiłek płaci pracodawca, czyli tzw. płatnik składek.

Natomiast ZUS wypłaca je:

• pracownikom zakładów zatrudniających do 20 osób,

• ubezpieczonym prowadzącym pozarolniczą działalność gospodarczą i osobom z nimi współpracującym,

• ubezpieczonym podlegającym ubezpieczeniu chorobowemu w Polsce z tytułu zatrudnienia u pracodawcy zagranicznego.

Wyjątkowo zasiłek przysługuje także wtedy, gdy mama nie jest już objęta ubezpieczeniem chorobowym. Jest to możliwe, gdy w czasie ciąży zakład mamy ogłosił upadłość lub został zlikwidowany lub gdy matka została zwolniona z naruszeniem prawa (musi być prawomocny wyrok sądu).
Urlopu macierzyńskiego nie można dzielić na części i wykorzystywać z przerwami. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy dziecko zostaje w szpitalu. Wówczas mama musi wykorzystać osiem tygodni macierzyńskiego liczonego od dnia porodu, a potem może wrócić do pracy i resztę takiego urlopu wziąć już po zabraniu malucha ze szpitala do domu.

Zaraz po macierzyńskim rodzic ma prawo wziąć urlop wypoczynkowy. Pracodawca musi go udzielić (art. 163 par. 3 kodeksu pracy). Można też wziąć urlop wychowawczy.

Adoptujemy dziecko
I w takim przypadku rodzicom należy się macierzyński (a dokładnie urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego). Prawo do niego mają także rodziny zastępcze - z wyjątkiem rodziny zastępczej pełniącej zadania pogotowia rodzinnego! Warunek: można go wykorzystać tylko do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia.

Pozostałe prawa i przywileje (np. urlop wychowawczy, zwolnienia, opieka) są identyczne dla wszystkich rodziców (biologicznych i adopcyjnych).

Na wychowawczym
Urlop wychowawczy może wziąć mama lub tata. Ale aby go otrzymać, trzeba być zatrudnionym przez co najmniej sześć miesięcy (łącznie, a więc można zmienić pracę i zsumować okresy zatrudnienia w kilku firmach). Ważne! Musi to być zatrudnienie w ramach stosunku pracy (więcej o tym pisaliśmy na początku, w akapicie o ciąży pod ochroną).

Ile może trwać wychowawczy?

• Na jedno dziecko - maksymalnie do trzech lat. Przysługuje tylko do ukończenia przez dziecko czwartego roku życia;

• na bliźniaki i więcej dzieci - także do trzech lat, do ukończenia czwartego roku życia; potwierdza to wyrok Sądu Najwyższego z 28 listopada 2002 r. (II UK 94/2002 - OSNPUS 2004, nr 6, poz. 106);

• na dziecko niepełnosprawne - do trzech lat. Można go wykorzystać do ukończenia przez dziecko 18. roku życia, jeżeli z powodu stanu zdrowia potwierdzonego orzeczeniem o niepełnosprawności dziecko wymaga osobistej opieki pracownika.

Wychowawczy można brać od razu cały lub z przerwami (maksymalnie w czterech częściach! - art. 186 kodeksu pracy). Nie trzeba się na niego decydować od razu po macierzyńskim. Ale musimy o niego poprosić pracodawcę (pisemnie!) co najmniej dwa tygodnie przed terminem. Oboje rodzice mogą być na takim urlopie jednocześnie, ale tylko przez trzy miesiące! (art. 186, par. 3 kodeksu pracy).

Okres urlopu wychowawczego liczy się do stażu pracy (ważne dla przyszłej emerytury).

Uwaga! Lata urlopu wychowawczego udzielonego po 1 stycznia 1999 r. są przeliczane jako tzw. składkowe, czyli jak normalny rok pracy. W czasie wychowawczego to budżet państwa opłaca za matkę lub ojca składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Są obliczane od kwoty równej wysokości świadczenia pielęgnacyjnego w tym czasie - dziś to 420 zł.

