Swieta (bylo: Re: Wiadomości ze świata)

[This followup was posted to alt.pl.popieram.ateizm and a copy was sent
to the cited author.]

Cytat:Co sadzicie o praktykach pochodzacych z roznych religii, a wykonywanych
przez zdecydowana wiekszosc ludzi, w tym ateistow? Dzien Sw. Walentego (BTW
patron epileptykow) to swieto chrzescijanskie wymyslone w Anglii. Ale to
moze za maly przyklad. Z grubej rury: co we wspolczesnych domach robi
choinka (starogermanski obrzed) polaczona ze skladaniem sobie zyczen
"swiatecznych"? Albo "wielkanocne" jaja? Co to za zabobony?



Proponuje podejscie marketingowe:
-uswiadamiasz odbiorcy nie istniejaca potrzebe
-zaspokajasz ja (zarabiajac na tym)
-przyzwyczajasz konsumenta do zaspokajania potrzeby.

Zwroce uwage ze w czasie swiat okolochoinkowych szal zakupow zwieksza
popyt o 3/4. Wtedy klientowi mozna wcisnac wszystko co nie zeszlo ze
sklepu do tej pory. Ten _uswiecony_ zwyczaj jest dzis pielegnowany
szczegolnie troskliwie przez handlowcow.

 

Swieta (bylo: Re: Wiadomości ze świata)

Hm "temacik" faktycznie ciekawy.
Kazde swieto, kazda okazja jest dobra na to zeby sie spotkac w gronie
przyjaciol, rodziny [Wigilia];
Wszystko to jest po to zeby sprawiac czlowiekowi radosc. To nic, ze
zwyczaje te staly sie bardziej tradycja niz "swietem" religijnym.
Jezeli ma sluzyc czemus dobremu, pozytywnemu to dlaczego nie ?
______
Miszka

Cytat:O wlasnie :-) Jest kolejny ciekawy temacik.

Co sadzicie o praktykach pochodzacych z roznych religii, a
wykonywanych
przez zdecydowana wiekszosc ludzi, w tym ateistow? Dzien Sw.
Walentego (BTW
patron epileptykow) to swieto chrzescijanskie wymyslone w Anglii. Ale
to
moze za maly przyklad. Z grubej rury: co we wspolczesnych domach robi
choinka (starogermanski obrzed) polaczona ze skladaniem sobie zyczen
"swiatecznych"? Albo "wielkanocne" jaja? Co to za zabobony?

pozdrowionka

Piotr



Zezwolenie na filmowanie w ko ciele


Cytat:
Tearaz to chyba czesto sie tam cos dzieje, a nie kazdego
stac, zeby przyjechak krewny z Hollywooda, nie?
Nie ma problemow ?



wiem że chciałeś sobie zażartować, ale odpowiem ci poważnie.
Filmowanie uroczystości w synagodze jest dużo trudniejsze, choćby z tego
powodu że zwyczaje i obrzędy (nazwijmy tak liturgię judaistyczną) są
praktycznie nieznane. Żydzi są bardzo wyczuleni na przestrzeganie Prawa, na
pewno bardziej niż przeciętny ksiądz w kościele. Szczególnie Żydzi
ortodoksyjni, oni w zasadzie obcemu nie pozwalają filmować siebie i synagogi
podczas modlitwy.
Są takie miejsca w synagodze gdzie niewierzącemu nie wolno się nawet
zbliżyć.
To już prędzej u nas można podejść bliziutko do ołtarza czy księdza.
Coś wiem na ten temat, bo trzy razy pomagałem w filmowaniu w synagodze
uroczystości religijnych, a wybrali mnie tylko dlatego, że od wielu lat
interesowała mnie ta tematyka.
Kameramen Żyd - pochodzenia polskiego mieszkający we Francji, poznaliśmy się
kilka lat temu na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, odwiedziłem go
niedawno w Paryżu.
pozdrawiam
Stefan

Zezwolenie na filmowanie w ko ciele


|
|
| A jak to jest u was w ... SYNAGOOGLACH ?
| Tearaz to chyba czesto sie tam cos dzieje, a nie kazdego
| stac, zeby przyjechak krewny z Hollywooda, nie?
| Nie ma problemow ?
| wiem że chciałeś sobie zażartować, ale odpowiem ci poważnie.
| Filmowanie uroczystości w synagodze jest dużo trudniejsze, choćby z tego
| powodu że zwyczaje i obrzędy (nazwijmy tak liturgię judaistyczną) są
| praktycznie nieznane. Żydzi są bardzo wyczuleni na przestrzeganie Prawa, na
| pewno bardziej niż przeciętny ksiądz w kościele. Szczególnie Żydzi
| ortodoksyjni, oni w zasadzie obcemu nie pozwalają filmować siebie i synagogi
| podczas modlitwy.
| Są takie miejsca w synagodze gdzie niewierzącemu nie wolno się nawet
| zbliżyć.
| To już prędzej u nas można podejść bliziutko do ołtarza czy księdza.
| Coś wiem na ten temat, bo trzy razy pomagałem w filmowaniu w synagodze
| uroczystości religijnych, a wybrali mnie tylko dlatego, że od wielu lat
| interesowała mnie ta tematyka.
| Kameramen Żyd - pochodzenia polskiego mieszkający we Francji, poznaliśmy się
| kilka lat temu na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, odwiedziłem go
| niedawno w Paryżu.
| pozdrawiam
| Stefan

Bardzo uprzejmie dziekuje za poszerzenie mej wiedzy.
Zreszta, nie bylo to dla mnie zaskoczeniem.
Ogolnie, to wszyscy duzo bardziej szanuja swoja wiare niz my sami.

Pozdrawiam
KOL

 

początek

Użytkownik "Telik"

Cytat:To pytanie dotyczy raczej źródeł magicznych :). Zobacz, co znalazłem



obmywanie nóg - po zakończeniu drogi, mycie nóg komuś lub wycieranie -
oznaka czci,
kucanie - przyczajanie sie w trawie  w obliczu zagrożenia,
granica lasu dla ludzi zyjących na stepie/sawannie - obce środowisko,
symboliczne pierwsze karmienie po przejściu granicy strumienia,
udawanie że sie nie widzi, udawanie że sie nigdzie nie było ...
tabu ściśle określone dla każdej płci i wieku

jesli pozostaniemy przy magii pierwotnej (żadne ezoteryzmy) której ślady
pozostały np. w naszych obrzędach i zwyczajach ludowych (także przejęte
przez chrześcijaństwo) - tak, i jedynie,

pozdrawiam
o.

ps
pięknie czytane, jak baśń

W zastępstwie Hikiego - prasówka ;)

http://tinyurl.com/3y8ep4
"Liga Polskich Rodzin żądała delegalizacji obrzędu chodzenia z Judaszem
w Skoczowie. Organizatorzy pochodu nie przestraszyli się i w tym roku
znowu przejdą z kukłą a potem spalą ją."

"Pomysł zakazania organizacji dorocznego pochodu zrodził się przed
rokiem. - To pogański zwyczaj, który razi chrześcijan i kłóci się z
wiarą katolików oraz ewangelików. Obrzęd odbywa się w czasie, gdy wielu
wiernych siedzi w skupieniu w kościołach i modli się (na przykład dla
ewangelików Wielki Piątek to największe święto), a tu ludzie maszerują i
hałasują."

"Trzeba się w końcu za to wziąć. Jeżeli nie będzie delegalizacji
Judosza, tego całego cyrku, to złożymy pozew w sądzie o naruszenie dóbr
chrześcijan - przekonywał Tadeusz Malejka."

Komentarz orlinosa: wypierdalać.

W zastępstwie Hikiego - prasówka ;)

Dnia 10-03-2008 o 00:16:08 Piotr 'Orlinos' Kozłowski  

Cytat:

http://tinyurl.com/3y8ep4
"Liga Polskich Rodzin żądała delegalizacji obrzędu chodzenia z Judaszem
w Skoczowie. Organizatorzy pochodu nie przestraszyli się i w tym roku
znowu przejdą z kukłą a potem spalą ją."

"Pomysł zakazania organizacji dorocznego pochodu zrodził się przed
rokiem. - To pogański zwyczaj, który razi chrześcijan i kłóci się z
wiarą katolików oraz ewangelików. Obrzęd odbywa się w czasie, gdy wielu
wiernych siedzi w skupieniu w kościołach i modli się (na przykład dla
ewangelików Wielki Piątek to największe święto), a tu ludzie maszerują i
hałasują."

"Trzeba się w końcu za to wziąć. Jeżeli nie będzie delegalizacji
Judosza, tego całego cyrku, to złożymy pozew w sądzie o naruszenie dóbr
chrześcijan - przekonywał Tadeusz Malejka."

Komentarz orlinosa: wypierdalać.



Niech się nie wpierdalają w nieswoje sprawy. Od zwalczania guseł jest  
Kościół, a nie gminni działacze partyjni.

Komentarz do tematu wątku: wypierdalać z tym hikim. Wziął jakiś Stoperan  
na mózg i biegunka mu przeszła. I dobrze.

W zastępstwie Hikiego - prasówka ;)

Cytat:
Dnia 10-03-2008 o 00:16:08 Piotr 'Orlinos' Kozłowski  

| http://tinyurl.com/3y8ep4
| "Liga Polskich Rodzin żądała delegalizacji obrzędu chodzenia z Judaszem
| w Skoczowie. Organizatorzy pochodu nie przestraszyli się i w tym roku
| znowu przejdą z kukłą a potem spalą ją."

| "Pomysł zakazania organizacji dorocznego pochodu zrodził się przed
| rokiem. - To pogański zwyczaj, który razi chrześcijan i kłóci się z
| wiarą katolików oraz ewangelików. Obrzęd odbywa się w czasie, gdy wielu
| wiernych siedzi w skupieniu w kościołach i modli się (na przykład dla
| ewangelików Wielki Piątek to największe święto), a tu ludzie maszerują i
| hałasują."

| "Trzeba się w końcu za to wziąć. Jeżeli nie będzie delegalizacji
| Judosza, tego całego cyrku, to złożymy pozew w sądzie o naruszenie dóbr
| chrześcijan - przekonywał Tadeusz Malejka."

| Komentarz orlinosa: wypierdalać.

Niech się nie wpierdalają w nieswoje sprawy. Od zwalczania guseł jest  
Kościół, a nie gminni działacze partyjni.



Obawiam się, że po zwalczeniu guseł niewiele by w Polsce zostało z KK.
(tak, jestem świadomy intelektualnych aspektów chrześcijaństwa, ale one
nie przynoszą takiego zarobku).

Cytat:Komentarz do tematu wątku: wypierdalać z tym hikim. Wziął jakiś Stoperan  
na mózg i biegunka mu przeszła. I dobrze.



Spoko, tak mi się linknęło, nie mam zamiaru go zastępować.

Może Hikiego jakaś kobita dopadła?

W zastępstwie Hikiego - prasówka ;)

Cytat:
http://tinyurl.com/3y8ep4
"Liga Polskich Rodzin żądała delegalizacji obrzędu chodzenia z
Judaszem w Skoczowie. Organizatorzy pochodu nie przestraszyli
 się i w tym roku znowu przejdą z kukłą a potem spalą ją."
"Pomysł zakazania organizacji dorocznego pochodu zrodził się przed
rokiem. - To pogański zwyczaj, który razi chrześcijan i kłóci się z
wiarą katolików oraz ewangelików. Obrzęd odbywa się w czasie, gdy wielu wiernych siedzi w skupieniu w kościołach i modli się (na
przykład dla ewangelików Wielki Piątek to największe święto), a tu
ludzie maszerują i hałasują."



Ciekawe, co ten Mateja z LPR tak sie martwi o protestantow.  Nie modli
sie o nich, by przejrzeli?

Litwa i religia

Cytat:
Poza tym na Litwie wiele obyczajow poganskich przetrwalo do XIX w.
a nawet poczatkow XX w. (patrz np. Mickiewiczowskie "Dziady").



Ludzie bioracy udzial w opisanym obrzedzie Dziadow byli grekotolikami
(unitami). Wobec tego ich przodkowie prawdopodobnie
nawrocili sie na  chrzescijanstwo (prawoslawne) dlugo przed chrztem Litwy
1387 (rzymskokatolickim).
Zreszta Mickiewicz chyba pisze gdzies, ze chodzi o zwyczaj (bialo?)ruski.
Samo wydarzenie chyba tez trzeba likowac na Bialorusi.
Pawel

wyliczmy święte miejsca słowian.

wmachura schrieb:

Cytat:

| I co wiesz o tym "kultowym" miejscu?
| Skad wiesz, ze tyl to slowianski zwyczaj?

Znaleziono tam, podczas budowy nowego kosciola w XIX w. kamien z wyrytym
portretem bostwa(?). Oryginal w muzeum w Szczecinie, kopia w Slupsku.



Jak bys mial zdjecie, to przeslij na prywatne.
Mnie w zasadzie interesuje bardziej "religia" slowian lub ich obrzedy
spirytualne.
Cytat:--
Pozdrawiam

Warcisław Machura



emulator

Witam

Mozliwe, ze moj temat odrobinke odbiega od tematu listy ale jestem pewien, ze
jest tu kilka osob, ktore potrafilyby mi pomoc i dlatego zaryzykuje i zapytam. :)

uruchomic i w to troche pograc. Potem mam powiedziec czy jestem w stanie cos
takiego zrobic na inna maszyne. Z tego co widze w dokumentacji ze zrobieniem nie
bedzie problemu. :) Problem jest w tym, ze nie bardzo wiem jak odpalic wersje na
J2ME. W dokumentacji calkiem przyjemnej dokumentacji do gry wyczytalem cos takiego:

Java handheld devices: Samsung S100, Rainbow, NFU2; Sanyo 4900, 6400;
Siemans MT50, SL45i, SL42i, S55; Nokia 3410i, 6310i, 7210, 7650; Motorola
V66; Phillips 820, Hitachi SHP300; LG 5350.

Sciagnalem wiec jakies javowe SDK dla Nokia 6310i i instalnalem. Jest tam cos co
sie nazywa "emulator" ale jak to odpalam to na sekunde pojawia sie obrazek
dresofonu i znika. Mam plik *.jar i nie mam pojecia jak to odpalic.

Zapewne pare osob z tej listy pisze cos pod J2ME i beda potrafily mi pomoc z tak
podstawowym problemem. Zupelnie sie nie znam na javowym srodowisku, zwyczajach i
obrzedach wiec bardzo prosze o wyrozumialosc.

Z gory dziekuje
i pozdrawiam
Mariusz Wlodarczyk

Z jakich powodów rysuje się samochód gwoździem?

Cytat:Witam Przeszanownych grupowiczów!
Mam interesujące pytanie:
Po co (z jakich powodów) rysuje się gwoździem (ewenement w skali mojej
ulicy)
cały samochód dookoła (Skoda Felicia kombi, srebrny metalik)? Może są
jakieś
nieznane mi zwyczaje, obyczaje, obrzędy???
Jeżeli rysa jest płytka (sam lakier) to można to usunąć polerką???
Ile takie coś będzie kosztowało??? (może nie jestem odosobniony)

Zarysowany został zaraz po umyciu... Jest podejrzenie, że dwa dni potem
powstała rysa z drugiej strony ("wcześniej jej nie było")



naprzykład gdy wyje ci taka kurwa przez całą noc...

Z jakich powodów rysuje się samochód gwoździem?


Cytat:Witam Przeszanownych grupowiczów!
Mam interesujące pytanie:
Po co (z jakich powodów) rysuje się gwoździem (ewenement w skali mojej
ulicy)
cały samochód dookoła (Skoda Felicia kombi, srebrny metalik)? Może są
jakieś
nieznane mi zwyczaje, obyczaje, obrzędy???



z czystego debilizmu, a w polaczkowie czesto z zawisci,
czemu masz miec kur... ladny samochod, zamiast przechlac
kase jak kazdy porzadny dres :)
niestety nie kazda rysa zejdzie w polerce, odswierzanie
calego samochodu kosztuje 300-400 zeta

najlepiej nie parkowac pod blokiem

pozdrowienia
gebels

Z jakich powodów rysuje się samochód gwoździem?

Cytat:Mam interesujące pytanie:
Po co (z jakich powodów) rysuje się gwoździem (ewenement w skali mojej
ulicy)
cały samochód dookoła (Skoda Felicia kombi, srebrny metalik)? Może są
jakieś
nieznane mi zwyczaje, obyczaje, obrzędy???
Jeżeli rysa jest płytka (sam lakier) to można to usunąć polerką???
Ile takie coś będzie kosztowało??? (może nie jestem odosobniony)

Zarysowany został zaraz po umyciu... Jest podejrzenie, że dwa dni potem
powstała rysa z drugiej strony ("wcześniej jej nie było")



Wyjacy autoalarm?
Utrudnienie ruchu pieszych z powodu niewlasciwego zaparkowania?
Czeste piszczenie oponami w poblizu blokow?
Parkowanie tylem pod czyimis oknami, bez uregulowania skladu spalin?
Jakis mlodzieniec dla bezinteresownej rozrywki?
Zawisc?

T. D.

Z jakich powodów rysuje się samochód gwoździem?


Cytat:Witam Przeszanownych grupowiczów!
Mam interesujące pytanie:
Po co (z jakich powodów) rysuje się gwoździem (ewenement w skali mojej ulicy)
cały samochód dookoła (Skoda Felicia kombi, srebrny metalik)? Może są jakieś
nieznane mi zwyczaje, obyczaje, obrzędy???



jak sie ma pape lakiernika? ;)

Wiara czy niewiara


Cytat:| Nie dla polityki - również dotyczy to koncesji
| nadawczych, opłat za lokale, za częstotliwości itp.

Alez juz dawno mowilem, ze nalezy skonczyc z tymi ulgami.



Wiesz, nie mam nic przeciwko ulgom, jeśli NAPRAWDĘ slużą kultywowaniu
jakichś tam tradycji, zwyczajów, obrzędów itp.
Ale ludzie ktorzy tak bogobojnie twierdza, robia straszliwe przekrety
moralno/etyczno/finansowe (rowniez nie twierdzę, że wszyscy)

Cytat:I nie mow, ze inni uprawiaja polityke wylacznie za wlasne pieniadze.



Dobrze, nie mówię.

Cytat:| Popatrzcie, jak AWS skoczył do gardła kwachowi, że ten używa
| prezydenckich zabawek do celów kampanii wyborczej.
| I to jest własnie wredna hipokryzja i belka na oczach.

To jest normalna walka polityczna. Juz pisalem ze polityka to brudna sprawa i
tylko swinie moga tam wyplynac.
Piotr



To nie jest wg mnie normalne, poniewaz srodowiska katoprawicy maja za
zle komu innemu, sami korzystaja z "bazy klerykalnej" = księża,
ambony, 2000 tysiecy lat wmawiania ludziom, że to co sie mowi z ambon,
to przekaz slowa Bożego itp. I to jest moralnie cięższe gatunkowo
przestępstwo, niż powiedzmy "normalne" krzywoprzysięstwo.

FreeMen

Swiatecznie paranaukowo...

Cytat:Istnieje jeszcze wiele swiat, ktore przejely sie od starych poganskich
zwyczajow, a tylko "nadano" im chrzescijanski wymiar wplatajac w to np.
Jezusa, Maryje czy inne Duchy swiete.



Akurat porównywanie nałożenia przez władze kościelne świąt chrześcijańskich
na dawne zwyczaje i obrzędy pogańskie z istniejącymi w innych systemach
wierzeń analogiami  do "Jezusów, Maryj i innych Duchów Św" jest pewnym
pomieszaniem spraw różnego kalibru.

W sumie nie wiem, dziwisz się, że kościół dokonał tego nałożenia? W końcu to
było bardzo pragmatyczne posunięcie. Pewnie na miejscu tych papieży i
biskupów, którzy to wprowadzali, też byś wolał takie rozwiązanie, które
pozwoliło na szybsze i mniej bolesne  rozmycie i wykorzenienie dawnych
wierzeń.

W sumie nie jest to żadne odkrycie Ameryki. Wiadomo, że o takich rzeczach
nie będzie co tydzień trąbił proboszcz w parafii, ale przecież są to rzeczy
ogólnie wiadome dla kogoś kto interesuje się tą tematyką.

pozdrawiam

Matrycy Perforat

Zwierzaczki.

Zastanawia mnie ten tekst "Wacka" - sk ąd czerpie takie informacje:/
Pisze o wyrafoniwanych gustach, o "przyjemno ści" jedzenia maćpiego możdzku, tyle tylko , że nie podaje w jakim kraju praktykuje się takie makabryczne zwyczaje kulinarne - nie wydaje mi się , żeby mogćo to by Ś prawd ą. :/

Sćyszaćam o tego typu obrzędach wykonywanych na pocz ątku ubiegćego wieku przez szamanów, ale miaćo to charakter zdecydowanie religijny i dotyczyćo bardzo zacofanych plemion w Ameryce Poćudniowej .

Zwierzaczki.

Cytat:Zastanawia mnie ten tekst "Wacka" - sk ąd czerpie takie informacje:/
Pisze o wyrafoniwanych gustach, o "przyjemno ści" jedzenia maćpiego możdzku, tyle tylko , że nie podaje w jakim kraju praktykuje się takie makabryczne zwyczaje kulinarne - nie wydaje mi się , żeby mogćo to by Ś prawd ą. :/

Sćyszaćam o tego typu obrzędach wykonywanych na pocz ątku ubiegćego wieku przez szamanów, ale miaćo to charakter zdecydowanie religijny i dotyczyćo bardzo zacofanych plemion w Ameryce Poćudniowej .



To jest prawda, a tego typu potrawy szeroko rozpowszechnione sa w krajach Dalekiego Wschodu. W naszej kulturze to jest bulwersuj ące, u nich - jak najbardziej normalne. Maćpka jest przynoszona do stoću żywa. Zamykana w czym ś w rodzaju dyb, tak że wystaje jej poćowa gćówki następnie gćówka jest rozbijana b ąd ź przepilowywana na oczach wygćodniaćej klienteli, a móżdżek jest serwowany wedle ich upodoba ą.

Zwyczaje w "Chłopach " W. Reymonta

Potrzebuje zrobić zadanie z POlskiego na temat ; Jakiegoś zwyczaju chłopów np . Wesele , obrzedy itp . Prosze neich mi opisze jakies zwyczaje chłopów mam takei zadanie z tematu :
Realistyczny obraz życia chlopów lipieckich w Chłopach S. Reymonta
Niech ktoś opisze jakies zwyaczje pomocy bo nie umeim

Potrzebne tytuly lektur do tematu maturalnego na j. polski

Co do tradycji to na pewno znajdziesz coś w:
"Pan Tadeusz"
"Chłopi"

Natomiast co do zwyczajów i obrzędów można znaleźć wiele w książce Barbary Ogrodowskiej "Zwyczaje i obrzędy w Polsce. Mały słownik"

[ Dodano: 8 Styczeń 2009, 16:41 ]
Mam też kilka wierszy o tematyce świąt, może na coś się przydadzą:
- Jan Kasprowicz - "Przy wigilijnym stole"
- Bronisława Ostrowska - "Żłobek"
- Stanisław Ciesielczuk - "Wigilia"

Miami INK na Discovery

a od Piątku 27 lutego o 21:00, co tydzien discovery zaczyna emitowac program "ryualne zdobienie ciała" widział ktoś może to, warte oglądania?, bo opis zachęcający jest:
"Zdobienie ludzkiego ciała w wielu kulturach miało i nadal ma charakter rytualny, często związany z wierzeniami religijnymi. Antropolog, Lars Krutak, bada święte obrzędy poprzez wnikliwą analizę zwyczajów i codziennego życia wojowników, kanibali czy nawet łowców głów. Nasz nieustraszony bohater podróżuje po świecie i odwiedza najbardziej egzotyczne plemiona. Pragnie przedstawić widzom bogate dziedzictwo kulturowe, kryjące się w prastarej sztuce tatuażu. Dzięki programowi spotkamy wielu ludzi, których ciało pokrywają niesamowite, ozdobne malowidła. Poznamy liczne style, wzory i techniki tatuaży oraz lokalne tradycje, które powoli zanikają."

Siedzenie po Komunii na tridentinie?

Dzięki, Natanaelu, przemyślałem Twoją odpowiedź i satysfakcjonuje mnie ona. Rzeczywiście, w nowej liturgii wyeliminowano kierowanie czci ku tabernakulum w trakcie, żeby nie było rozdwojenia, jednak w starej trzeba przyjąć, że się ją jak najbardziej oddaje, stąd rozsądnie uznać za prawo (stosując nowy przepis, że powstaje ono ze zwyczaju trwającego 30 lat, do rzeczywistości kilkuset lat przed Soborem) obowiązywanie klęczenia, gdy jest ono otwarte i trwają obrzędy Komunii.

Tak to jest, gdy aktualny papież sobie przypomina naukę Jezusa, że powinien wyciągać ze skarbca również rzeczy stare - a ludzie zanurzeni w odnowie łamią sobie głowy, jak się z takowymi antykami obchodzić, zwłaszcza w kontekście obecnym. No, ale w sumie jak się odnawia, warto chociaż jakoś w miarę znać wyjściowy stan uprzedni, i doceniać walory, jakie szczególnie uwydatniał (np. milczenie).

"Chrzest" ochrzczonego dziecka

No to żałuj.
Bardzo wymowny zwyczaj. Nieochrzczone dziecko nie jest członkiem Kościoła. W dniu chrztu zostaje do Kościoła wprowadzone, co wizualnie obrazuje ten zwyczaj. Nie jest on zapisany w nowym obrzędzie, ale nawiązuje do starego, bardzo starego obrzędu chrztu, kiedy to rytualnie prowadzono katechumena od drzwi kościoła do ołtarza. Nie wszędzie ten zwyczaj jest zachowywany, nie jest też obowiązkowy, ale jest jak najbardziej na miejscu.

Miejsce V Zlotu - Camping Sielanka w Warce

Ze strony karawaning.pl i fanklub Niewiadówek powinno pojawić się około 100 załóg. Wiemy takze że na takie spotkania przyjeżdżaja ludzie wogóle nie zrzeszeni .
Mamy w swoim programie utarte obrzędy i zwyczaje . Myślę że przypadna one wszystkicim do gustu i ubarwią spotkanie Chociaz z tego co widze to i bez tego organizatorzy nie pozwola sie nikomu nudzić . Jestem pewny że powstanie mnóstwo nowych przyjaźni które zintegrują środowisko karawaningowców.
Jest jeszcze kilka pytań technicznych , ale na to jest jeszcze troche czasu.

PS. Jeszcze żartobliwie zapytam !??? Czy browar w Warce wie ze musi w tym okresie zwiękrzyć produkcję stronga . / 100pa w jednym ze Swoich ostatnich postów , udowodnił ze piwo ciemne jest zdrowsze /

Księże proboszczu.

biskup już wizytował i pierogi babci Józi jadł, ale skoro jesteś nowy to nie wiesz

a mnie bardzo podobał się cmentarz prawosławny, wstyd się przyznać niewiele wiem o zwyczajach i obrzędach innych wyznań, któregoś roku ( ile to już jesieni minęło...), pokazano jak doktor kładł na grobie swoich bliskich kamyk, bardzo mi się ten żydowski zwyczaj podoba.

Księże proboszczu.

Cytat:biskup już wizytował i pierogi babci Józi jadł, ale skoro jesteś nowy to nie wiesz

a mnie bardzo podobał się cmentarz prawosławny, wstyd się przyznać niewiele wiem o zwyczajach i obrzędach innych wyznań, któregoś roku ( ile to już jesieni minęło...), pokazano jak doktor kładł na grobie swoich bliskich kamyk, bardzo mi się ten żydowski zwyczaj podoba.



Mnie też. Poza tym ile się zaoszczędzi na zniczach. Kamieni w koło tyle, a znicze trzeba kupywać.

obrzędy i zwyczaje

Ogladając wczorajszy odcinek zrobiło mi się żal, że nie mieszkam w Tulczynie. Jednocześnie uświadomiłem sobie, że obrzędy religijne i zwyczaje ludowe nasze polskie są piękne, ale niestety zapominane. A przecież jednoczyły ludzi, uczyły dzieci i historii, i tego jak żyć, i miłości do ziemi i ludzi.
Wpisujcie, jakie obrzędy i zwyczaje są u was kultywowane.
Ja nie słyszałem o takiej procesji, jak pokazano w serialu,a jest to piekne i wzruszające, i kazanie księdza o chlebie naszym powszednim..

Radość !!!!

Ależ Ty pierdolisz. Na pewno pójdziesz, poświecić jedzenie do kościółka, a potem z mamusią na mszę świętą. A tak, na poważnie ludzie praktykujący tego typu zwyczaje, są jeszcze bardziej naiwni niż chrześcijanie, z tymi sowimi wielkanocnymi obrzędami i zwyczajami.

Oj Klang, a co to przeszkadza zwędzić trochę kiełbasy z koszyczka i potem zakopać w ogródku ku czci Swaroga czy tam kogo oni wyznają dokładniej

WKURWIENIE!!!

Zbliżają się święta wielkanocne. Jak ja, nienawidzę kościelnych świąt. Te wszystkie zwyczaje, często zapożyczone, z pogańskich tradycji (na przykład pisanka), zjazdy rodzinne, ta fałszywa otoczka pobożności ludzi, którzy uczęszczają do kościoła, tylko w wielkie święta. Plus komercjalizacja tego święta, co czyni je kiczowatym i wręcz żałosnym tworem marketingu. Prymitywne obrzędy, które wypisałem powyżej, to jeszcze nic w porównaniu z mszami świątecznymi odprawianymi, przez obłudnych księży. Na szczęście, ja sprawy związane z kościołem, mam już za sobą. Pozostaje jeszcze kwestia, przetrzymania tego żałosnego chrześcijańskiego spektaklu, zwanego wielkanocną.

KOŚCIÓŁ :[

Cytat: według mnie Chrześcijaństwo to śmierdząca zakłamana do granic możliwości (pogańska do tego)religia, której szef jest jednym z największych właścicielów ziemskich w Polsce(o polsce w każdym razie wiem) a ludzie pobożni dają bo to to tamto na kościół koniecznie trzeba dać... kurcze tego zachowanie nie jestem w stanie opisać słownie nawet...

Pogańska religia to taka która jest niezgodna z chrześcijaństwem i przez chrześcijaństwo potępiana. A to, że chrześcijaństwo zaadaptowało masę obrzędów, zwyczajów itd z religii pogańskich to normalka i nie ma się co dziwić. W końcu jakoś ludzie musieli przejść swoją "reformację" i robili wszystko żeby odbywało się to jak najłagodniej.

KOŚCIÓŁ :[

Pogańska religia to taka która jest niezgodna z chrześcijaństwem i przez chrześcijaństwo potępiana. A to, że chrześcijaństwo zaadaptowało masę obrzędów, zwyczajów itd z religii pogańskich to normalka i nie ma się co dziwić. W końcu jakoś ludzie musieli przejść swoją "reformację" i robili wszystko żeby odbywało się to jak najłagodniej.

chodzi mi o to że w niej nawet nie biorąc to pod uwagę wyznaje się bożków(relikwie maria, święci) co czyni z niej de facto religie politeistyczną, a bóg w niej jest niczym Zeus lub też Jowisz

nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Środa Popielcowa rozpoczyna okres Wielkiego Postu. W tym dniu podczas Mszy Świętej kapłan posypując głowy popiołem mówi: "Pamiętaj, człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz.", albo "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię."
Zwyczaj posypywania głów popiołem znany był już w starożytności u Greków, Żydów i Egipcjan.
W liturgii Kościoła katolickiego obrzęd ten spotykamy w VII w., a dla całego Kościoła wprowadził go papież Urban II w 1091 r. na na synodzie w Benewencie. Popiół pochodzi z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku.

Kurpsie, czyli kultura ludowa ostoją Polskości

Powoli się robią
Muszę się wkońcu zebrać i je obrobić.

Jakiś miesiąc temu byliśmy z (od niedawna) narzeczoną w skansenie kurpiowskim w Nowogrodzie, fotorelacja na pewno się pojawi

Adam Chętnik (ur. 20 grudnia 1885 w Nowogrodzie, zm. 29 maja 1967 w Warszawie) – polski etnograf, muzealnik, działacz społeczny i polityczny. Miłośnik i badacz kultury kurpiowskiej, autor książek poświęconych Kurpiom Puszczy Zielonej, założyciel Skansenu Kurpiowskiego. Jego dorobek naukowy liczy ponad 100 prac. Był posłem na Sejm, należał do Polskiej Akademii Umiejętności. Tworzył również poezję, był muzykiem amatorem grającym na wielu instrumentach, twórcą i reżyserem zespołu pieśni i tańca oraz lutnikiem.