Niestety, taki urlop nie jest płatny. Pomoc finansowa w tym czasie należy się tylko uprawnionym do pobierania zasiłku rodzinnego (na podst. Ustawy z 28 listopada 2003 o świadczeniach rodzinnych):

• Rodzinom, w których dochód na osobę nie przekracza 504 zł,

• a w przypadku, gdy członkiem rodziny jest dziecko niepełnosprawne - 583 zł.

O prawo do zasiłku może się starać rodzina, która nieznacznie przekroczy ten dochód - o kwotę niższą niż najniższy zasiłek (czyli dziś 43 zł). Warunek: wcześniej dostawała taką pomoc!

Ile zasiłku rodzinnego można otrzymać?

• 48 zł - miesięcznie na dziecko do ukończenia 5 roku życia,
• 64 zł - miesięcznie na dziecko w wieku powyżej 5 roku życia do

ukończenia 18 roku życia

• 68 zł – miesięcznie na dziecko w wieku powyżej 18 roku życia do ukończenia 24 roku życia

O te pieniądze występujemy do swojej gminy. Konkretnie do instytucji, którą gmina wyznaczyła do realizacji Ustawy o świadczeniach rodzinnych. Zwykle jest to albo specjalny referat w urzędzie miasta, albo wydział Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie lub Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Jeśli nie wiemy, gdzie w naszym mieście wypłacane są świadczenia, zapytajmy w urzędzie miasta.

Osoby uprawnione do zasiłku rodzinnego mogą otrzymywać dodatki do niego, m.in. z tytułu urodzenia dziecka i z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem w okresie urlopu wychowawczego. Szczegółowo o zasiłkach, dodatkach, zapomogach i wszelkich formach finansowej pomocy na dzieci napiszemy jutro w "Gazecie".

Ważna zmiana! Jeżeli mama przebywająca na urlopie wychowawczym urodzi następne dziecko, nie przysługuje jej urlop macierzyński, bo wszelkie obowiązki wynikające ze stosunku pracy są w tym czasie zawieszone. Ale uwaga! Ma prawo do zasiłku macierzyńskiego, czyli może pobierać także zasiłek rodzinny z dodatkami, a na drugie dziecko także zasiłek macierzyński!

W latach 1999-2004 kobietom w takiej sytuacji zabierano wypłacany wówczas wychowawczy, bo rozporządzenia ministra pracy zakazywały pobierania obu świadczeń jednocześnie. Ale 30 stycznia 2006 r. Trybunał Konstytucyjny uznał te przepisy za naruszające konstytucję. Dlatego kobiety mogły występować do ZUS o zwrot utraconych zasiłków. A te, które dopiero znajdą się w takiej sytuacji, mają prawo do obu tych świadczeń naraz (orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 30 stycznia 2006, sygnatura: SK 39/04).

Osoby przebywającej na urlopie wychowawczym nie można zwolnić. Wyjątek: dyscyplinarnie - art. 52 kodeksu pracy. Niestety, mogą ją objąć zwolnienia grupowe, kiedy firma ogłasza upadłość czy jest likwidowana (art. 186 kodeksu pracy oraz Ustawa z 13 marca 2003 o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników).

Uwaga na zwolnienia grupowe!

Przykład: Sprawa, w której orzekał Sąd Najwyższy (sygnatura: II PZP 13/05). Danuta B., kelnerka z Piły, miała umowę na czas nieokreślony. W latach 2004-07 miała być na urlopie wychowawczym. Ale w marcu 2005 r. dostała wypowiedzenie. Jej szef uzasadnił to zmianami organizacyjnymi w firmie - powołał się na art. 10 ustawy z 13 marca 2003 o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników. Wystąpiła do sądu. W pierwszej instancji wygrała. Sąd uznał, że ograniczenie zatrudnienia to jeszcze nie likwidacja czy upadłość. Sąd odwoławczy miał wątpliwość, więc wystąpił z pytaniem do Sądu Najwyższego. Ten ostatni stwierdził, że przepisy o zwolnieniach grupowych (art. 10 ust. 1 i 2) pozwalają w takim przypadku rozwiązać umowę o pracę. Przywołał art. 5 tej ustawy, który mówi, kiedy nie stosuje się przepisów szczególnej ochrony. Dlatego pracownika na urlopie wychowawczym można zwolnić na podstawie ustawy o zwolnieniach grupowych. W takich przypadkach wyłącza ona szczególną ochronę kodeksu pracy.