[URL=http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Chętnik]Wikipedia Adam Chętnik[/URL]

Poluję na Allegro na książki tego pana, jeśli komuś, kiedyś wpadłyby w ręce (szczególnie wydania sprzed wojny) to proszę o kontakt, chodzi mi również o książki innych autorów, ale o regionie

Publikacje Adama Chętnika:
Puszcza Kurpiowska, 1913
Chata Kurpiowska, 1915
Życie Puszczańskie Kurpiów
Mazurskim szlakiem, 1939
monografie Nowogrodu, Myszyńca, Dąbrówki, Opęchowa.
Kurpie
Z Kurpiowskich obozów
Obrazki i gadki
Krótki przewodnik po Kurpiach
Kalendarzyk zwyczajów i obrzędów ludu kurpiowskiego
O bursztynie i przemyśle bursztyniarskim

ROTFL: wschodnie sztuki walki są sprzeczne z Ewangelią...

btw to dlaczego niektorzy ksieza trenuja karate?

hm o ile dobrze mi wiadomo kata w karate maja jakies powiazanie z zen. podobnie w muay thai wystepuja elementy powiazane z religia - way khru (chyba tak to sie pisze) ktory ma zjednac przychylnosc przodkow i dodac sil walczacemu. ale jezeli komus to nie odpowiada, to przeciez zawsze mozna trenowac boks czy kicka, tam zadnej glebszej ideologii nie ma. wolna wola... .
a zreszta kosciol jak zawsze miesza sie we wszystko zapominajac ze sam przejal pewne poganskie zwyczaje czy obrzedy... wiekszosc dzisiejszych dogmatow, w ktore nakazuje wierzyc kosciol sa po prostu poganska tradycja ukryta pod chrzescijanska otoczka. zycze wszystkim wiecej krytycyzmu w stosunku do instytucji kosciola... sorry jezeli kogokolwiek urazilem.

szacunek dla wszystkich... pozdrawiam

Taoizm

...stresy w pracy itp. No to taki ktos po godzinach pracy (gdzie byl urzedowo konfucjanistą- służbistą) miał dość porządku i zasad społecznych, i sobie wracał do natury, hodując zlote rybki, ptaszki podglądając, wiersze po pijaku pisząc i generalnie szalejąc, jak nikt nie widział...

A jak czytałem "Tao Kubusia Puchatka" to tak ładnie wszystko wyglądało

Już nie lubię taoistów

Co do Zen, to miałem kiedyś (dawno dawno temu) okazję spotkać na obozie Tai Chi (organizowanym chyba przez ludzi od Tomasza Nowakowskiego) ludzi co to się zajmowali Zenem. Przynajmniej tak mówili W każdym razie skusiłem się raz na uczestnictwo w ich "obrzędach" na świeżym powietrzu, i to co pamiętam to:
* absolutnie całkowicie niezrozumiały bełkot
* przeświadczenie o tym, że nagle znalazłem się wśród czubków
* przecudowne dziecko, którego rodzice chyba chcieli, żeby razem z nimi się "pobawiło" w Zen, a które (jak to dzieci mają w zwyczaju) z czterech czy pięciu patyków zorganizowało sobie... samochód, i podczas gdy ja próbowałem się "wczuć" w to co się wokół dzieje, ono spokojnie i radośnie metodą brummm brum brum tiii diii! brrrrrrr uuuuum... pokonywało kolejne "kilometry"
Czyli ogólnie była to farsa. Z tym, że to się nijak ma w moim odczuciu do (o kurde, zapomniałem nazwy... Toany? Chyba jakoś tak) paradoksów, zadawanych do rozsupłania przez Mistrza, będących kolejnymi krokami Ucznia w drodze do Oświecenia

Pozdrawiam,
Adam

Klub Podróżnika Shackleton - Magiczna Huculszczyzna

Klub Podróżnika Shackleton - Magiczna Huculszczyzna



Huculszczyzna to kraina dzikich gór, rozległych połonin i wiatru niosącego dźwięk owczych dzwonków, jakże podobna do Podhala. To również ludzie, ich zwyczaje i obrzędy, prawosławna mistyka i magia sięgająca jeszcze czasów przedchrześcijańskich. Nic dziwnego, że od wieków przyciąga i fascynuje.

Grudniowym gościem Klubu Podróżnika Shackleton będzie Karolina Kwiecień - doktorantka religioznawstwa UJ, pasjonatka podróży, autorka przewodnika po Czarnohorze wyd. Bezdroża. Karolina od wielu lat odwiedza Huculszczyznę przemierzając czarnohorskie płaje i zgłębiając przebogatą kulturę Hucułów. W ramach doktoratu prowadzi tam badania etnograficzne.

Czwartek 18.12.2008, godz. 19.00, Zakopane, ul. Chramcówki 15, wstęp wolny.

Zapraszają: Klub Podróżnika Shackleton, Cafe Bar Paparazzi u Witkacego i Tygodnik Podhalański, www.shackleton.com.pl.

Nie mamy dziś komu dowalić - dowalmy ateistom...!

Cytat:No o to mi chodziło mniej więcej. Pamiętam jak mój dziadek opowiadał mi o zwyczajach ludowych, zdziwiłem sie później gdy podobne opisy znalazłem w opracowaniu o obrzędach słowian.


Jak świat światem, tak defecatio pozostanie defecatio. Odwieczne prawo natury.
Natomiast to, co mnie boli, to to, że nawet młodzi i gniewni bliżej nieokresleni światopogladowo ludzie maja problem z odczytaniem tekstu w taki sposób, by dokonac recepcji treści. Chłopaki, wstyd przynosicie ateistom.

Polonium

Widzisz, robisz (zresztą częsty) błąd. "Bronienie" "swojego" ruchu to nie jest właściwe podejście.
Nie ma powodu "bronić" Odnowy (Ruchu Światło-Życie, Neokatechumenatu, Radia Maryja, zakonu cystersów itd).
To wszystko są narzędzia a nie wartości do obrony.
Narzędzia są tym lepsze im lepiej służą CELOWI a nie im lepiej są "obronione".

Owe narzędzia mają swoje narzędzia - zwyczaje, obrzędy, praktyki itd. I znów : nie są to wartości same w sobie. Nie ma powodu ich "bronić" - je trzeba wciąż i wciąż na nowo sprawdzać i oczyszczać.

Jeśli jakieś "narzędzie - ruch" np. Odnowa jest zanieczyszczona stosowaniem niewłaściwego "narzędzia - obrzędu" to najlepszy sposób żeby obronić jej funkcję to zaatakować to zanieczyszczenie - a nie "bronić".
A jeśli uważasz że owo narzędzie jest właściwe - to "broń go" - ale za pomocą ARGUMENTÓW a nie zwrotów typu "nie wątpię" oraz odwoływania się do równie nieuzasadnionego przekonania innych.

Uwielbienie po komunii

W czasie uwielbienia, w niedziele i święta, gram zazwyczaj pieśni dziękczynne lub parafrazy psalmów biblijnych w różnych przekładach. Czasami, ale nie często, wykonuję krótkie utwory organowe. W tygodniu obrzędu uwielbienia nie ma, gdyż Msze św. z reguły są koncelebrowane, więc jeden z księży udziela Komunii św., a jeden dokonuje puryfikacji (chociaż nie wiem czy tak można). Kiedy Komunia św. trwa dłużej, to wówczas gram improwizację na jej temat.
Uwielbienie z prawdziwego zdarzenia (że się tak wyrażę) pojawia się dopiero w Wielkim Poście- wtedy, od Środy Popielcowej do Wielkiej Środy, zachowuje się milczenie. Natomiast w Wielkim Tygodniu ksiądz polecił, abym nie grał także pieśni na zakończenie liturgii (taki zwyczaj?).

Komunia św. na rękę

Tomaszu - czyżby dla Ciebie Kościół zaczął się w wieku X-XI a skończył w XIX? Komunia 'na rękę' NIE JEST NOWYM OBRZĘDEM - wręcz przeciwnie, bardzo starym. Można dyskutować nad tym, czy dorośliśmy do tego czy nie - bo wszak zwyczaj ten zaniknął przy postępującej masowości chrześcijaństwa i związanym z tym ryzykiem profanacji - ale nie masz prawa przekreślać kilku pierwszych wieków w imię tradycji późniejszych, i to jeszcze opowiadając przy tym bajki o '2000-letniej tradycji' - której sporą część de facto negujesz.

Drzony-co słychać

Nie watpie, ze w biblii jest wiele madrosci, tak samo jak w kazdej innej tzw swietej ksiedze.

Dla mnie jednak to o czym mowisz to za malo by uznac ze biblia jest jedyna prawdziwa obowiazujaca wykladnia.

"Biblia uczy nonkonformizmu": hehe, widocznie niezbyt skutecznie. Ciezko sobie wyobrazic cos bardziej konformistycznego niz religijne obrzedy.
Jakby spytac jakiegos katolika czemu wklada sianko pod obrus w wigilie, lub czemu robi pisanki na wielkanoc, odpowiedz bylaby: bo inni tez tak robia.

Generalnie wiem o co ci chodzi i nie neguje tego, tak tylko sie podsmiewam - z kosciola i z ludzi. Wiec nie bierz tego do siebie.

Zabawne jest to, ze wiekszosc obrzedow: dzien wszystkich swietych, malowanie pisanek, palemki wielkanocne (trzymanie je w domu i po roku spalenie), sianko pod obrus, gadajace zwierzaki w wigilie, choinka itp - to wszystko sa zwyczaje jeszcze z czasow poganskich. Nic nie maja wspolnego z biblia i katolicyzmem.

To powinni wprowadzić również w Przedborzu

Palenie pograzonych w modlitwie swiadczy tylko i wylacznie o ich religijnosci. Tak na marginesie wspomne, ze w wielu kulturach substancje odurzajace stanowily podstawowy element obrzedow, a w Ameryce Poludniowej i chyba wsrod spolecznosci Romskiej w swieto Zmarlych urzadza sie rytualne kolacje z piciem alkoholu i muzyka wlacznie i to na grobach najblizszych. Piekny zwyczaj. Dla ciekawych - scene obrazujaca te tradycje znajdziecie we "Fridzie".

Apostazja

Mam mieszane ucucia co do tego typu praktyk.

1. Z jednej strony... jak ktoś ma się męczyć, i udawać kogoś kim nie jest tylko dlatego, że odczuwa presje znaczących dla niego innych ludzi, no to rzeczywiście, lepiej aby porzucił religie i żył zgodnie z własnym sumieniem. Katolikiem już nie jestem, ale uważam się nadal za chrześcijanina, i dlatego mogę jeszcze od siebie dodać: aby być zbawionym nie jest mi potrzebna zinstytucjonalizowana religia a dobre uczynki.

2. Z drugiej strony... religia jest pewną formą dziedzictwa naszych przodków. Związane są z nią zwyczaje, obrzędy, tradycja, sposób życia itp. zarówno szerszego kręgu kulturowego tej części świata, jak i dziedzictwa naszych bezpośrednich przodków, przekazywaną z pokolenia na pokolenie i społeczności w której żyjemy. Z tego punktu widzenia apostazja, czyli zerwanie więzi z dziedzictwem kształtowanym (często okupionym przez wielki wysiłek, poświęcenie a nawet walkę i krew!) przez naszych przodków z pewnością jest czymś niegodnym, niehonorowym... mówiąc ostrzej: zdradą!

Haloween

maj-Ka, ja przez pewien czas interesowałam się satanizmem... był nawet taki moment, że sama chciałam być satanistką, ale najpierw chciałam poznać ich zwyczaje,obrzędy, święta, nauki itd. itp. i dowiedziałam się, że Halloween jest ich najważniejszym świętem, pisze o tym nawet w Biblii szatana, tego dnia składają szatanowi ofiary z ludzi i gwałcą. Oni twierdzą, że bez względu na to jak i kto obchodzi to święto bierze na siebie część odpowiedzialności za to, co oni robią. Powiedzieli, że przebranie się w te "upiory", to już pole dla działania szatana. Oni w czasie czarnych mszy modlą się, o to, by diabeł zagościł w tych domach i upatrywał sobie ludzi w tych domach, w których obchodzone jest Halloween. Halloween jako święto najpierw pogańskie, a teraz również satanistyczne to niszczenie granicy między światem zmarłych i żywych, to ośmieszanie śmierci. A że śmierć jest następstwem grzechu i wynikiem działania szatana, to taka zabawa jest jego świętem. Tego dnia szatan odnosi sukces, bo ludzie lekceważą i ośmieszają zadawaną przez niego śmierć, bo bawią się cudzym kosztem. Podczas gdy katolicy zaczynają świętować święto Wszystkich Świętych i cieszyć się ze zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią oni to ośmieszają.

Halloween jest odwróceniem święta katolickiego i jego ośmieszeniem.

Szukam ekipy

Chciałabym aby był to film nawiązujący do szeroko pojętego kulturalnego życia Krakowa lub Małopolski, może być związany z folklorem lub ludową religijnością - ukazanie danych zwyczajów, obrzędów ludowych poprzez bohatera którym może być zarówno jeden człowiek jak i grupa ludzi. Planuję raczej aby było to wydarzenie lub obyczaj charakterystyczny dla tego regionu i znany.

Stres podczas ceremonii ślubnej

Jeśli chodzi o "gorzko, gorzko" to mogę sie podzielić pewną radą.
Mój M. uznał ten zwyczej za głupi i powiedział, a ja zaakceptowałam, ze zrobimy to tak iż zaraz po wejsciu jak rodzice wygłoszą przemówienia powitalne, to on wystąpi, powita gości, podziekuje itd. A na zakonczenie powie, że zwyczaj picia do pierwszego pocałunku pochodzi z czasów kiedy małżeństwa były kojarzone przez krewnych, a Młodzi widzieli się dopiero na ślubie. Wówczas niejednokrotnie przed pierwszym pocałunkiem trzeba siębyło napić. My wybraliśmy siebie sami i chcemy ten pocałunek zrobić absolutnie na trzeźwo, a nie w oparach alkoholu. I w tym momencie się dłuuuuugo pocałujemy )
Sprzedaję ten scenariusz tym, którzy mogą mieć problem z "gorzko , gorzko" i podobnymi obrzędami.
Oczywiście każdy zrobi to, co mu się podoba, ale ja uważam, ze tradycyjny scenariusz wesela można modyfikować do swoich potrzeb.
Naturalnie jeśli macie orkiestrę czy wodzireja trzeba ich uprzedzić o modyfikacjach, a goscie.... niech będą zaskoczeni. Wówczas dłużej zapamietają.

Pozdrawiam

Gosia

Bajki o diabłach oszukanych

Bajki o diabłach oszukanych

W jednym sklepsie biły świnie. Beło ich siła. Poszedł diabeł świnie kraść razem z babo. Baba była legatem i wyniosła tło co jedno świnie, i to takiego pokurcza, a diabeł wszystkie inne. Jak już skończyli, baba pita: a cechowałeś ty swoje świnie? bo ja swoje cechowałam. Wszistkie majo ogunki zakręcune. Diabeł mózi, co on nie znaczył. Jak wiszli z tego sklepu, to okazało się, że tilko jeden prosiak, taki mały pokurcz, ma ogonek nie zakręcuny, a reśta tak. I baba wigrała z diabłem.
(Rasząg)

Źródło:
Anna Szyfer, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków, Olsztyn 1968.

Opowiadania o miejscach związanych z diabłem

Opowiadania o miejscach związanych z diabłem

Pewnego razu troje siurków rodzice wysłali do kościoła do Purdy. One jednak poszli do lasu, tam bił taki duzi głaz i zaczęli na nim grać w karti. Podszedł do nich młodzianiec dobrze ubrany, zaczun z nimi grać na psieniundze. I zaczełi te siurki dużo psieniędzy wygriwać. Wtedi akurat zaczęli zwoni zwonić w kościele na podniesienie i te siurki uklękłi. Wtedi ten młodzieniec poziedział: wasze szczęście, a moje nieszczęście i uderził ręko o kanień i na nim zostało odbicie jego ręki. A to bił diabeł. I teraz ten ślad jest, a kiedy w niedziele zwoni zwonio, to ten kanień obraca się naokoło.
(Patryki)

Koło Brąswałdu bił taki stari dąb, to on niał siła lat, chiba z tisiunc. To w nim biła taka dura wipróchniała i diabeł tam w mim nieszkał, niał tam psieniundze duże i przecziszczal je, jak niesiuc świeciuł.
(Brąswałd)

Źródło:
Anna Szyfer, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków, Olsztyn 1968.

Zapusty

Zapusty

Na zapusti to dawniej robili zielgie zabawi cało wsio. To zebrali się razem i takie składkowe zabawę w karczmie robjili. Ale tańczić to można biło... tło do dwunasty w noci, nie dłużej, bo potem to uż post bił.... To raz o dwunasti w noci edna dzieucha tańcziła sama, bez muzyki, a wszysci uż przestali i zjawił się taki kawaler, rzucił talarka muzyce i z nio tańcził. Tego kawalera to nikt nie znał, ale jak starzi przeżegnali muzykantów i przestali im grać, to oni dalej tańczyli, ale biło uż zidać, co on ma jedno kopyto zaniast nogi i ogun mu spod fraka wygląda. A to bił diabeł i on tańcził z nio tak długo, aż się zmęcziła na śmierć... To zawsze jak się tańczy do dwunastij w noci w zapust, to diabeł przichodzi.
(Łukta)

Źródło:
Anna Szyfer, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków, Olsztyn 1968.

Księgozbiór

Folklor regionów przygranicznych Gminy Iława i Gminy Pagegiai. Bogactwo etnograficzne Gminy Iława i okolic
red. S. Gurzyński
Laseczno-Iława-Pagegiai 2007



SPIS TREŚCI:
W. Skrobot, Problemy zachowania i pielęgnowania tradycji narodów Prus Wschodnich
S. Szczepański, Doroczne zwyczaje i obrzędy świąteczne dawnych mieszkańców Pojezierza Iławskiego i ziemi lubawskiej
S. Szczepański, Wykorzystanie dziedzictwa kulturowego do rozwoju turystyki na terenie Pojezierza Iławskiego
S. Szczepański, Źródła tradycji wschodniopruskich
R. Groszkowski, Dziedzictwo kulturowe wynikające z historii regionu Pojezierza Iławskiego
R. Groszkowski, Tradycje świąteczne na dawnych terenach Prus Wschodnich
E. Kaczmarek, Warmia i Mazury

Wydawnictwo dwujęzyczne polsko-litewskie! Zainteresowanym polecam kontakt bezpośrednio z:
Gminny Ośrodek Kultury w Lasecznie
Laseczno 39a
14-202 Iława
tel.: 089 648 44 23

Walentynki vs Kupała

witam wszystkich
pytanko bo w tym temacie jestem zielony
czy w Serbii obochodzi się święto zakochanych?
jak tak to jak? mają swoje jakieś zwyczaje,jakie robią prezenty,robią jakiś specjalne obrzędy?co kolwiek? szukam na nacie ale
słabo z wiadomościami.
Jezeli ktoś coś wie to prosze o odpowiedz.

A moze jakiś wierszyk na walentynki po serbsku ktos mi napisze-chce zrobic niespodzianke (dla dziewczyny)

z gory dziekuje.

Strzelnica w Katowicach

Wiesz,ale ja określałem szybkostrzelnośc wg własnych parametrów,a jako osobnik stary i brodaty muszę uważać coby sobie brody nie wcisnąć do lufy przy wciskaniu pocisku.Poza tym ja to celebruję,nie korcą mnie wielostrzałowe rewolwery,mam upierdliwy zwyczaj przetarcia lufy wyciorem po każdym strzale,dmuchniecia w kominek itd,potem rurka z lejkiem przybitka niespieszne ubicie,flejtuch kula,wciskanie,wycieranie łapek z tłustości-a to wszystko trwa.Tak że niektórzy kurwicy dostają/przepraszam za brzydkie słowo/ patrząc na moje obrzędy.Ale wiesz starzy ludzie się nie spiesza ;-)) nasze godziny są jakby krótsze;-)P.
nigdy nie lubiłem się spieszyć a tym bardziej przy tym co robię dla czystej przyjemności,nie zależy mi na wyniku-ja tym wszystkim po prostu się wspaniale bawię.A że trochę drogo-no cóż- do nieba z walizeczką nie pójdę,.Jak kupiłeś już samochód to na benzynę też trzeba wydać;-))

Halloween!

"polskie święto" znaczy tyle co nawiązujące do polskiej tradycji, lub wywodzące się z religii, uznane przez państwo polskie jako święto np. religijne/narodowe/społeczne itp.
(to ostatnie tyczy się "świąt" takich jak walentynki, choć też z pochodzenia amerykańskie; "święto pracy", czy "dzień kobiet")

Jednia, a może jak pasują święta typowo amerykańskie, to może Polacy powinni tez zastanowić się nad przyjęciem zwyczajów w święta dziękczynienia ? (ironia)
albo jak cyganie - pić wódkę na grobach i zmarłemu lać ja także do grobu - bo oni tez maja z tego frajdę?

każdy świętuje według jego własnego wyznania religijnego - nie cudzego - więc dużym nietaktem jest być np. katolikiem a uznawać i stosować obrzędy np. mormońskie lub zielonoswiatkowców itp.

rozumiesz co mam na myśli?

Harcerskim Tropem - Reaktywacja

W najbliższym nr HT 2/2007, który powinien pojawić sie 21.05.2007 r. pojawią się takie zagadnienia jak:

-> "Muzeum Pamiątek Harcerskich w Ursusie" dh. M. Szczawiński
-> Zmiany w Prawie Harcerskim - relacja z Konferencji dh. K. Sutkowska
-> Majówka 2007 - komentarz dh. K. Szortyki + opinie drużyn
-> Problemy drużyn czyli problemy w pracy z przybocznym dh. T. Barlak
-> Zaproszenie do Lednicy dh. T. Barlak
-> Harcerska Szkoła Ratownictwa w hufcu dh. P.Skowroński
-> Zuchowy Świat Elfów - dh. M. Tomaszewska i dh. A. Woźniak
-> Harcerski Świat bez zwyczajów i obrzędów... hd. K. Karwowska
-> ZHR w Ursusie czyli ile prawdy w plotce dh. B. Szafrański
-> OSP Ursus - św. Florian i nowa nadzieja w kolejnym pokoleniu strażaków
-> i jeszcze takie inne, które wyklują się w ostatniej chwili:)

Oczywiście będą standartowo oferty szkoleń, kursów i imprez nie tylko harcerskich, które są godne uwagi:)

Do wszystkich zainteresowanych, jeżeli uważacie, że są jeszcze inne fajne pomysły do HT to nadsyłajcie je na razie na email: pzuterek@ursus.zhp.info z dopiskiem HT, jednakże by sie mogło to zmieścić w najnowszym nr - materiały muszą być przysłane do 14.05. Bo wówczas zamykamy nr!

Pozdrawiam!

Wierzenia i obyczaje Słowian wczesnośredniowiecznych

Wiele sie mówi o mitologii nordyckiej, germańskiej, o wierzeniach Celtów zamieszkujących wyspy brytyjskie na początku średniowiecza, tymczasem często niestety zapomina sie o bobactwie obrzędów i obyczajów Słowian. Pośrednio przyczyną tego jest na pewno fakt, że w przeciwieństwie do w/w nie zachował się żaden oryginalny zapis słowiańskiego mitu czy też czegoś na kształt nordyckich sag. Zapiski takie pojawiają sie dopiero w źródłach chrześcijańskich - częśto mocno zniekształcone lub ośmieszone przez pisarza.

Zachowało sie jednak kilka zapisków kronikarskich naocznych świadków słowiańskich obrzędów. Jeden z nich relacjonuje Saxo Grammaticus. Opisuje on bardzo bogato tzw. dożynki obchodzone w Arkonie. Pisze o składaniu ofiar ze zwierząt, wielkim ucztowaniu przed świątynią Świętowita, opisuje kapłanów (jako jedyni nosili długie włosy). Pisze o ciekawym zwyczaju zakazującym wypuścić tchu wewnątrz świątyni (kapłan czyszczący posadzkę kąciny musiał co chwilę biegać do drzwi by złapać oddech). Opisuje on też wróżby i również interesujący zwyczaj ofiarowania bóstwu ogromnego kołacza. Kapłan podobno każdego roku miał zwyczaj pytać lud czy widać go zza kołacza. Jeśli tak to wypowiadał życzenie by w przyszłym roku kołacz przysłonił go całkowicie (chodzi oczywiście o większe plony)

Może też słyszeliście o jakiś ciekawych zapiskach lub jakichkolwiek źródłach dotyczących wierzeń Słowian?

Historyzm w beletrystyce

Cytat:Książka w dość rzeczywisty sposób ukazuje nam zwyczaje, obrzędy oraz codzienność najwyższych sfer starożytnego Egiptu.
Jednak podobnie jak u Sienkiewicza, tak i u Prusa fakty i postacie historyczne mieszają się z mitologią własną obu pisarzy.



Czyli powieści historyczne spełniaja swoja "misję' jako wstępy do poważniejszych prac naukowych?
Osobiście uważam, że fikcja literacka w połączeniu z historycznym żywiołem tworzy nową jakość, niejako nowy byt, dlatego nie wolno jej oceniać z czysto historycznego punktu widzenia. W końcu nie bedzie przesadą stwierdzenie, że większość adeptów współczesnej historii to zwolennicy lub gorący przeciwnicy Sienkiewicza, co świadczy o dydaktycznym i estetycznym celu tych powieści jednocześnie.

Zwyczaje ślubne w różnych zakątkach świata

W ostatnim czasie czytałem bardzo ciekawy artykuł poświęcony obrzędowi zaślubin w Afryce. Dla Zachodu pewne praktyki związane z ślubem (czy w ogóle z samym przygotowaniem do niego) w innych cywilizacjach mogą wydać się nader dziwne.

Masajowie wydają swoje córki za starszych mężczyzn, których często wcześniej nie znały. Nim kobieta opuści swój rodzimy dom, ojciec błogosławi ją wypluwając trochę mleka na jej piersi i głowę. Podczas tego obrzędu ojciec wypowiada odpowiednią formułę która jest prośbą do boga o darowanie nowemu małżeństwu wielu dzieci.
Masajowie wierzą, że kobieta która opuszcza swój dom nie może się w tęsknocie za nim obejrzeć, gdyż może się zamienić w kamień. Kolejnym etapem przygotowującym przyszłą żonę do zaślubin jest uczestnictwo w orszaku weselnym pośród kobiet z rodziny pana młodego. Kobiety te obrzucają przyszłą małżonkę wyzwiskami, a wszystko po to ażeby odpędzić od niej wszelkie nieszczęścia. Finałem jest przyklepanie pełnej garści krowiego łajna na czubek jej głowy. Te zniewagi mają pokazać jak kobieta zniesie trudy małżeństwa.

A może wy znacie jakieś ciekawe zwyczaje
Zapraszam.

Zwyczaje wielkanocne

Niedziela Palmowa rozpoczęła w Kościele katolickim czas Wielkiego Tygodnia. Czas ten ma swoje obrzędy, zwyczaje liturgiczne, ozdoby. Już chociażby przygotowywanie palm, szczególnie w niektórych regionach Polski ma bardzo wielką sławę - Lipnica Murowana, Łyse.
Każda niemal parafia ma też swoje zwyczaje liturgiczne. Pojawiają się nawiedzenia kościołów, gdzie przedstawiane są kaplice grobu Pańskiego. Adoracja Krzyża w Wielki Piątek. Wreszcie święcenie pokarmów w sobotę.

Który z tych dni Wielkiego Tygodnia przemawia do Was najbardziej. Jakie zwyczaje wywołują refleksję, a które niekoniecznie. Jakie zwyczaje towarzyszą przeżywaniu tych dni Wam, w Waszych regionach, parafiach, domach?

Wszystkich Świętych, czy komercja i granie pod publiczke ?

Co do zwyczajów. Tradycje przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Kiedyś ludzi starszych szanowano jako tych, którzy są doświadczeni, mądrzy poprzez własne życie. To właśnie rolą starszych było przekazywanie tradycji, obrzędów, tego co jest ważne a co nie. Dziś ludzi starszych traktuje się jako balast. Model rodziny dupokoleniowej nie istnieje. Doswiadczenia ludzi starszych są mało przydatne, bo postęp jest szybki i doświadczenia zebrane przed półwiekiem nie przystają do współczesności. Dziadek i babcia nie za bardzo znają się na nowej technologii, nie obsłużą komputera, nie podoba im się nowoczesna muzyka. A młodzież zapatrzona w błyskotki współczesnej cywilizacji nie szanuje takich ludzi. Bo co ty tam babka wiesz! Bez szacunku dla swoich antenatów nie ma szans na kultywowanie jakichkolwiek tradycji. Bo tradycja to nie cepeliowskie obchodzenie jakichś dawnych obrzędów ale wypełniona treścią świadoma kontynuacja tego, co nasi przodkowie uważali za ważne. Zgadzam się, że tradycja to jedna z cech odróżniająca nas od innych, tworząca wspólnotę, którą nazywamy narodem. Zobaczcie jak Żydzi w diasporze potrafili zachować i swoją religię i swoje obyczaje. Polacy w okresie rozbiorów to potrafili. Czy my też bedziemy umieli?

Komu Palmę

Owszem,lecz nieściśle z Ewangelią.
Lużny felieton dot.zwyczajów obrzędów -tak, natomiast jesli zmienia się tresć ewangelii
oraz jej wymowę ,przekaz to mnie jakoś nie odpowiada.A poza tem w porządku.Byle trzymać się ściśle sensu,nie możemy przenosić akcji z tamtych czasów - do obecnych.Wszystko się przecież zmieniło.

Aikido to sekta?

mangusta, jeśli by w ten sposób rozumować to trzeba by wyciąć wszystko co jest niechrześcijańskie.
czyli wszelkie sztuki walki, wszelkie formy medytacyjne, nawet sporo z katolickich świąt bowiem często ich korzenie były osadzone w obrzędach zgoła niechrześcijańskich. polska nie jest krajem wyznaniowym, zatem wypadało by uszanować drogę innych a nie obśmiewać czy wynaturzać ją. dla wielu aikido, czy tez inne formy kompletnie zatraciły wartość wyznaniową posiadając już tylko kwestię sportowa, użyteczną czy też estetyczną. z resztą wszystkie sztuki walki powstały właśnie jako sekty, rzecz w tym, ze to słowo w Polsce nabrało specyficznego znaczenia i niewielu pamięta o jego pierwocinach.

jeśli rodzice widzieli by w aikido coś złego to by nie puścili dziecka, ale nikt nie ma prawa narzucać nam (i naszym dzieciom) odgórnie swej woli i swoich przekonań. BVo jak byśmy się poczuli, gdyby z polecenia dyrekcji do wegeobiadków panie dodawały ukradkiem mięso, tak by rodzice nie wiedzieli? a przecież robili by to dla dobra dziecka...

nie czytałam Tekieli zatem z nim polemizować nie zamierzam. Nie mam zwyczaju wypowiadać sie nie mając szerokiego obrazu. jednak takie stawianie sprawy jakie dojrzeć tu możemy nie tyle z Tekiela polemizuje, co z zachowaniem konkretnej osoby. być może Tekiela napisał tam coś mądrego, jednak pamiętajmy, że teksty interpretują ludzie, a oni często wyciągają pochopne wnioski zatrzymując się tylko na tych słowach, które im pasują. Tu mamy wysoce niestosowna reakcję, która wynika z takiej interpretacji właśnie <no chyba, ze Tekiela wyraźnie zabrania i nakazuje innym zabraniać...>

Noc Kupały czy Noc Świętojańska...

kira, jak widać z tych reportarzy /linki/ tradycja ta jest obchodzona w określonych rejonach Polski.

Myślę, że Walentynki to ''zimowe święto miłosci'' a ja tu mówię o świętach czerwcowych i jedno drugiemu nie przeszkadza.

Noc Kupały, zwana też Nocą Kupalną, Kupalnocką lub Nocą Świętojańską czy też potocznie Sobótką to nazwa słowiańskiego święta związanego z letnim przesileniem Słońca, obchodzonego w najkrótszą noc w roku (czyli najczęściej - nie uwzględniając roku przestępnego - z 23 czerwca na 24 czerwca. Przeprowadzane w jej trakcie zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj.

W czasie tej magicznej nocy rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera oznaczało to szybkie zamążpójście. Jeśli płynął dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś płonął, utonął lub zaplątał się w coś prawdopodobnie zostanie ona starą panną

tak podaje Encyklopedia...a czy to prawda czy nie ....niech sprawdzą panny

Skąd się wzięly wasze nicki?