Czy w trakcie wychowawczego można się dokształcać?

Rodzic może się szkolić, a nawet dorabiać. Ale nie tak, by wykluczało to możliwość sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. Gdy pracodawca dowie się, że pracownik nie sprawuje takiej opieki, może wezwać go do stawienia się w pracy (art. 1862, par. 2 kodeksu pracy).

Po powrocie z wychowawczego mama lub tata musi być zatrudniony na tym samym lub równorzędnym stanowisku. Warunek: wynagrodzenie nie może być niższe niż przed urlopem, a praca zgodna z kwalifikacjami.

W trakcie urlopu wychowawczego nie przysługuje zasiłek chorobowy.

Mama lub tata jeszcze na urlopie macierzyńskim ma prawo powiadomić pracodawcę, że nie chce korzystać z urlopu wychowawczego, ale pragnie przez pewien okres pracować w mniejszym wymiarze - np. na pół etatu. Pracodawca musi tę prośbę uwzględnić (art. 1867 kodeksu pracy). Warunek: pracownik nie może zaproponować mniej niż połowy wymiaru czasu pracy i musi zadeklarować, jak długo chce w ten sposób pracować. Nie może to trwać dłużej, niż mógłby trwać urlop wychowawczy.

Niestety, takie urlopy nie przysługują kobietom prowadzącym własne firmy. Gdyby te mamy uparły się i zrobiły sobie taki urlop, i tak musiałyby albo normalnie płacić składki do ZUS (dziś jest to ponad 700 zł) albo wyrejestrować działalność. Resort pracy wyjaśniał, że taki urlop jest świadczeniem przewidzianym wyłącznie dla pracowników (art. 186 kodeksu pracy). Po nagłośnieniu tej dyskryminacji matek "prywaciar" do ministra pracy wystąpili rzecznik praw obywatelskich oraz rzecznik praw dziecka. Uważają, że przepisy dyskryminujące matki-właścicielki firm łamią konstytucję. RPO czeka teraz na odpowiedź z Ministerstwa Pracy.

Przerwa na karmienie
Gdy karmiąca mama pracuje do 4 godz. dziennie, przerwy nie przysługują. Jeżeli jednak jej dzień pracy jest dłuższy, ma do nich prawo.

• 1 x 0,5 godz. (lub 45-minutowa przy karmieniu dwójki lub więcej dzieci) przerwy - gdy pracuje do 6 godz. dziennie,

• 2 x 0,5 godz. (lub 2 x 45 min. przy bliźniakach i więcej) - gdy jej dzień pracy przekracza 6 godzin.

Te przerwy są normalnie płatne. Pracodawca nie może ich odmówić. Kobieta może z nich korzystać, dopóki karmi (nie ma określonego wieku dziecka). Ale uwaga! Jeżeli pracodawca podejrzewa, że pracująca mama nadużywa swoich praw, może zażądać zaświadczenia od lekarza.
Przerwy na karmienie to coś, co należy się dodatkowo (poza standardowymi dla wszystkich 15-minutowymi przerwami na zregenerowanie sił lub posiłek - przy pracy ponad 6 godz.).

Przerwy na karmienie można łączyć, co znaczy, że np. kobieta może wcześniej wychodzić do domu (art. 187 par. 1 kodeksu pracy). Może też zabiegać o ustalenie indywidualnego rozkładu czasu pracy.

Opieka nad dziećmi
Mama lub tata dziecka do czwartego roku życia ma w pracy szczególne prawa. Ale rodzice w swoich zakładach pracy muszą zadeklarować, kto będzie z tych praw korzystał (nie mogą oboje naraz). Takiemu rodzicowi nie wolno bez jego zgody dawać nadgodzin, zwłaszcza pracy w nocy, a także wysyłać w delegacje do innej miejscowości.

Do ukończenia przez dziecko 14. roku życia rodzic ma prawo do:

• dwóch dni wolnego na opiekę nad dzieckiem (płatnych jak dzień pracy). Można te dwa dni wykorzystać naraz lub w razie nagłej potrzeby brać po jednym dniu. Jeżeli rodzic zmienia zakład pracy, a w jednym wykorzystał jeden dzień, to ma prawo do drugiego dnia w danym roku u nowego pracodawcy;

• zasiłku opiekuńczego, czyli najprościej mówiąc, płatnego wolnego za czas opieki nad dzieckiem.