Kaucz`u - tak zwykli mnie nazywać od pierwszej klasy gimnazjum i tak zwą do dziś. Nick uzywany na codzień i na niektórych, bardziej lokalnych serwisach. A skąd się wzieło ? Od piłeczki kauczukowej, którą miałem zwyczaj mieć ze sobą ...

Zygfrydiusz - 'kuźwa jak to inteligentnie brzmi, po Tobie bym sie nie spodziewał' jak to kiedyś podsumował mój bliski przyjaciel, którego znam przeszło 13 lat . Nick powstał w czasach kiedy jeszcze to bardzo młody ja, mialem jakikolwiek szacunek do katolickich obrzędów, jeszcze przed pojawieniem sie pierwszych objaw agnostycyzmu u mnie . Przygotowywaliśmy się do bierzmowania i trzeba było wybrać sobie jakieś imie... no to katechetka przyniosła nam bardzo mądrą ksiązkę co się zwała "Księga świętych". My zamiast szukać imion dla siebie to szukaliśmy tych najdziwniejszych. Mi się bardzo spodobał Zygfryd. Swoją drogą, później okazało sie, ze imie to ma bardzo fajne znaczenie . Zaczęliśmy wołać do siebie na lekcji po tych imionach . Niestety katechetka nie pozwoliła nam ich wziąść, a szkoda... tak to mam tylko jakiegoś Krzysia ;p... Z czasem pojawiła się końcówka -iusz i tak uzywam sobie go juz ponad 2 lata tego nicka na sieci

Co Was razi w liturgii Mszy Świętej?

Zapene chodzi o punkt 88
Cytat:
88. Zgodnie ze zwyczajem wierni powinni przyjmować sakramentalną Komunię eucharystyczną podczas Mszy świętej i w tym momencie, w którym przewiduje to sam obrzęd celebracji, to znaczy po Komunii celebrującego kapłana. Udzielanie Komunii należy do kapłana celebrującego, wspomaganego w razie potrzeby przez innych kapłanów lub diakonów; nie powinien on kontynuować Mszy świętej przed zakończeniem Komunii wiernych. Zgodnie z przepisami prawa nadzwyczajni szafarze mogą wspomagać kapłana celebrującego jedynie w przypadku konieczności


Jednak co uważamy za konieczność??
konieczność jest wtedy gdy rozdawanie Komunii trwało by zbyt długo??
Wydaje mi sie, ze taka interpretacja nie była by już wykroczeniem.

Czy należy zabierać dzieci na Eucharystię

Nie mam dzieci póki co ale zgodzę się z MS_52 prawie w 100%. Nie jestem za przyprowadzaniem maluchów do rozpoczęcia katechizacji (u nas od 5-latków przy parafii) lat na Eucharystię. Ale też nie za trzymaniem z dala od kościoła. Na pewno warto od najmłodszych lat wprowadzać dzieci w zwyczaj uczęszczania do kościoła i oswajać je z tą sferą sacrum, z atmosferą obrzędów. To oddziaływuje niezależnie od niemożności zrozumienia o co chodzi. Na początku będą to szczególne okazje: Młodzianków, wizyta przy szopce (Boży Grób czy adorację krzyża psychologowie rozwojowi sugerują zostawić na później), potem nabożeństwa majowe z kwiatami, kadzidłem, śpiewem. Wprowadzając dziecko w taki sposób i oswajając je z liturgią, można 5-latka już spokojnie zabrać na Eucharystię co jakiś czas. Myślę że można tu zaufać mądrości rodzica i jego znajomości własnego dziecka, kiedy i w jakim tempie to robić.

Osobiście jestem jeszcze tym pokoleniem w diec. katowickiej, które szło do I Komunii przed I klasą podstawówki (7 lat) i może nie znaliśmy pojęcia przeistoczenia ale było to bardzo mocne doświadczenie spotkania w wierze z Jezusem (a nie z prezentami)

Capoeira- brazylijska sztuka walki

Ależ oczywiście, że masz racje w 100%!!! Może to bardzo dobrze, że obecnie jest tyle dyskusji na ten temat, może ktoś podchwyci pomysł patronatu Kościoła nad szkołami sztuk walki i skończy się problem komu cześć oddaję robiąc wykop z półobrotu. Ja tam się nie znam (mówię teraz w dużym uogólnieniu, proszę się nie czepiać) ale w żadnej Ewangelii nie przeczytałam nic o zwyczajach i świętach katolickich obchodzonych obecnie w Polsce, wiele symboli i obrzędów wzięło się prawdopodobnie z wierzeń pogańskich i jakoś nikt nie ma wątpliwości komu oddajemy cześć paląc świeczki na grobach zmarłych, ubierając choinkę itp. Byłoby super gdyby sztuki walki też zostały "skatolicyzowane"

Pozdrawiam

Co wyznajecie/w co wierzycie?

Trudno, żeby przez 2000 lat w ośrodkach oddalonych od siebie tysiące kilometrów,
do tego nie połączonych internetem,
nie powstały różnorodne zwyczaje, obrzędy i tradycje. Czy jednak te ośrodki były oddalone? Nie do końca. Jasne, pomiędzy np Rzymem a Edynburgiem trochę kilometrów jest. Ale przecież po drodze nie jest ziemia "niczyja" bez organizacji religijnych. Zawsze jest jakiś Paryż, jakiś Londyn po drodze. Istnieje pewna sieć. Może i centrum faktycznie jest odległe, ale granica już nie. I tak od komórki z napisem Rzym, do komórki z napisem Edynburg można by było przejść nie tracąc więzi z Rzymem. Jasne więź nie jest bezpośrednia, ale jest. I nic nie stoi na przeszkodzie by utrzymać właśnie niezłą łączność. W sumie z resztą w historii tak było już - w Irlandii istniało świetnie rozwinięte chrześcijaństwo, a przecież komunikacja tego ośrodka z Rzymem była jednak dość utrudniona. Odległość, dla chcącego nie jest problemem.

Naśladowanie było całkiem dosłowne, ale i bez przesady, wszak Piotr zawisł do góry nogami, a Andrzej na krzyżu w kształcie X Więc nie naśladowali Jezusa aż tak znowu dosłownie.

(Credo katolickie i prawosławne różni się jednym słowem ! ) za to credo katolickie i unitariańskie różni się zasadniczo (znaczy dokładnie to chyba dlatego, że o ile dobrze pamiętam unitarianie nie mają credo)

Swoją drogą, kościół unitarian/uniwersalistów (nie wprost będący spadkobiercą poglądów Braci Polskich) jest mi bliski ideowo i gdyby w Polsce istniał obowiązek bycia członkiem jakiejś wspólnoty religijnej, to właśnie pośród unitarian bym siedział.

procesja z darami

Cytat:to świecy się nigdy nie niesie w procesji z darami, i zwyczaj ten stał się nagminnym zboczeniem... procesja z darami nie jest procesją znaków... znak światła się w niej więc nie powinien pojawić... znak ten asystuje zawsze symbolom Chrystusa bądz samemu substancjalnemu Chrystusowi.. niesie się go przy krzyżu, przy Ewangeliarzu, znajduje się przy ołtarzu (Chrystus), w końcu przy najświętszym Sakramencie... niesienie go w procesi w której niczego "świętego" się nie niesie jest nieporozumieniem.


Przygotowanie darów

73. Na początku Liturgii eucharystycznej przynosi się do ołtarza dary, które staną się Ciałem i Krwią Chrystusa.

Najpierw przygotowuje się ołtarz, czyli stół Pański, będący ośrodkiem całej Liturgii eucharystycznej 69; umieszcza się na nim korporał, puryfikaterz, mszał i kielich, chyba że przygotowuje się go przy kredensie.

Następnie przynosi się dary na ofiarę: godne uznania jest, jeśli wierni przynoszą chleb i wino, które przyjmuje od nich kapłan albo diakon, aby je następnie złożyć na ołtarzu. Chociaż wierni tak jak dawniej nie składają już chleba i wina przeznaczonych do liturgii ze swoich własnych darów, obrzęd przyniesienia ich do ołtarza zachowuje swoją wymowę i duchowe znaczenie.

Pożądane jest także przynoszenie przez wiernych lub zbieranie w kościele pieniędzy albo innych darów przeznaczonych na potrzeby ubogich lub kościoła; składa się je w odpowiednim miejscu obok stołu eucharystycznego.

10 powodów niewiary

Tak. Sam wybrałem. Ale to jest takie dość niepoważne, pokazywać komuś, że ma wybór, jednak zaznaczając że jeden z tych wyborów jest wybitnie nieprzyjemny. I potem jeszcze mówić o wolności wyboru...
Mnie tu akurat nie idzie o całe 10 przykazań (chociaż kilka jest imho zbędnych), ale o inne elementy całej religii, narzucane zwyczaje, obrzędy itepe itede...

10 powodów niewiary

Cytat:inne elementy całej religii, narzucane zwyczaje, obrzędy itepe itede...



to się nazywa Tradycja.. I jakby nie patrzeć Historia.. Jak olejemy Historie i Tradycje, to przyszłe pokolenia oleją nas [w końcu my też kiedyś będziemy tradycją i historią ]..

Czas na bożonarodzeniowe menu.

Jeśli chodzi o bożonarodzeniowe menu, a uściślając - wigilijne, to w/ g polskiej tradycji, o dziwo - liczba potraw nie ma być parzysta. Od małego dziecka słyszymy, że potraw ma być 12, a jak nie 12, to ma ich być parzysta ilość. I to jest pomyłka...

Tradycja polska wyraźnie "mówi", że potraw ma być nieparzyście. Kiedyś z uwagi na stan majątkowy rodziny było ich od 3 do 11 (rodzina chłopska 3, szkachecka 11).

Jeśli chodzi o parzystość - to parzysta ma być ilość "biesiadników" wigilijnych. Jeśli przy stole wigilijnym siedzi nieparzysta liczba ludzi, to zły omen - jedna z nich odejdzie w przyszłym roku ...

Wolne miejsce z kolei kierowane jest nie dla osoby samotnej, czy bezdomnej (jak to dziś uważamy), tylko dla duszy zmarłych. O co chodzi? Święta te jak jeszcze kilka innych z rocznego obrzedowego cyklu, szczególnie sprzyjają "wychodzeniu" na ziemski świat dusz zmarłych. Tak więc w/ g tradycji wolne miejsce zostawimy dla jakiegoś zmarłego przodka...

Zresztą tych zachowań, obrzedów, zwyczajów jest od czorta

Apostazja? Konieczna?

Cytat:tekt mowi ze jesteśmy nieziszczalnie związani z KRK wiec jestem nadal katolikiem jak i inni postkatolliccy protestanci



Dokładnie.

Zmarła rok temu znajoma, chrześcijanka. Była kiedyś katoliczką, później narodziła się na nowo i ochrzciła w zborze baptystów.

Nigdy nie myślała o papierkowym akcie „apostazji”. To nie miało dla niej znaczenia.
Gdy zmarła, jej rodzina katolicka nic nie robiąc sobie z jej woli, że chce pogrzeb protestancki i skromny, zrobiła fetę z dwoma księżmi (dodam, że znali oni zmarłą i jej życie, poglądy, wiarę).

Pochowali ją z wszystkimi obrzędami i mszą uroczystą w tzw. „poświęconej ziemi”.
Tyle, że nad grobem jeden z księży musiał powiedzieć, że odeszła od Boga (! si, dla KRK Bóg tylko tam gdzie my i jak my wyznaczymy ramy wiary, dogmatu) ale litościwy kościół widzi, że robiła wiele dobrego dla ludzi, więc będą się modlić by ją Bóg z czyśćca wyciągnął.
Dziwne zwyczaje.

Kilka pytań o KrK

Cytat:Nie wiem co wyrwałem z kontekstu nauczania ... Oświeć mnie co tu napisałem jest nieprawdą?



Rozdział V. Kult i cześć tego Najświętszego Sakramentu. - Nie ma więc żadnej możliwości wątpienia, że wszyscy wierni Chrystusowi według zwyczaju stale przyjętego w Kościele katolickim mają temu Najświętszemu Sakramentowi oddawać najwyższy kult adoracji (latria), który należy się prawdziwemu Bogu [kan. 6]. Nie zmniejsza obowiązku uwielbiania to, że Chrystus ustanowił ten Sakrament dla spożywania. Wierzymy bowiem, że w nim jest obecny ten sam Bóg, o którym wprowadzając go na okrąg ziemi, Ojciec przedwieczny mówi: "Niech Mu pokłon oddają wszyscy Aniołowie Boży" [Hbr 1, 6; wg Ps 96, 7], któremu upadłszy pokłonili się Mędrcy [Mt 2, 11], któremu i sami Apostołowie w Galilei oddali pokłon, jak świadczy Pismo św. [Mt 28,17].

Kan. 6. Jeśli ktoś twierdzi, że w Świętym Sakramencie Eucharystii nie należy najwyższym kultem adoracji (latria) także zewnętrznie wielbić Chrystusa, jednorodzonego Syna Bożego, że nie należy dlatego Go czcić w sposób szczególnie uroczysty, że nie należy Go uroczyście obnosić w procesjach według chwalebnego i powszechnego obrzędu i zwyczaju Świętego Kościoła, że nie należy Go wystawiać publicznie dla odbierania czci od ludu oraz że Jego czciciele są bałwochwalcami - n.b.w.
http://www.tradycja.koc.pl/CcT_Najsw_Sakr.html

I tak to wygląda.

Kilka pytań o KrK

Cytat:Nie Bogu ukrytemu w sakremancie ale dlatego że Substancja Boga jest teraz nieodłączną cześcią ciastka
Substancji ciastka tam nie ma juz dłużej ale jest substancja Boga i jest to "faktycznie" ciało Chrystusa.


Ładnie szatkujesz cytaty, aby udowodnić swoje tezy. Popatrz jednak na to, za co ma nastąpić nałożenie ekskomuniki:

Kan. 6. Jeśli ktoś twierdzi, że w Świętym Sakramencie Eucharystii nie należy najwyższym kultem adoracji (latria) także zewnętrznie wielbić Chrystusa, jednorodzonego Syna Bożego, że nie należy dlatego Go czcić w sposób szczególnie uroczysty, że nie należy Go uroczyście obnosić w procesjach według chwalebnego i powszechnego obrzędu i zwyczaju Świętego Kościoła, że nie należy Go wystawiać publicznie dla odbierania czci od ludu oraz że Jego czciciele są bałwochwalcami - n.b.w.

Zawiercie jakiego nie znamy

Fedorowskiego piękne dzieło! ale styczność z nim miałem kilka lat temu...zrobiłem notatki głównie nt obrzędów wesela (z poprzedzającymi go obrzędami) i pogrzebu; drugiego tomu (z pieśniami) nie widziałem, ale z tego co pamiętam (o pierwszym tomie) o zwyczajach wielkanocnych też niewiele pisał (powtórzył właściwie Kolberga)

Jeszcze o dealerach ateizmu

Ateizm, podobnie jak narkotyk, 'biorą' ludzie, którzy pilnie potrzebują
złudzenia wolności. 'Biorą', nie bacząc na pózniejszego (moralnego} kaca.
Oprócz 'biorących', ateizm ma też swoich producentów (wymyślacze
karkołomnych pomysłów filozoficznych) i dealerów (pismaki, tzw.ludzie
kultury, itd.).

Typowy dealer ateizmu, tak naprawdę, zwalcza jednak jedynie Kościół
katolicki, katolickie święta i obrzędy, katolickie duchowieństwo, katolickie
obyczaje, tradycje i pamiątki.

Może się mylę, ale nie słyszałem, żeby w jakimś pisemku propagującym ateizm,
kpiono np.z praktyk religii żydowskiej. Nie krytykuje się rabinów
"cudotwórców" otaczanych bałwochwalczym kultem.  Nie walczą wolnomyśliciele
ze zwyczajem rytualnego okaleczania noworodków płci męskiej (obrzezanie).
Nie kpią  ci "bracia w rozumie"  z mykwy, dni sądnych, itp.

Nie śmieszy "wolnomyślicieli" oszukiwanie szabasu, koszer i trefa. Wrażliwym
obrońcom zwierząt nie przeszkadza ich rytualny ubój. Nikt nie przedrzeźnia
ruchów rabinów kiwających się podczas modlitwy. Dealerów ateizmu nie oburza
wyzysk gmin żydowskich, pobierających olbrzymie zapłaty za kawałek ziemi na
kirkucie (cmentarz).

Nie słyszałem aby tym dealerom ateizmu przeszkadzała monstrualna rzez
zwierząt w czasie muzułmańskiego święta Aid el-Adha, aby śmieszyły ich
przyrosty wagi muzułmanów po miesiącu postu Ramadan. Albo siniaki na czole
(od bicia czołem podczas modlitwy).

Co ciekawe, jeżeli ktoś wspomni o takich tradycjach w praktyce innych
religii, dealerzy ateizmu zamiast ochoczo rzucać się do ich krytykowania,
natychmiast wybuchają oburzeniem i rozdzierają szaty nad antysemityzmem lub
islamofobią człowieka, który o nich wspomniał.

Nie jest to więc żadna walka z religia jako taką, jest to jedynie walka z
chrześcijaństwem, z katolicyzmem, z Kościołem naszym, z naszym
duchowieństwem.

Jeszcze o dealerach ateizmu

Cytat:
złudzenia wolności. 'Biorą', nie bacząc na pózniejszego (moralnego} kaca.
Oprócz 'biorących', ateizm ma też swoich producentów (wymyślacze
karkołomnych pomysłów filozoficznych) i dealerów (pismaki, tzw.ludzie
kultury, itd.).



Nie wiem, czy pamietasz, ale juz to pisales - i to chyba nie raz. Regularnie
co pary miesiecy wysylasz na grupe te same posty.

Cytat:

Typowy dealer ateizmu, tak naprawdę, zwalcza jednak jedynie Kościół
katolicki, katolickie święta i obrzędy, katolickie duchowieństwo,
katolickie
obyczaje, tradycje i pamiątki.



Nie tylko.

Cytat:

Może się mylę, ale nie słyszałem, żeby w jakimś pisemku propagującym
ateizm,
kpiono np.z praktyk religii żydowskiej. Nie krytykuje się rabinów
"cudotwórców" otaczanych bałwochwalczym kultem.



Krytykuje sie.

Cytat:Nie walczą wolnomyśliciele
ze zwyczajem rytualnego okaleczania noworodków płci męskiej (obrzezanie).



 Co do obrzezania to nie wiem, bo niekoniecznie jest to okaleczanie - z tego
co wiem zabieg ten poprawia higiene, i poddaja mu sie niekoniecznie tylko
Zydzi. Robienie tego noworodkom bez ich zgody to faktycznie glupota.

Cytat:Wrażliwym
obrońcom zwierząt nie przeszkadza ich rytualny ubój.



Przeszkadza, i to mocno. Tylko gdzie ty takowy w Polsce ostatnio widziales?

Cytat:Nikt nie przedrzeźnia
ruchów rabinów kiwających się podczas modlitwy.



Bo i rabina w Polsce trudno uswiadczyc.

Cytat:Dealerów ateizmu nie oburza
wyzysk gmin żydowskich, pobierających olbrzymie zapłaty za kawałek ziemi
na
kirkucie (cmentarz).



A gdzie w Polsce kirkuty?

Cytat:

Nie słyszałem aby tym dealerom ateizmu przeszkadzała monstrualna rzez
zwierząt w czasie muzułmańskiego święta Aid el-Adha, aby śmieszyły ich
przyrosty wagi muzułmanów po miesiącu postu Ramadan. Albo siniaki na czole
(od bicia czołem podczas modlitwy).



Rzez przeszkadza. Siniaki na czole nie - bo czemu mialyby komus przeszkadzac
siniaki na czyims czole ?

Cytat:

Nie jest to więc żadna walka z religia jako taką, jest to jedynie walka z
chrześcijaństwem, z katolicyzmem, z Kościołem naszym, z naszym
duchowieństwem.



...zapomniales dodac jeszcze: wspierana przez postbolszewickie sily
miedzynarodowego Syjonizmu. Ale bzdury wypisujesz.

Zakopywanie żywcem

Jan Perszon, Na brzegu życia i śmierci. Zwyczaje, obrzędy oraz wierzenia
pogrzebowe i zaduszkowe na Kaszubach. Tow. Nauk. KUL, Pelplin 1999

Autor opisując kulturę "okołośmiertną" pisze o dużym znaczeniu, jakie
przywiązywano do rzetelnego stwierdzenia zgonu. Trup był uważnie obserwowany
przy okazji wykonywania przy nim różnych czynności, podczas czuwania w noc
poprzedzającą pogrzeb - tzw. "pustej nocy" - obserwacja ta była praktycznie
ciągła. Ostatnią weryfikacją, tuż przed zamknięciem trumny, było wbicie
gwoździa w piętę.

Oprócz tego przywiązywano wagę do "opatrzenia" trupa zapobiegającego
przekształceniu się go w wampira. Typowymi czynnościami było włożenie w ręce
kawałka sieci czy dzianiny (bo zanim wstanie z grobu, będzie musiał to
rozsupłać) albo kartki z modlitewnika, na której nie ma słowa "Amen" (bo
będzie odmawiał modlitwę bez końca). Jeśli jednak po pochowaniu trup
przekształcił się w "wieszczego" albo "opiego" (opi = upiór) - co
rozpoznawano po seryjnych zgonach najbliższych zmarłego, następujących
wkrótce po pogrzebie - to trzeba było odkopać trupa, odciąć mu szpadlem
głowę i włożyć między nogi, uważając przy tym, by nie obryzgać się krwią.
Podejmowali się tego najodważniejsi, nieraz dodając sobie odwagi "sznapsem"
i robiąc to po kryjomu, gdyż oficjalnie praktyki te były traktowane jako
profanacja zwłok - dlatego mało jest poświadczeń tych praktyk, jednak autor
dotarł do informatorów potwierdzających ich występowanie.

Nie wiem, czy do końca o to chodziło, ale książka posiada bogatą
bibliografię, można dalej szukać.

Pozdrawiam

Kaper

Swiatecznie paranaukowo...

Cytat:



Cytat:

Akurat porównywanie nałożenia przez władze kościelne świąt
chrześcijańskich
na dawne zwyczaje i obrzędy pogańskie z istniejącymi w innych systemach
wierzeń analogiami  do "Jezusów, Maryj i innych Duchów Św" jest pewnym
pomieszaniem spraw różnego kalibru.



Bynajmiej nie jest. Tak jak święta "Chrzescijanskie" miały zastąpić ludziom
ich dawne obyczaje tak Maria miała zastąpić boginie płodności itp spraw
 które czczono na terenach chrzescijanskich dnawet długo po przyjeciu przez
miejscową ludnosć chrztu) Duch świety to z kolei wyraz boskiej mocy- taki
uniwersalny patencik magący zastąpić np bostwa odpowiedzialne za wojne
zdrowie itp. Z kolei Chrystus to dobry bóg - opiekun ludzi wstawiajacy się
za nimi u swego zdeka surowego ojca w niebiesiech. Tak to było zapodawane
 i jest do tej pory) w trakcie procesów ewangelizacji. Tymczasem przeciez
jesli się przyjżeć Bibli to okazuje się Że Chrystus za zadnego Boga się nie
wuazął co najwyzej za wyraz jego woli i posłąnca majacego wpoić coś ludziom
do głowy, Duch Świety to raczej forma boskiej energii którą cholera wie
czemu ktoś postanowił uosobowić ząs sama Maria to poza tym ża urodziła
Jezusa żadnych cech czy włąsciwości boskich nie posiadała. Nie ma też
nigdzie mowyo usadowieniu jej na jakimś piedestale niebiańskiej włądzy. To
raczej dosć ubogi zestaw dla ludów któere miały cale panteony swoich bóstw
odpowiedzialnych za praktycznie kazdy aspekt zycia.

Cytat:

W sumie nie wiem, dziwisz się, że kościół dokonał tego nałożenia? W końcu
to
było bardzo pragmatyczne posunięcie. Pewnie na miejscu tych papieży i
biskupów, którzy to wprowadzali, też byś wolał takie rozwiązanie, które
pozwoliło na szybsze i mniej bolesne  rozmycie i wykorzenienie dawnych
wierzeń.



Mniej bolesne??Raczysz żartowac.

Cytat:

W sumie nie jest to żadne odkrycie Ameryki. Wiadomo, że o takich rzeczach
nie będzie co tydzień trąbił proboszcz w parafii, ale przecież są to
rzeczy
ogólnie wiadome dla kogoś kto interesuje się tą tematyką.



No ale chodzi o to żeby staly się one rowniez powszechnie znane dla zwykłych
ludzi. A księża wogóle o takich sprawch nie będą rozprawiac ( i to nie tylko
byle proboszcz parafi)
bo dla nich jest to kupa której lepiej nie ruszać bo zacznie śmierdzieć.
Coby sobie ludzie bowiem pomysłeli gdyby otwarcie im mówiono że tak wazne
dla chrzścijanstwa imprezy jak Boże narodzenie czy wielkanoc to w
rzeczywistości pic na fotomontarz majacy zastąpić pogąnskie rytuały.

Nasze tradycje...

Kaszubi nie uzurpuj? sobie specjalnych praw do sobótki bro ą Boże.
Byaga zwrócića tylko uwagę na zwyczaj ?cinania kani.
Z netu ?ci?gn?ćem opis, a jako ciekawostkę mogę się pochwali Ś, że uczestniczyćem w takim obrzędzie. Graćem rolę oskarżyciela gćównego. Byćo to okoćo 10 lat temu w Ł?czy ąskiej Hucie, gdzie stoi pięknie odrestaurowana checz kaszubska z dachem krytym strzech?. Oczywi?cie sam obrzęd odbywać się na zewn?trz.

Cytat: ?cinanie kani

W dawniejszych czasach ludzkie postępowanie poddawano krytyce poprzez publiczne ukazywanie niedoci?gnię Ś, wad charakteru. O?mieszano i wyszydzano cwaniactwo, warcholstwo, prywatę, chciwo? Ś i wiele innych cech charakteru o negatywnym zabarwieniu. Wća?nie "?cinanie kani" należy do takich obrzędów na Kaszubach.

Caće to wydarzenie miaćo charakter osobliwego ta ąca - korowodu. Na jego czele szedć oskarżyciel ucharakteryzowany na maszkarę, który niósć dćug? żerd Ą z przywi?zan? do niej kani? (ptakiem), symbolem wszelkiego zća. Obok szedć kat z olbrzymim toporem w ręku, ubrany w czerwone szaty. Za nimi wędrować gćówny oskarżyciel, a dalej przebiera ący symbolizuj?cy różne zjawiska b?d Ą osoby, które krytykowano. Operowano najczę?ciej symbolami: chciwiec, chytrus (to kukća wyobrażaj?ca dziedzica, wójta lub klechę, któr? sadowiono okrakiem na trumnie niesionej przez póćnagich żebraków). Ze szpar w trumnie wysuwaćy się banknoty pieniędzy. Plotkarki ukazywano jako stado gęsi w chustach i fartuchach, rozgęgane pędzono w korowodzie przez wie?. Oszustów i krętaczy symbolizowaćy stroje ?winek ubranych we fraki. Chwalipięta to posta Ś ubrana w podarty dziwaczny pćaszcz, boso, rozgadany, ukazuj?cy siebie jako wzór i przykćad do na?ladowania.

Caća droga, któr? przechodzić korowód, byća ustrojona zieleni?, a każdy uczestnik wystrojony kolorowo. Pochód zatrzymywać się na wyznaczonym placu, tam oskarżyciele wygćaszali przemowy (wierszowane satyry) aktualne do wydarze ą czasu i osoby, której miaćyby dotyczy Ś. Byćy zawsze pećne dowcipu, wyszydzaćy przejawy gćupoty i samolubstwa.

Po tych przemowach gćówny oskarżyciel zabieraj?c gćos odwoćywać się do nadziei, do budz?cego się życia, którego widocznym dowodem jest wiosenna ziele ą. Nawoćywać do wiary w lepsz? przyszćo? Ś, za? kanię jako uosobienie wszelkich negatywnych cech ludzkiego charakteru zabija się publicznie poprzez ucięcie gćowy, poczym w?ród wrzasków zakopywano j? w ziemi i pochód rozwi?zywano.

?cinanie kani to jeden z obyczajów posiadaj?cych znamiona krytyki, piętnuj?cy wstecznictwo, pyszaćkowato? Ś, gćupotę, plotkarstwo i wszelkie ludzkie wady.

Zwyczaje w "Chłopach " W. Reymonta

znalazłam coś takiego.
Obrzęd ślubu i wesela:
W powieści „ Chłopi” W. Reymonta opisane są obrzędy zwiane z całym niemalże kalendarzem obrzędowym oraz obyczaje okazyjne tj. pogrzeby, świecenia Pol, śluby czy oczepiny. Właśnie ślub Boryny i Jagny jest opisany w utworze z ogromna dokładnością.
Jagn od samego rana przyozdabia wnętrze domu na uroczystość. Kumy przychodzące do domu wg obyczaju dawali gospodyni w podzięce za zaproszenie by gospodyni się nie szkodowała bochenki chleba, placki, sol, ruble w papierkach. Południową pora zjawili się goście i przez wieś zaczęła iść defilada na przedzie z muzykantami oraz swatami, chodzili oni od domu do domu prosić weselników dołączających do defilady. Wszyscy w pięknych strojach przychodzili pod dom pana młodego, po czym wiedli go do domu panny młodej. Organiścina i Młynarzowa wypropwadzily Jagne do izby, gdzie Boryna biorąc ja za rękę uklękli przed matka. Matka pobłogosławiła ich i pokropiła święconą woda. Po błogosławieństwie wszyscy udali się w stronę kościoła. W kościele odbyła się msza i ślub, a gdy wrócono do domu Dominikowi powitała młodych: obrazem, chlebem, solą. Tańczono chodzonego w pierwszej parze z młodymi, później następował I taniec weselny, gdzie tańczyli tylko Jagna z Boryną. Po tańcach były dania: rosół i flaki, Ewka z jagustynką chodziły z warząchwią aby wg zwyczaju zbierać w nią pieniądze za potrawy. Następnie odbywały się zabawy weselne, w które bawiła się młodzież. Około północy nadszedł czas na oczepiny ( zwyczaj celebrowany przez kobiety, jeden z najważniejszych momentów wesela. Wyrażał zmianę stanu i statusu społecznego panny młodej {rytualne przejście do grona mężatek}. Odbywały się one w 1 dzień wesela. Prowadzono pannę młoda do izby i usadzano na dzieży odwróconej dnem do góry. Zdejmowano jej z głowy wianek i nakładano czepek małżeński. Bezpośrednio po oczepinach panna młoda trzymała na kolanach talerz, na który wszyscy goście wrzucali pieniądze na czepek, co miało zapewnić dobry start życiowy parze)Kobiety przyprowadzały z komory Jagnę nakrytą całą płachtą i posadziły ją na środku izby na dzieży nakrytej pierzyną. Odbyła się rytualna scenka: druhny porwały się by Jagnę odbić, ale starsi i chłopi bronili jej, zbili się w kupe i zaśpiewali. Odsłonili Jagnę, która miała na sobie czepiec. Muzyka zagrała i wszyscy zaczęli tańczyć. Później odbyły się obrzędy oczepinowe: Jagna wkupywała się do gospodyń, parobcy zrobili długie powrósło z nieomłoconej pszenicy i opasali nim koło druhen z Jagna w środku. Kto chciał zatańczyć z nią musiał wedrzeć się do koła i tańczyć nie bacząc na bicie powrósłem. Następnie Młynarzowa i Wachnikowa zaczęły zbierać na czepiec. Potem były tańce trwające do rana.

Religia

Cytat:Heh... W sumie sama nie wiem czemu to robię, ale....

Dziekuje.

Cytat:Ależ odpowiadam. Te "obrzędy" mają symboliczne znaczenie nie tylko w religii.
Obrzędy religijne mają na celu upamiętnienie różnych wydarzeń choć i nie tylko. Jeżeli jako
obrzęd ściślej mówiąc masz na myśli Mszę Świętą to dla katolików ma ona sens, bo nakazał ją odprawiać Jezus Chrystus upamiętniając ostatnią wieczerzę.

Czaje. Na pamiatke. Czyli w celu kontynuowania tradycji. W jednej fajnej ksiazce fantasy wilk pytal sie chlopca o rozne jego zachowania, np. czemu placze. Ten mu odpowiadal, ze to zwyczaj. Wilk nie pytal sie wiecej, bo moc zwyczajow byla dla niego swieta. Ja staram sie isc nieco dalej i zastanawiac, czemu zwyczaj jest taki, a nie inny i jaki ma on sens w moim zyciu. Widac, nie dla mnie zwyczaje

Cytat:Mhm... Przenośnią.... Ale można wiedzieć czego? Bo jestem trochę zdezorientowana tym pytaniem, bo jest ono z deczka mało precyzyjne. Proszę więc je sprecyzuj.