Uwaga! Przysługuje on tylko ubezpieczonym podlegającym obowiązkowo ubezpieczeniu chorobowemu. Nie mogą z niego skorzystać np. prowadzący własną działalność czy pracujący na zlecenie. Podstawę jego wymiaru stanowi przeciętne wynagrodzenie za 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających niezdolność do pracy. Należy się 80 proc. podstawy wymiaru.

Taki zasiłek dostaniemy, gdy:

• nasze dziecko ma do ośmiu lat, jest zdrowe, ale zamknięto jego żłobek, szkołę lub przedszkole i nie zapewniono innej opieki. Trzeba wtedy przynieść do płatnika - pracodawcy lub ZUS - zaświadczenie np. z tego żłobka, że taka sytuacja ma miejsce;

• małżonek stale opiekujący się dzieckiem zachorował (trafił chory do szpitalu lub np. żona rodzi dziecko), tak że nie może osobiście sprawować tej opieki;

• dziecko nie ma jeszcze ukończonych 14 lat, jest chore i wymaga opieki (tzw. zwolnienie lekarskie na dziecko);

• dziecko ma powyżej 14 lat, ale wymaga (z powodu choroby) opieki drugiej osoby

Zasiłek można pobierać nie dłużej niż 60 dni w roku (w sumie! niezależnie od liczby dzieci). W tych 60 dniach maksimum 14 może być wzięte na dziecko powyżej 14 lat.

Co zrobić, jeżeli zaczynamy pracę o 7.30, a jedyne w mieście przedszkole otwiera się dopiero o godz. 8? I na to jest rada. Rodzic w takiej sytuacji (podobnie jak matka karmiąca) może pisemnie poprosić pracodawcę o indywidualny rozkład czasu pracy. Krótko mówiąc - o pracę na innych zasadach niż wszyscy pozostali. O taki rozkład musi poprosić sam - wystąpić z pisemnym wnioskiem. Pracodawca nie musi się na to zgodzić, ale wielu szefów woli to zrobić, by znerwicowany rodzic nie urywał się z pracy albo się nie spóźniał.

Słowniczek
Podstawa wymiaru zasiłku - przeciętne miesięczne wynagrodzenie wypłacone za 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających niezdolność do pracy.

Zasiłek chorobowy - to świadczenie pieniężne, jakie przysługuje ubezpieczonemu, który nie jest zdolny do pracy z powodu choroby. Przysługuje do maks. 182 dni (ten czas to tzw. okres zasiłkowy). Jego wysokość jest procentową częścią tzw. podstawy wymiaru. U ciężarnej zasiłek ten równy jest 100 proc. podstawy wymiaru.

Zasiłek macierzyński - świadczenie wypłacane w trakcie korzystania z urlopu macierzyńskiego - 100 proc. podstawy wymiaru.

Dodatek wychowawczy - dodatek do zasiłku rodzinnego wypłacany z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem w trakcie urlopu wychowawczego. Należy się wyłącznie uprawnionym do zasiłku rodzinnego i wynosi 400 zł na dziecko.
?wiadczenie rehabilitacyjne - przysługuje osobie ubezpieczonej, gdy wyczerpała ona już zasiłek chorobowy, ale wciąż nie może wrócić do pracy. Warunek: dalsze leczenie, rehabilitacja rokują odzyskanie zdolności do pracy. Szczegóły tych świadczeń: Ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.

Ważne przepisy

• Kodeks pracy - Dz.U. 1998 r. nr 21, poz. 94 ze zmianami;

• Rozporządzenie ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej z 16 grudnia 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków udzielania urlopu wychowawczego - Dz.U. 2003 nr 230, poz. 2291;

• Ustawa z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa - Dz.U. 2005 nr 31 poz. 267

• Ustawa z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników - Dz.U. 2003 nr 90, poz. 844 ze zmianami

• Ustawa z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych - Dz.U. 2003 nr 228, poz. 2255 ze zm.