Czy bog moze byc przenosnia? Czy jego istota moze byc jedynie okresleniem nadludzkiej sily, ktorej czlowiek jeszcze nie zglebil? Czy pieklo moze byc przenosnia do obudzenia w czlowieku zalu za grzechy? Czy Chrystus moze byc przenosnia pokazujaca, ze w czlowieku istnieje sila do przebaczania wrogom?

Czy bezbozny ateista moze byc mentalnym chrzescijaninem? Bo mnie to pytanie nurtuje od jakiegos czasu

Cytat:Albert Einstein też był leniwy? Bo mi się zdaje że nie, ale może jestem w błędzie. W sumie trudno mi sobie wyobrazić leniwego naukowca.

W takim razie musial byc bardzo kiepskim chrzescijaninem, skoro nie uznawal bozej nieskonczonosci

Cytat:To jest jeden z dogmatów. Z mojego punktu widzenia "Bibliści" musieli być przez niego natchnieni bo nie mogli popełniać błędów, żeby przekaz był jasny, wierzytelny i czytelny.

Ale dogmaty ida z Biblii, czyli sa napisane przez biblistow. Krecimy sie w kolko wykazujac bezsprzeczna racje ludzi dlatego, ze tak powiedzieli.

Cytat:Um... Chcesz się ze mną kłócić? Bo jakoś nie wiem jaki byłby w tym cel. Może mi go zdradzisz? ;]

Tez nie wiem, moze sie kiedys dowiem. Na razie moge jedynie powiedziec, ze milo mi sie z toba kloci ;]

Satan or God ?

jakiś mądry człowiek powiedział kiedyś że największym podstępem satana jest to że ludzie w niego nie wierzą .
i wiecie co ten kolo miał racje ostatnio przeglądałem roczniki statystyczne i czarno na białym widać z nich że większość katolików nie wierzy w coś takiego jak szatan czy piekło (wiem wiem mnie też to zdziwiło ale "przeciwko faktom niema argumentów")
mój pogląd jest taki że człowiek bez religi jest jak ryba bez roweru. ale jeżeli ktoś wierzy w boga/bogów coś o cechah boskich ten jest zmuszony niejako do akceptowania istnienia istoty antagonistycznej do boga.
przechodząc do tematu wybór bynajmniej nie jest jasny bo cóz rozumiemy przez pojecie satana (pomijam znaczenia w stylu : przeciwnik niosący światło etc.) jeżeli weźmiemy pod uwage wizje satana i jego nieuniknionej klęski zapowiedzianej w apokalipsie to tylko osoba niepoważna gustowała by w łaczeniu swojej przyszłości z tym indiwidium (wieczne potępienie, ciągłe cierpienie). No ale przyjeliśmy hipoteze za aksjomat a to poważny błąd który wiele tłumaczy, otóż szatan dziwnym trafem w chrześcijaństwie jest zlepkiem cech pogańskich Bogów (rogi, trójząb) i nie jest to bynajmniej zabieg przypadkowy chrześcijaństwo bowiem na wiekrzość obszarów na które wkraczało napotykało miejscowe religie i ludzi przyzwyczajonych do swoich zwyczajów i obrzedów. co wiec chyba oczywiste musiało zatem obok pogaństwa koegzystować . z czasem jednak rosło w siłe ale owieczek chętnych do zmiany wiary ojców ni było za wiele, a jak już gdzieś napisałem na forum w religi monoteistycznej nie ma mowy o tolerancji religijnej. cóż zatem uczyniono utożsamiono satana z bogami pogańskimi a wyznawców pogaństwa nazwano wyznawcami diabła i po kłopocie urządzono jatke gdzie syn zabijał ojca brat brata w imie słusznej sprawy "a prawdziwy mógł wybierać swoich".
reasumując w tym kontekscie satan jest przedstawiony jako prawo natury, zew przeszłości
a te 666 (według ostatnich badań 616) to najprowdopodobniej nie immie bestii ale zakodowane imie nerona
pentagram to znak ochronny dużooooooooooo starszy niż chrześcijaństwo.
więc jeżeli mam wybierać to proponuje chrześcijaństwo czy wizje zycia zgodnie z prawem natury (czytałem ostatnio czarną biblie) to wybieram.
zdrowy rozsądek, wiare w siebie , we własne DNA, swój honor, własne zasady, własną odpowiedzialnośc przed samym sobą za swoje czyny, dume narodową, i wiele innych wartości o których chrześcijanie zapominają nazywając ateizm pustką
czyli mój bóg to moje sumienie anie diabeł czy semicki fetysz który nadstawia tważ
ps. ale takiej opcji w ankiecie brak więc chyba szatan bardziej bo nie lubie nadstawiać drugiego policzka no i wole metal od arki noego
ps2 "devil is a loser and his my bitch" lordi
pozdro

Apel do Giertycha: nie topić marzanny

Warto przeczytac ten artukul, aby uzmyslowic sobie, jak starym zwyczajem jest tzw. 'Topienie Marzanny

Topienie Marzanny:
Marzanna - nazwa kukły przedstawiającej boginię, którą w rytualny sposób palono, topiono, w czasie wiosennego święta Jarego, aby przywołać wiosnę. Zwyczaj ten, zakorzenieniony w pogańskich obrzędach ofiarnych, miał zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku.

Kukłę wykonywano ze słomy, owijano białym płótnem, zdobiono wstążkami i koralami. Tradycja nakazywała, aby dziecięcy orszak, z Marzanną i zielonymi gałązkami jałowca w dłoniach, obszedł wszystkie domy we wsi. Po drodze podtapiano Marzannę w każdej wodzie, jaka się nadarzyła. Wieczorem kukłę przejmowała młodzież. W świetle zapalonych gałązek jałowca wyprowadzano Marzannę ze wsi, podpalano i wrzucano do wody. Z topieniem Śmiercichy, również obecnie, związane są różne przesądy: nie wolno dotknąć pływającej w wodzie kukły, bo grozi to uschnięciem ręki, obejrzenie się za siebie w drodze powrotnej może spowodować chorobę, a potknięcie i upadek - śmierć w ciągu najbliższego roku.

Chrześcijaństwo próbowało zakazać tego starosłowiańskiego zwyczaju. W 1420 roku Synod Poznański nakazywał duchowieństwu: "Nie dozwalajcie, aby w niedzielę odbywał się zabobonny zwyczaj wynoszenia jakiejś postaci, którą śmiercią nazywają i w kałuży topią". Rodzima tradycja okazała się jednak silniejsza. W konsekwencji na przełomie XVII i XVIII wieku próbowano tradycje topienia Marzanny zastąpić (w środę przed wielkanocą) zrzucaniem z wieży kościelnej kukły symbolizującej Judasza, co również zakończyło się niepowodzeniem. Obecnie obrzęd łączony jest z nastaniem kalendarzowej wiosny 21 marca.

Stawka za mszę???

Cytat:No, ale KTOŚ tą kasę wprowadził w obieg obrzędów?



Z Kodeksu Prawa Kanonicznego:
Kan. 945 -
§ 1. Zgodnie z uznanym zwyczajem Kościoła (czyt. Tradycją), każdy kapłan celebrujący lub koncelebrujący Mszę św. może przyjąć ofiarę złożoną, aby odprawił Mszę św. w określonej intencji.
§ 2. Usilnie zaleca się kapłanom, ażeby także nie otrzymawszy ofiary odprawiali Mszę św. w intencji wiernych, zwłaszcza ubogich.
Kan. 946 - Wierni składający ofiarę, aby w ich intencji była odprawiona Msza św., przyczyniają się do dobra Kościoła oraz uczestniczą przez tę ofiarę w jego trosce o utrzymanie szafarzy i dzieł.
Kan. 947 - Od ofiar mszalnych należy bezwzględnie usuwać wszelkie pozory transakcji lub handlu.

Osobiście nie popieram ustalania stawek, gdyż w pewnym sensie sprzeciwia się to kanonowi 947, ale trudno się dziwić w obliczu sytuacji takich jak opisana poniżej:

Do kancelarii wchodzi starszy pan, po czym przywitawszy się chrześcijańskim "Dzień dobry" informuje księdza o tym, iż chciałby zapłacić za ślub wnuka. Otwiera teczkę, po czym wyciąga z niej 4 monety 5zł ostentacyjnie rzucając je na stół. Ksiądz zwraca się do owego pana: "Niech pan weźmie te pieniądze i wrzuci do skarbonki w kościele. Jeżeli rodziny nie, stać ślub odprawimy za darmo". Mężczyzna reaguje z oburzeniem: "To co, modlitwa zdrożała?!", Ksiądz: "Modlitwa nie, ale chlebek tak". (Sytuacja autentyczna)

Może nieco zbacza to od tematu stypendium mszalnego, ale pokazuje, że tradycyjne "co łaska" dla niektórych staje się okazją do kpienia z Kościoła, tym bardziej iż czasem niektóre osoby pytają się wprost ile powinny dać, ponieważ dawno nie zamawiały Mszy św. lub nawet nie robiły tego nigdy.

Wpływ Kościoła Katolickiego na życie wszystkich obywateli.

Cytat:cogito:
A Ty ciągle w kółko to samo...
Odpowiadałem już na tym forum, że mimo tylu błedów, zbrodni, niedoskonałości i wypaczeń, Kościół Katolicki przekazuje świadectwo Chrystusa przez pokolenia.


Jakie świadectwo? Przeczytaj uważnie i z zrozumieniem cytat:
Cytat:Chrystus wielokrotnie, jak refren, powtarza: "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy" (Mt 23, 13-29), zwłaszcza im grozi wieczną karą, która jest właśnie "wyznaczeniem miejsca z obłudnikami" (Mt 24, 51), a więc bycie obłudnikiem określa jako coś samo-potępiającego (!). Nic dziwnego, że ostrzega przed nimi (Mt 16, 6; Mk 12, 38, Łk 20, 45), a szczególnie przed ich obłudą (Łk 12, 1).


Jak trzeba być bardzo zadufanym w sobie, aby nie zrozumieć tego przesłania.
Pytam ponownie: Czemu lub komu służy ta ślepa wiara?
Nie przytaczaj mi tu wybitnych postaci, które - według Towjej teorii - mają dać świadectwo prawdzie. Twojej prawdzie.
Dodam, że nie może być autorytetem ktoś, kto neguje Słowo Boże, a wprowadza własne, ludzkie zwyczaje i ma mniemanie o nieomylności.
Nawet tak wielkie święto, jak usiłuje to nam wmówić KK, nie ma biblijnych korzeni. Było obchodzone znacznie wcześniej, w czasie zrównania dnia z nocą. W 325 roku sobór nicejski ustanowił to święto na pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca i stąd data tego święta jest "ruchoma". Niby wszystko w porządku, ale nie do końca, bo w ten sposób KK zawłaszczył ten pogański zwyczaj.
Święcenie jajek, żywności jest rónież pochodzenia pogańakiego i symbolizuje początek nowego życia, wiosny, słońca i płodności (zajączek wielkanocny).

A wszystko to jest celowym działaniem Kościoła, aby w ten sposób zachęcić wiernych do gremialnego udziału w spowiedzi wielkanocnej (podsłuch i wywiad), przyjęcia komunii(statystyka) oraz na rekolekcje i obrzędy wielkanocne (kasa).

Myśliwy zastrzelił nasze psy!

A mi zostało Ci jeszcze życzyć, abyś spotkał na swojej drodze myśliwych etycznych i szlachetnych, którzy pokazaliby Ci, że łowiectwo to nie tylko odstrzał zwierzyny, ale i piękne tradycje, zwyczaje, obrzędy

Tatuaż jako forma wyrażania swojej osobowiści

Było już tu troche o tatoo'sach ale chyba nie od tej strony.

Cytat:
Pierwotnym znaczeniem tatuażu były obrzędy rytualne. W wielu kulturach mogli sobie pozwolić nań jedynie nieliczni - najczęściej plemienni wojowie. Tatuaż był z pewnościa znany z zamierzchłej starożytności, bowiem w Pięcioksięgu w Księdze Kapłańskiej 19,28 znajduje się zakaz tatuowania ciała. O tatuażach wśród starożytnych plemion celtyckich pisał Juliusz Cezar w 5 księdze dzieła O wojnie domowej. Średniowieczny autor muzułmański, Ahmad ibn Fadlan opisał tatuaże wikińskie. Przez kolejne wieki w Europie i Ameryce tatuaż uważany był za tabu dozwolone jedynie w subkulturze więziennej oraz światku przestępczym. Zwyczaje te znalazły poparcie w odniesieniu do wschodnich tradycji, w których tatuaż świadczył o klasyfikacji w hierarchii mafii (zobacz Yakuza, Triada).



Moim zdaniem do dziś tatuaż sam sobie określa osobe jako kogoś kto chce być wyróżniony od reszty ...w niekoniecznie pozytywny sposób.

Czy tatuaże nosza osoby które nie mają czym zwrócic na siebie uwagi. (mające kompleksy , niewyedukowane) czy może całkiem inaczej

Na podstawie MOICH WŁASNYCH spostrzeżeń mam własne szufladki dla tych co są podziargani:)
Co do facetów:

1) Cwaniaki / Maczo / Lovelasy (oba gatunki ..hetero i bi) /Pseudo Twardziele
2) Pseudo Gangsterzy Osiedlowi ...pamiętam że największe menty z mojego osiedla miały tatuarze
3) Narkomani (lekko uzależnieni i ci ciężko)
4) Akloholicy (lekko i ciężko )
5) Przedstawiciele Subkultur chcący się wyróżniać

A co do lasek

Jak wyżej 3 4 5

a ponadto:
"Kobiety wyzwolone" tzn mające więcej niż jednego partnera.

Bez kitu nie znam osoby nie spełnijącej choc jednego z podanych kryteriów
...jakie jest wasze zdanie

Szczególnie interesuje mnie krytyka tych co mają tatoo a nie zgadzają się ze mną w zupełności
------------------------------------

(p.s. początkowo miał to być post w topiku "Jakie jest Twoje zdanie o tatuażach ?" ale wyszło za długie )

Spowiedż

Cytat:Nie sądze. Po prostu nie mają może kapłani tego w zwyczaju. Bo, o ile mnie pamięć nie zawodzi, w obrzedach pokuty o pukaniu nic nie ma...


No nie ma. Ale ja w tym przypadku mówię o konkretnej parafii z diecezji drohiczyńskiej ale dokładniej już nie podam.

Wyprawy krzyżowe.

Jak już pisałam, teraz nie mam zbyt wiele czasu , ale na odpowiedź troszkę znajdę .
Tym bardziej że Offca jest bardzo ciekawa mojej odmiany ateizmu.
Bardzo lubię święta , nastrój choinka , właśnie kolędy. Lubię tą atmosferę , tą magię i czar świąt . Myślę że bierze się to ze wspomnień z dzieciństwa , te dni były nietypowo piękne ( prezenty ) . Cała rodzina i przyjaciele wiedzą że jestem ateistką , nie robię nic na pokaz. Nie będę udawała że świąt nie ma bo nie wierzę w boga. Ateiści to też ludzie , też mają uczucia , kochają , nienawidzą , itd.Aczkolwiek z moich obserwacji wynika że nie wszystcy katolicy rozumieją w co wierzą tzn. duża część postępuje bezmyślnie na zasadzie naśladowania zachowań. Nieraz na zadane pytanie dlaczego..... dostawałam odpowiedź : no przecież wszystcy tak robią. Kiedyś chodziłam na pasterki. Wy pójdziecie w tym roku. Zwróćcie uwagę na to ile osób będzie pijanych na mszy. I to jest właśnie to czego nie lubię , to mnie wkurza.
NIEKONSEKWENCJA . Powinno być tak : jeżeli jestem katoliczką to przestrzegam 10 przykazań. Jeżeli jestem komunistką lub socjalistką to walczę za ludzi biednych i ciemiężonych.Jeżeli jestem z samoobrony to staram się poprawić byt rolników. Ale to są tylko puste frazesy. Ilu komunistów zamiast występować w obronie robotników nabija swoje kieszenie. A ilu katolików mówi " więcej grzechów nie pamiętam za wszystkie serdecznie żałuję i obiecuję poprawę " i w tym momencie wiedzą że to jest pusty frazes. Z moich obserwacji wynika że większość grzechów jest popełniana z premedytacją . Tu przepraszam za dosadność , dla mnie to są gówno nie katolicy. Po co się spowiadają , uczestniczą w mszy jak wiedzą że za godzinę będą potworami dla swoich bliskich . PO CO ??
Dla mnie nie istnieje podzial na katolików , protestantów , żydów ,jechowych itd.
Podzial jest na dobrych i złych , mądrych i głupich . I nie zależy to od wyznania , koloru skóry ,narodowości lub wieku.
W SLD osoby funkcyjne nie przestrzegają statutu i zasad etycznych, dla mnie to gówno nie partia. Czy w kościele hierarchowie przestrzegają zasad wiary. Postarajcie się pomyśleć nad tym ( byle nie w święta ).
Na marginesie , zwyczaj przystrajania choinki ma swoje korzenie w pogaństwie.
W ogóle różne obrzędy przez wieki zostały przejmowane przez różne religie od innych.
Wszak kultura zwyczaje i obrzędy zmieniają się tak jak zmieniają się społeczeństwa.
Wesołych Świąt dla Wszystkich życzy Marta.

Nie mamy dziś komu dowalić - dowalmy ateistom...!

No o to mi chodziło mniej więcej. Pamiętam jak mój dziadek opowiadał mi o zwyczajach ludowych, zdziwiłem sie później gdy podobne opisy znalazłem w opracowaniu o obrzędach słowian.

Znak pokoju - czy jest symbolem miłosci czy tylko szacunku?

Jest stronka która opisuje znaki liturgiczne. Stamtąd czytamy o "znaku pokoju"

Cytat:97. Przekazywanie sobie znaku pokoju przez wszystkich uczestników Eucharystii jest obrzędem nowym, wprowadzonym przez reformę Soboru Watykańskiego II. Dlatego trwa okres poszukiwania formy, która najlepiej wyrazi istotę tego aktu. Ustalenia Konferencji Episkopatu Polski są w tej dziedzinie następujące:

"Znakiem pokoju jest ukłon w stronę najbliżej stojących uczestników Mszy świętej. W małych grupach znakiem pokoju może być podanie ręki. Zgromadzenie nie wypowiada żadnej aklamacji. Tam, gdzie taki zwyczaj wprowadzono, należy go zaniechać. Duchowieństwo przekazuje sobie znak pokoju w sposób dotychczasowy"108.

98. W wielu wspólnotach, szczególnie rekolekcyjnych, przyjął się zwyczaj przekazywania sobie znaku pokoju przez podanie ręki najbliżej stojącym osobom.

99. Nowe wydanie Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego dokładniej opisuje przebieg tego obrzędu i jego znaczenie niż wydanie poprzednie:

a. OWMR: "Kapłan może dodać stosownie do okoliczności: przekażcie sobie znak pokoju i wszyscy, zgodnie z miejscowymi zwyczajami, wyrażają sobie wzajemnie pokój i miłość. Kapłan może znak pokoju przekazać asyście"109.

b. OW: "Kapłan może przekazać pokój usługującym, pozostając jednak w prezbiterium, aby nie naruszać porządku celebracji. Może jedynie, dla słusznych racji podejść do kilku wiernych i przekazać im pokój. Wszyscy zaś, w sposób ustalony przez Konferencję Episkopatu, przekazują sobie nawzajem pokój, jedność i miłość. Przekazujący pokój może powiedzieć: Pokój Pański niech zawsze będzie z tobą, a przyjmujący odpowiada: Amen"110.


Więcej na stronce Komisji Ds. Kultu i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski..Kliknij tutaj.

co z tymi gorolami...?

Pewne rzeczy mnie ubodly tutaj.. szczegolnie wywyzszanie sie niektorych rodowitych slazokow. Chyba nie nasza wina zesmy sie tu nie urodzili ? Gdybym mogla wybierac nie wybralabym innego miejsca na urodzenie procz mojego kochanego slaska.
Moj ojciec przyjechal tutaj jako mlody synek spod Zakopanego za chlebem.. Przyjal sie na kopalnia Bielszowice i tam dostal porzadna szkole starych hanysow. Ja urodzilam sie na pomorzu pod Borami Tucholskimi. Ojciec sciagnal mnie i mame tutaj kiedy mialam roczek. Czyli 25 lat mieszkam na slasku. Odebralam slaskie wychowanie. Nie tylko w domu za sprawa ojca, ktory wpajal we mnie i brata (ktory urodzil sie tutaj) milosc do czarnej ziemi slaskiej ale tez za sprawa sasiadow, znajomych rodzicow (czystych slazakow). Nie znam gorolskich potraw, zwyczajow, wierzen i obrzedow. Moje wychowanie to slask, jego kultura gwara i niepowtarzalny klimat.. jedynym ALE jest to, ze nie urodzilam sie tutaj.Nie czuje sie przez to mniej slaska czy gorsza. Przeciwnie. Moze nie wroslam pokoleniowo w ziemie slaska ale kocham slask nad zycie i staram sie przekazac mojemu synowi milosc do slaska. Tak samo jak staram sie by procz tradycyjnej mowy polskiej znal tez gware slaska ktora i ja sie posluguje na codzien. I to samo bedzie z moim drugim dzieckiem ktore obecnie nosze pod sercem. Tym bardziej, ze maz jest rodowitym slazokiem I to na jego barkach spoczywa zaszczepienie milosci w synu do pilki noznej - tak waznego elementu naszej slaskiej historii.
Staram sie by w innych regionach nie postrzegali nas jako przyglupow i ciemniakow.. a niestety tak nas postrzegaja. I WIELKA wine ponosi w tym serial Swieta Wojna i durne zachowanie pana Hanke... Staram sie, by nasz region byl postrzegany pozytywnie, by ludzie wreszcie zauwazyli ze mamy nie tylko kominy ale tez piekne polacie zieleni, piekna i niepowtarzalna architekture, wyjatkowe miejsca. Ze mamy madry i wyjatkowy NARÓD ŚLĄSKI.
I wiecie do kogo tak naprawde nalezy miec pretensje ? Do tych dupkow goroli co przyjechali na slask z dwoma lewymi lapami bo mysleli ze czarna ziemia za friko ich wykarmi, wyjechali z duzym rozczarowaniem ze na slasku trzeba pracowac i szerza negatywna propagande w kraju. Osobiscie znam takich ludzi. I ze wstydem musze przyznac, ze mam takiego czlowieka w rodzinie. Totez jakiekolwiek zjazdy rodzinne koncza sie zazwyczaj klotnia o slask.

Dziwny Swiat

że jak widać ŚJ dokonują złego wyboru (pod względem chociażby etycznym) narażając życie swego dziecka.
To są zupełnie dwa rózne światy z, którgo nie da się wyjść drogą kompromisu. Zaraz, ktoś zaatakuje inną religię, za to, że ich dzieci mają zakaz jedzenia mięsa, według ich rodziców grzech. Nawet jeśli to dziecko cierpi na chorbę dla, której lekarstwem może być własnie włączenie biłaka zwierzęcego do diety to głeboko praktykujacy rodzice i tak nie dadzą mięsa. Kiedyś napisałem, że każda organizcja ludzka ma w sobie coś co mogło by razić inne oragnizacje. Dlatego, że ludzie nie dojdą do porozumienia, dlatego też dobro, zło, morlaność wciąż pozostaną pojęciami czysto względnymi.
Będę zupełnie szczery i powiem, że sam nie wiem co o tym wszytkim sądzić. Problem w tym, że rodzic chcąc nie chcąc kształtuje swoje dziecko na swoje podobieństwo, uważa, że czyni dobrze, że to moralne, zdgone z zasadmi... i bądź tu mądry.
Trudny temat Wendy Torrance napisał/a:
To tak jak niektóre plemiona w Afryce gdzie kaleczy sie młode dziewczyny... bo tak. Nikt sie ich nie pyta tylko sprawia cierpienie. Oczywiście tylko kobiety ciepią, a faceci kaleczą...bo tak.
Czasem religia i zwyczaje okupione sa śmiercią i krzywdą ludzką... bo tak - ich wolność i ich prawo. I niby nic nam do tego....

Tą kastrację akurat przeprowadzają kobiety (najstarsze w wiosce), ale seksistowskie jest to jak najbardziej, gdyż robi się to po to, aby dziewczyna nie odczuwała przyjemności z seksu. Po za tym dziewczyna zmuszana do tego bezpośrednio nie jest. Jest na to przygotowywana całe życie i ten rytuał to wstąpienie w dorosłe życie i stanowi świadomy wybór (choć jednak trochę wymuszony, bo całe społeczeństwo oczekuje od 'operowanej' tego zabiegu i zapewne nie cieszyłaby się szacunkiem/nie znalazłaby męża/itd.)
Albo jak u praktykujących żydów obrzęd obrzezania. Czy ktoś pyta się dziecko czy chce mieć napletek?

DO WSZYSTKICH [UWAGA!]

Svavenit i Solveig

Córka jarla poważnie chorowała przez pięć wschodów słońca.
Tak jak jej obiecała Hellgunda, gorączka była na tyle wysoka, że Svavenit udało się zapobiec zalotom Olvego – mężczyzny, który został jej wybrany na męża ... choć decyzja nie zapadła definitywnie.
Od dnia choroby po dzień kiedy Svavenit poczuła się na tyle dobrze aby móc pożegnać braci, wiernie towarzyszyła jej Sol, dbając aby przyjaciółce niczego nie zabrakło.
Od czasu do czasu odwiedzała je Hulda , lecz przeważnie przychodziła do pokoju córki jarla późnymi wieczorami kiedy wszyscy spali. Prowadziła krótkie rozmowy z Sol na temat ziół oraz jej wiedzy.
Ojciec w obawie o zdrowie swojej jedynej córki zakazał jej opuszczać dworu jak i nie pozwolił nikomu na odwiedziny.

Harald i Ulrik

Ulrik miał zaufanie do swoich ludzi. Tak jak mu przyobiecali – mieli baczenie na Olvego , obserwując go na każdym kroku.
Niestety nie można było mu niczego zarzucić. Pomagał Buliwyfowi zbierać ludzi, doglądać prac przy łodziach i prowiantu na drogę.
Brał udział w polowaniach i nieźle spisywał się w zapasach.
Ulrik poświęcił wraz z Haraldem i starszym bratem wiele godzin na studiowaniu map oraz dokładnego planu wyprawy.
Mieli spotkać się w Ustroju z ludźmi Waldemira, a potem rzekami Rusi popłynąć w głąb kraju odbić utracone ziemie bratanka ich ojca.

Durn i Bleikr

Młody wiking ku swojemu zdumieniu szybko odnalazł wspólny język z Walijczykiem przez co też w krótkim czasie stali się bliskimi druhami.
Oprowadzał Durna po dworze jak i osadzie na lądzie, tłumacząc tutejsze zwyczaje i obrzędy.
Oboje postanowili, że będą stać przy sobie w ramię w ramię na obcej ziemi ... Przygotowywali się do wyprawy.

Ragnar i Skallgrim

Na szczęście obaj mieli wiele do zrobienia w przeciągu tego tygodnia przez co też ich myśli nie krążyły w kółko wokół dwóch pięknych niewiast.
Myśli o zbliżającej się wyprawie napawała ich zarówno szczęściem jak i żalem.

Mija siedem dni -> wszyscy zaczynają na wybrzeżu

Wolf i Darkhan przybywacie do osady w dzień po wypłynięciu łodzi ...

Czy wesele to dla Was cyrk?

A ja tam chetnie zagram główną rolę w tym cyrku

Wkurza mnie taka opinia.... czy ten ktoś wie co to tradycja... zwyczaje...obrzędy

Roznice w obyczajach

Obrzędy i zwyczaje regionów to moje hobby. A juz najbardziej lubie sie zagłebiac w róznice określeń danych przedmiotów, zjawisk, czynności:) to dopiero zabawa.

Roznice w obyczajach

- w niektórych regionach Afryki w naszyjnik i włosy panny młodej wplata się muszle ślimaków-porcelanek, by zapewnić piękno, władzę i płodność. Amerykański zwyczaj rzucania obuwiem tutaj zastąpiło obsypywanie ziarnami zboża, mające zapewnić dostatek i płodność

- w Ameryce Północnej młodzi zaraz po ślubie są obsypywani ryżem, co ma im zapewnić dostatek i szczęście.
Szczęście wróży też obrzucanie starymi butami samochodu z odjeżdżającą z domu weselnego Młodą Parą

- W Anglii narzeczeni idą do ołtarza stąpając po płatkach kwiatów rozsypywanych przez małe dziewczynki, by ich wspólna droga była lekka, wolna od trosk i pełna radości.
W obrąbek sukni panny młode zwykle zaszywają podkowę, by zapewnić szczęście małżeństwu

- w Austrii panna młoda ozdabia głowę mirtową koroną, co symbolizuje uwielbienia życia;

- na szczycie tortu weselnego na Bermudach umieszcza się "drzewko życia", które młodzi małżonkowie pielęgnują w swoim domu

- zmieszane z miodem wino z dwóch pucharów połączonych czerwoną wstęgą, które w Chinach pije para młoda, jest symbolem miłości i radości

- na Huculszczyznie obrzędy weselne trwają cały tydzień, ale przedślubną noc para młoda musi spędzić w osobnych wsiach

- w Czechach obyczaj ślubny dotyczy panny młodej , która głowę zdobi wiankiem z rozmarynu i przyjmowana jest trzema półmiskami: w jednym z nich ukryta jest jaskółka, która odlatuje, symbolizując utratę wolności.

- Greczynki wkładają na szczęście do ślubnej rękawiczki kostkę cukru, a migdałami częstują weselnych gości

- W Indiach panny młode otrzymują klejnot na złotym łańcuchu, na którym zawiązane są trzy węzły symbole obowiązków wobec rodziców, męża i synów

- w Rosji szczęście młodej parze mają zapewnić toasty wznoszone przez mężczyzn i wypijane z pantofelka panny młodej

źródło

Palinocka (Noc Świętojańska) i Kwiat Paproci

Palinocka (Noc Świętojańska) i Kwiat Paproci

Przed II wojną mieszkała w Olecku niejaka S., która miała czarną księgę i czarowała. W palinockę, kiedy młodzi zbierali się przy ogniskach, czarownica szła akurat tamtędy niosąc coś do czarowania. Kiedy zobaczyła ludzi, wrzuciła to coś w zboże. Na ognisku był gospodarz ze wsi Dutki, poszedł na to miejsce, coś tam powiedział i „odrobił", a czarownica wtedy, biegnąc do domu, zmarła w drodze.
(Świdry)

W noc św. Jana szukano kwiatu paproci. Jeśli kto go znalazł, to wszystko wiedział. Kiedy się po niego szło, nie wolno się było oglądać ani rozmawiać, ale on jest jak horyzont, oddala się, jak się ktoś zbliża. Jak się dojdzie, to trzeba było usiąść, wtedy przychodziły różne zjawy. Pewien gospodarz wyprowadził woły na pastwisko nie pamiętając, że to palinocka. Na nogach miał drewniane klumpy. Idąc przez paproć zawadził o ten kwiat, wpadł mu do klumpa i od razu mu się jasno zrobiło, gdzie są woły - wszystko wiedział. Ale myślał, że to czary. Po paru dniach spotkał bogatego pana, bardzo ładnie ubranego, który poprosił go, żeby się z nim zamienił na buty, że mu da swoje, a miał piękne, nowe, na jego drewniane klumpy. Chłop zamienił się, a w tych butach był ten kwiatek i od razu przestał wszystko wiedzieć.
(Krokocie)

W palinockę palono ogniska na górach koło wsi. Pasterze wkładali krowom na rogi wianki z ziół, z chabrów, to dostawali po parę fenigów. To aby czarownice nie odebrały mleka... Przed II wojną gospodarz M. z tej wsi spotkał na swoim polu starszą kobitę, która coś tam czarowała, nago jeździła na miotle z rózeg i mówiła: nie jeden, nie dwa... Gdy gospodarz spostrzegł ją, zaczął bić ją batem, to kobita zamieniła się w żabę. Następnego dnia gospodarz poszedł do domu tej kobity i zastał ją chorą. Zaczęła go przepraszać, gdyż inaczej nie mogłaby się wyleczyć.
(Stożne.)

Źródło:
Anna Szyfer, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków, Olsztyn 1968.

Księgozbiór

Anna Szyfer
"Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków"
Olsztyn 1968

Księgozbiór

Tadeusz Zubiński
Etniczne dziedzictwo Bałtów.
Wierzenia, obrzędy, zwyczaje
Warszawa 2007